Oba leki Saxenda i Rybelsus agonistami receptora glukagonopodobnego peptydu-1 (GLP-1) i mają podobne mechanizmy działania, ale są stosowane w różnych celach.
Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/rybelsus/co-lepsze-saxenda-czy-rybelsus
Oba leki Saxenda i Rybelsus agonistami receptora glukagonopodobnego peptydu-1 (GLP-1) i mają podobne mechanizmy działania, ale są stosowane w różnych celach.
Od kilku tygodni próbuję zdecydować się między Saxendą a Rybelsusem. Początkowo byłam bardziej przekonana do Saxendy, bo właśnie ten lek został mi zaproponowany typowo pod redukcję masy ciała. Dopiero później doczytałam, że Saxenda zawiera liraglutyd, natomiast Rybelsus semaglutyd i zaczęłam się zastanawiać, czy Rybelsus nie byłby skuteczniejszy.
Najbardziej interesują mnie doświadczenia osób, które miały kontakt z obydwoma lekami. Czy faktycznie semaglutyd dużo mocniej ogranicza apetyt? Czy różnica między tabletką a zastrzykiem jest odczuwalna pod względem działania?
Trochę obawiam się też codziennych zastrzyków Saxendy, ale z drugiej strony przy Rybelsusie trzeba pilnować przyjmowania tabletki na czczo, więc też nie jest to takie całkowicie bezproblemowe.
Jeżeli ktoś stosował jeden i drugi lek, chętnie poczytam, na którym lepiej się czuł i na którym masa spadała szybciej.
Ja przez około 2 lata stosowałem Saxendę. Łącznie schudłem na niej mniej więcej 13–14 kg, ale po pewnym czasie waga praktycznie stanęła i przez kolejne miesiące nie mogłem ruszyć dalej.
Później przeszedłem na semaglutyd w zastrzykach i u mnie różnica była naprawdę spora. W ciągu kolejnych około 9 miesięcy straciłem jeszcze podobną ilość kilogramów. Największą różnicą nie było nawet tempo chudnięcia, tylko dużo mocniejsze ograniczenie apetytu.
Na Saxendzie nadal potrafiłem pomyśleć: „zjadłbym coś dobrego”, tylko łatwiej było mi odmówić. Przy semaglutydzie często po prostu nie miałem ochoty na jedzenie.
Dla mnie ogromnym plusem była też rzadsza aplikacja, bo po dwóch latach codziennych zastrzyków Saxenda zaczęła mnie już trochę męczyć.
U mnie z kolei Rybelsus zrobił ogromne wrażenie już na początku.
Po około miesiącu miałam momentami takie uczucie, jakbym miała „mechaniczną blokadę” na jedzenie. Nie chodziło nawet o nudności. Po prostu zjadałam kawałek posiłku i nagle pojawiało się bardzo mocne: „więcej już nie chcę”.
Przy 7 mg zdarzało mi się przygotować normalną porcję, zjeść połowę i kompletnie stracić zainteresowanie jedzeniem. Wcześniej praktycznie zawsze kończyłam wszystko, co miałam na talerzu.
Znam jednak osoby, które po Rybelsusie prawie nic nie czują, więc chyba naprawdę bardzo dużo zależy od organizmu.
Ja akurat mam teraz w domu oba opakowania, więc wrzucam zdjęcie, bo może komuś przyda się też takie porównanie.
Po lewej mam Rybelsus 14 mg – semaglutyd w tabletkach, a po prawej Saxendę 6 mg/ml – liraglutyd w penach.
Saxendę stosowałam wcześniej i na początku byłam z niej zadowolona. Apetyt wyraźnie się zmniejszył i pierwszy etap odchudzania poszedł całkiem dobrze. Z czasem jednak efekt nie był już dla mnie tak mocny.
Później pojawił się u mnie Rybelsus. Największa różnica jest oczywiście taka, że nie trzeba robić zastrzyku, ale tabletki mają swoje zasady – trzeba pamiętać o przyjęciu ich rano na pusty żołądek i później chwilę odczekać przed jedzeniem czy kawą.
Jeśli chodzi o samo odczuwanie apetytu, u mnie Rybelsus jest mocniejszy. Przy Saxendzie czułam przede wszystkim szybszą sytość. Przy Rybelsusie mam czasem wrażenie, że jedzenie po prostu przestaje mnie interesować.
Ja na Rybelsusie schudłam około 34 kg, więc w moim przypadku zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że tabletki działają słabo.
Zaczynałam od 3 mg, potem przez dłuższy czas byłam na 7 mg, a później na 14 mg. Pierwsze około 23 kg zeszły mi w ciągu mniej więcej pół roku. Reszta znacznie wolniej, przez kolejne miesiące.
Teraz jestem znowu na niższej dawce i traktuję ją bardziej jako podtrzymanie efektu.
Dlatego gdy ktoś mówi, że Rybelsus „nie działa na odchudzanie, bo to tylko tabletka”, to zawsze trochę mnie to bawi. U mnie działał bardzo mocno. Ale znam też ludzi, którzy na Saxendzie mieli świetne wyniki, więc nie twierdzę, że jeden lek jest zawsze lepszy od drugiego
Ja jestem dopiero około 6 tygodni na Rybelsusie i mam około 3,5–4 kg mniej. Czyli bez jakiegoś spektakularnego tempa, ale cały czas powoli idzie w dół. Co ciekawe, po przejściu na 7 mg miałam przez pewien czas zastój. Myślałam, że po zwiększeniu dawki nagle zacznie działać dwa razy mocniej, a było dokładnie odwrotnie – masa stanęła.
Dlatego chyba nie ma co zakładać, że każda wyższa dawka automatycznie oznacza szybsze chudnięcie.