Dostałam Dutilox od psychiatry i też się bałam, że to psychotrop, że mnie otumani albo zrobi zombie. Bo wiecie, jak się mówi „psychotrop”, to od razu człowiek ma wizję jakiegoś filmu, gdzie ludzie gapią się w ścianę i nic nie kumają… A to tak nie działa!
Ja to jeszcze mam taką ciotkę – Krystyna, lat 65, ale mentalnie lata 90-te – i ona jak usłyszała, że biorę Dutilox, to już dramat! „Dziecko, co ty bierzesz?! To psychotropy! To uzależnia! Skończysz jak ćpuny na dworcu!” No i wzięłam się za czytanie, żeby nie panikować.
Dutilox to lek na depresję i lęki, tak, wpływa na mózg, bo zwiększa serotoninę i noradrenalinę, ale to nie są żadne narkotyki! Nie masz po tym odlotów, nie siedzisz jak warzywo, normalnie funkcjonujesz. Pierwsze dni to może ciut zawroty głowy, może lekki ścisk w żołądku, ale potem – jak u mnie – normalne życie! I wcale się nie uzależniłam, bo to nie benzodiazepiny ani inne świństwa.
Moja znajoma brała Dutilox na ból neuropatyczny (tak, bo na to też dają!) i mówi, że jej pomogło, a wcale depresji nie miała. Więc nie tylko psychiczne sprawy tym leczą. Ja osobiście miałam epizody lękowe, czarne myśli i bezsenność, a po kilku tygodniach brania – śpię jak niemowlę i normalnie sobie żyję.
A co do psychotropów – tak, teoretycznie to psychotrop, bo działa na psychikę, ale nie znajdziesz go na liście substancji psychotropowych w polskim prawie. To nie Xanax, nie amfetamina, nie kodeina – więc nie ma co panikować.