Nie, Parogen nie uzależnia w sposób, w jaki rozumie się uzależnienie od substancji psychoaktywnych czy narkotyków. Parogen, zawierający substancję czynną paroksetynę, należy do grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI), które są stosowane w leczeniu depresji i innych zaburzeń psychicznych.
Biorę go od ponad roku na nerwicę i depresję i ogólnie pomógł mi stanąć na nogi. Ale jak czytam o tych wszystkich objawach odstawienia, o „prądach w głowie” i o tym, że ludzie schodzą z 1/8 tabletki przez miesiące, to zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest jakaś forma uzależnienia.
Nie mam czegoś takiego, że „muszę wziąć, bo mnie ciągnie”, ale jak raz zapomniałam dawki, to na drugi dzień czułam się dziwnie – zawroty, lęk, płaczliwość. I wtedy pomyślałam: kurczę, czy ja już jestem zależna od tej tabletki? Jak to u Was było? Czy to uzależnia jak jakieś psychotropy uspokajające, czy to coś innego?
Brałam Parogen 2 lata. I z mojego doświadczenia to nie jest uzależnienie w sensie nałogu. Ja nie miałam czegoś takiego, że mnie „ciągnęło” do tabletki, że potrzebowałam coraz więcej, że brałam dla przyjemności.
Ale… jak zaczęłam odstawiać, to dopiero zobaczyłam, że organizm jest do tego przyzwyczajony. Miałam zawroty głowy, takie bujanie, płacz bez powodu, drażliwość. I faktycznie można się przestraszyć, że to uzależnienie. Tylko u mnie to było bardziej ciało, nie psychika. Jak wróciłam na chwilę do małej dawki, objawy znikały.
Znam jedną osobę, która brała benzodiazepiny i to było zupełnie co innego – tam był głód, potrzeba zwiększania dawki. Przy Parogenie tego nie miałam. Bardziej bym powiedziała, że to przyzwyczajenie organizmu, a nie uzależnienie jak od alkoholu czy papierosów.
Ja miałam dokładnie takie same myśli. Jak brałam Parogen, to czułam się stabilnie, w końcu normalnie funkcjonowałam. Ale przy pierwszej próbie odstawienia przeżyłam szok. Myślałam: „Boże, jestem uzależniona!”. Zawroty, brain zaps, lęk jak na początku choroby.
Tylko z czasem zrozumiałam, że to nie było uzależnienie w sensie psychicznym. Ja nie brałam tego, bo chciałam, tylko dlatego, że miałam depresję i to mi pomagało. A przy odstawianiu organizm po prostu reagował na zmianę.
Moim zdaniem Parogen nie uzależnia jak narkotyk czy alkohol, ale potrafi „przywiązać” organizm przez to, że odstawienie jest trudne. I to ludzi przeraża. Ja zeszłam z niego bardzo wolno i teraz nie biorę już kilka miesięcy. Nie mam żadnej potrzeby wracania, więc to chyba najlepszy dowód, że to nie było uzależnienie, tylko leczenie.