Opinie Chlorprothixen

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Chlorprothixen w leczeniu stanów lękowych, silnego napięcia, bezsenności albo pobudzenia? Czy zauważyliście poprawę w zakresie wyciszenia, łatwiejszego zasypiania, zmniejszenia niepokoju lub ogólnego uspokojenia, a może lek pomógł też w codziennym funkcjonowaniu? Jakie skutki uboczne pojawiły się podczas terapii, na przykład senność, zawroty głowy, suchość w ustach, spadki ciśnienia, uczucie otępienia albo problemy z koncentracją? Wasze opinie mogą być bardzo pomocne dla osób, które rozważają stosowanie Chlorprothixen albo chcą lepiej zrozumieć, jak ten lek działa u innych pacjentów.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Stosowałam Chlorprothixen codziennie przez około 2–3 miesiące, a później zdecydowałam się go odstawić. Teraz zmagam się z bezsennością po odstawieniu i od mniej więcej 48 godzin praktycznie w ogóle nie spałam.

Stosuję Chlorprothixen od ponad 20 lat. U mnie nie występują żadne skutki uboczne. Biorę 100 mg przed snem.

Jedyny minus jest taki, że tabletka potrafi łatwo przykleić się w gardle, bo jej otoczka po kontakcie z wilgocią robi się jak klej. To jest bardzo nieprzyjemne i wręcz piecze. Pomagało mi czasem użycie jednorazowej rękawiczki, żeby spróbować ją odkleić, bo da się wtedy łatwiej włożyć palce do gardła.

To jedyny lek na lęk, który mogę brać i po którym nie mam zawrotów głowy ani uczucia otępienia następnego dnia. Najczęściej stosuję go w te gorsze dni albo wtedy, kiedy mam problem ze snem, ale raczej nie biorę go bardzo regularnie i w takim zastosowaniu dobrze się u mnie sprawdza. Po leku czuję się spokojniejsza, ale jednocześnie też bardziej senna.

Szczerze mówiąc, sama już czasem nie wiem, czy Chlorprothixen naprawdę mi pomaga, czy może trochę działa tu też moja psychika i samo przekonanie, że lek działa. Mimo tego mam wrażenie, że po Chlorprothixen mam wyraźnie mniej lęku i mniej stanów depresyjnych, a chociaż to nie jest lek pobudzający, to u mnie potrafi wyhamować te bardziej rozpędzone, maniakalne stany na tyle, że jestem w stanie normalniej funkcjonować, coś zrobić i w miarę spokojnie przetrwać noc.

Ostatnio moje epizody manii są naprawdę mocne. Najczęściej zaczyna się to około piątej rano i potrafi trzymać mnie nawet przez dwie godziny, zanim w końcu trochę odpuści, albo przynajmniej przytłumi to we mnie coś bardzo ciężkiego i trudnego do zniesienia. Ciężko mi to nawet dobrze opisać, po prostu mam poczucie, że ten lek jakoś to osłabia. Nadal jednak nie umiem jednoznacznie powiedzieć, na ile to rzeczywiste działanie leku, a na ile moje własne nastawienie i potrzeba złapania się czegokolwiek, co daje choć odrobinę ulgi.