Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Solinco w leczeniu objawów pęcherza nadreaktywnego, takich jak naglące parcie na mocz, częstomocz czy nietrzymanie moczu? Czy zauważyliście poprawę w codziennym funkcjonowaniu oraz jakie skutki uboczne wystąpiły podczas terapii? Wasze opinie mogą być niezwykle pomocne dla osób rozważających rozpoczęcie leczenia tym lekiem lub borykających się z podobnymi wyzwaniami.
Brałam Solinco przez trzy tygodnie i na początku byłam zachwycona – naprawdę działał świetnie na pęcherz. Parcie było dużo mniejsze, w końcu nie latałam co chwilę do toalety i czułam, że zaczynam normalnie funkcjonować. Niestety mniej więcej po trzech tygodniach zauważyłam, że moje jelita praktycznie przestały pracować. Zrobiły się silne zaparcia. Do tego doszła okropna zgaga – taka, że chciało mi się płakać z bólu. Punktem przełomowym było to, że zaczęłam mieć cofanie się żółci przy tej zgadze. Mam od lat problemy z nadkwasotą żołądka, ale leki, które brałam, zawsze działały świetnie. W trakcie stosowania Solinco przestały pomagać kompletnie. Mam też jaskrę, więc zaczęłam się zastanawiać, czy ten lek w jakiś sposób nie wpływa negatywnie również na oczy, chociaż trudno mi powiedzieć, czy coś się pogorszyło. Po tygodniu od odstawienia Solinco jelita powoli zaczynają wracać do normy, a zgaga całkowicie ustąpiła. Niestety pojawił się inny problem – w ciągu jednego tygodnia miałam aż trzy infekcje pęcherza po odstawieniu leku.
Nadal wstaję w nocy, ale tylko raz zamiast kilku razy jak wcześniej. W ciągu dnia potrafię wytrzymać dłuższe okresy bez nagłej potrzeby oddania moczu, więc pod tym względem Solinco naprawdę działa. Problem w tym, że mam wrażenie, jakby jego działanie z czasem trochę słabło. Niestety mam też sporo skutków ubocznych. Suchość w ustach jest ciągła, do tego dochodzi zmęczenie, problemy z pamięcią i takie uczucie dezorientacji. To zaczyna być dla mnie nie do zaakceptowania. Z drugiej strony bez leku praktycznie nie mogę normalnie wyjść z domu – kiedy czuję parcie, mam bardzo mało czasu i nie ma mowy o „ratowaniu się” gdziekolwiek (tam, gdzie mieszkam, krzaki odpadają ). Czuję się więc jak w potrzasku – albo skutki uboczne, albo życie podporządkowane toalecie. Na razie obserwuję sytuację i zobaczę, co dalej.
Zanim zaczęłam brać Solinco, rzadko kiedy spałam dłużej niż 4–5 godzin. Parcie na mocz budziło mnie praktycznie każdej nocy i byłam ciągle niewyspana. Odkąd stosuję ten lek, regularnie śpię 7–8 godzin bez przerywania. Wyraźnie zmniejsza uczucie naglącego parcia, a dodatkowo lekko usypia, co w moim przypadku działa na plus. Skutki uboczne u mnie praktycznie się nie pojawiły – może minimalna suchość w ustach, ale nic poważnego. Biorę tabletkę około 2 godziny przed snem i ten schemat bardzo mi się sprawdza. U mnie efekt naprawdę duży i zdecydowanie polecam, jeśli ktoś męczy się z nocnym wstawaniem do toalety.
U mnie Solinco sprawdza się naprawdę dobrze. Teraz potrafię wytrzymać nawet 3–4 godziny między wizytami w toalecie, co wcześniej było dla mnie nie do pomyślenia. Różnica w codziennym funkcjonowaniu jest ogromna – mogę wyjść z domu bez ciągłego planowania, gdzie jest najbliższa łazienka. Zauważyłam jednak, że jeśli wypiję coś z kofeiną, na przykład mrożoną herbatę czy kawę, to wizyty w toalecie są częstsze. Muszę więc pilnować, co piję i trochę się kontrolować, ale i tak uważam, że lek bardzo mi pomaga. Poza tym nie zauważyłam u siebie żadnych innych skutków ubocznych. Dla mnie to zdecydowanie dobra opcja.
Jedyna rzecz, która mi naprawdę przeszkadza przy Solinco, to bardzo silna suchość w ustach. Poza tym ten lek dosłownie uratował mi życie z pęcherzem nadreaktywnym. Serio – wcześniej nie mogłam normalnie funkcjonować, a teraz mam kontrolę i spokój. Biorę go już 2 lata i mam nadzieję, że będzie działał jak najdłużej. Na suchość w ustach radzę sobie tak, że piję dużo wody i często używam sprayów oraz płynu do płukania jamy ustnej typu Biotene. Na zaparcia biorę błonnik (np. Benefiber) i Miralax – i dzięki temu nie mam z tym żadnego problemu. Dla mnie bilans jest zdecydowanie na plus.
Naprawdę pomagał na pęcherz. Ostatecznie jednak go odstawiłam. Jedynym oczywistym skutkiem ubocznym była suchość w ustach, z którą jeszcze bym sobie poradziła. Ale pojawiło się coś, czego wcześniej nie łączyłam z lekiem – obrzęki. Zaczęły mi puchnąć stopy i kostki. Wcześniej brałam też Vesicare i miałam podobne obrzęki, ale wtedy nie skojarzyłam tego z lekiem. Kiedy go odstawiłam, opuchlizna zniknęła. Teraz sytuacja się powtórzyła i ponieważ Solinco było jedyną zmianą w moich lekach, jestem praktycznie pewna, że to był powód. Po odstawieniu obrzęki znowu ustąpiły. Szkoda, bo działał naprawdę dobrze, ale dla mnie to był sygnał, że organizm jednak go nie toleruje w pełni.
Biorę Solinco od dwóch miesięcy. Ostatnio nie wzięłam go przez dwa dni i zaczęłam się czuć naprawdę dziwnie, jakby organizm źle zareagował na przerwę. Zaczęłam widzieć świecące kręgi wokół świateł w nocy, pojawiły się bóle głowy, zamglone widzenie. Do tego doszły zaparcia i teraz mam problem z wypróżnianiem. Wcześniej przy Vesicare nie miałam takich objawów.Nie wiem, czy to kwestia przerwy, dawki czy czegoś innego, ale trochę mnie to zaniepokoiło. Jutro mam wizytę u lekarza i chcę to wszystko wyjaśnić, bo coś ewidentnie jest nie tak.