Jestem osobą, którą grypa zawsze rozkłada na dobre… Jak już mnie dopadnie, to zazwyczaj leżę dwa tygodnie wyjęte z życia. W tym roku miałam sporo na głowie i przez to, a także przez to, że byłam chora w czasie, gdy miałam zaplanowane szczepienie przeciw grypie, w końcu go nie zrobiłam (wiem, głupota, powinnam była przełożyć, ale jakoś mi to uciekło).
No i oczywiście – jak na złość – złapałam grypę na wakacjach w zeszłym tygodniu. Pierwsze objawy pojawiły się w piątek, w drodze powrotnej do domu. W sobotę poszłam do lekarza i niespodzianka… grypa. Dostałam Tamivil, wzięłam pierwszą dawkę jeszcze tego samego wieczoru i już następnego ranka czułam się dużo lepiej.
Wiem, że ten lek działa różnie na różnych ludzi, ale na mnie działa rewelacyjnie. Od kilku lat pilnuję szczepień przeciw grypie i od tamtej pory rzadko choruję, ale pamiętam, że poprzednim razem, kiedy brałam Tamivil, też miałam podobne doświadczenie – już po trzech dniach czułam się zupełnie zdrowa.
A zanim ktoś zapyta – tak, w obu przypadkach miałam potwierdzoną, przebadaną grypę. ![]()