Mój mąż od dłuższego czasu ma coraz większy problem z alkoholem. Przez lata funkcjonował w miarę normalnie, chodził do pracy i załatwiał codzienne sprawy, ale ostatnio sytuacja zaczęła się mocno pogarszać. Po kilku bardzo ciężkich nocach, kiedy w domu było nerwowo i nie czułam się już bezpiecznie z dziećmi, pojechałam z nimi na kilka dni do rodziców. W tym czasie mąż poszedł po pomoc i dostał Relanium, czyli diazepam, żeby łatwiej przejść przez objawy odstawienia alkoholu. Taki jak na zdjęciu:
Wróciłam do domu, bo chciałam mu pokazać, że widzę jego starania i że nie zostawiam go samego, jeśli rzeczywiście chce przestać pić. Problem w tym, że po dwóch dniach znowu zaczęło się dziać coś złego. Rano wyszłam z dziećmi, a kiedy wróciłam około 13:00, mąż leżał nieprzytomny albo kompletnie odcięty na podłodze. Okazało się, że bierze Relanium i jednocześnie nadal pije alkohol.
Nie rozumiem już, w jaki sposób ten lek ma mu pomóc, jeśli on miesza go z alkoholem. Mam wrażenie, że zamiast poprawy jest jeszcze gorzej, bo wcześniej był pijany, a teraz jest pijany i dodatkowo otumaniony po leku. Czy ktoś miał doświadczenie z Relanium przy odstawianiu alkoholu? Czy komuś rzeczywiście udało się dzięki temu przejść przez najgorszy etap i przestać pić?
Relanium może być pomocne przy odstawieniu alkoholu, ale tylko wtedy, gdy osoba naprawdę przestaje pić. Ten lek może łagodzić objawy odstawienne, takie jak drżenie, silny niepokój, pobudzenie, poty, bezsenność czy ryzyko drgawek. Natomiast Relanium nie pomaga w samej decyzji o trzeźwieniu i nie sprawia, że ktoś automatycznie przestaje mieć ochotę na alkohol.
Jeśli Twój mąż bierze Relanium i dalej pije, to nie jest to leczenie odstawienia, tylko bardzo ryzykowne mieszanie dwóch substancji hamujących układ nerwowy. Może mu się wydawać, że dzięki temu „lepiej się czuje” albo mocniej się odcina, ale to nie ma nic wspólnego z wychodzeniem z uzależnienia. W takiej sytuacji diazepam nie rozwiązuje problemu, tylko może go pogłębiać. Najważniejsze jest to, że Relanium ma sens dopiero wtedy, gdy alkohol zostaje odstawiony, a lek służy tylko do przejścia przez najgorszy etap fizycznych objawów.
Największy problem jest taki, że on nie używa Relanium do odstawienia alkoholu, skoro nadal pije. Przy odstawieniu alkohol ma być odstawiony, a Relanium może być krótkotrwałym zabezpieczeniem przed objawami abstynencyjnymi. Jeśli ktoś jednocześnie pije i bierze diazepam, to nie jest „metoda na trzeźwienie”, tylko niebezpieczne połączenie.
Alkohol i Relanium mogą się wzajemnie nasilać. Człowiek może być bardziej senny, splątany, chwiejny, agresywny, impulsywny albo zupełnie nie pamiętać, co robił. Może też zasnąć w niebezpiecznej pozycji, zachłysnąć się wymiocinami albo mieć problemy z oddychaniem. To, że znalazłaś go leżącego na podłodze w środku dnia, jest bardzo niepokojącym sygnałem.
Relanium bywa stosowane przy detoksie alkoholowym, ale nie istnieje coś takiego jak prosta „metoda Relanium”, która sama z siebie leczy alkoholizm. To nie jest lek, który zabiera chęć picia. On może tylko wyciszyć nadmiernie pobudzony układ nerwowy po odstawieniu alkoholu. Innymi słowy: może pomóc przetrwać fizyczne objawy odstawienne, ale nie załatwia psychicznej części uzależnienia. Jeżeli ktoś bierze Relanium i dalej pije, to nie jest w procesie odstawienia. On po prostu dokłada środek uspokajający do alkoholu. To może być bardzo groźne, bo taka osoba szybciej traci kontrolę nad zachowaniem, świadomością i ciałem. W mojej ocenie to jest moment, w którym potrzebny jest konkretny plan leczenia, a nie tylko opakowanie tabletek w domu.
U mnie benzodiazepina pomogła na początku odstawienia, ale tylko dlatego, że naprawdę przestałem pić. Nie brałem jej po to, żeby dalej pić spokojniej albo zasypiać po alkoholu. Najgorsze były pierwsze dni: niepokój, napięcie, drżenie, bezsenność, uczucie jakby organizm nie potrafił się wyciszyć. Lek pomógł mi przejść przez ten etap, ale nie rozwiązał problemu uzależnienia. Najważniejsze jest to, że nie mieszałem leku z alkoholem. To jest granica, której nie wolno przekraczać. Jeśli Twój mąż nadal pije, to Relanium nie będzie go ratować przed alkoholizmem. Może jedynie sprawić, że będzie bardziej otumaniony i mniej przewidywalny. Samo odstawienie alkoholu wymaga decyzji, kontroli sytuacji i później dalszej pracy nad tym, żeby nie wrócić do picia.
Relanium może działać bardzo dobrze na objawy odstawienia, ale to jest narzędzie do konkretnego etapu, a nie rozwiązanie całego problemu. Przy odstawieniu alkoholu organizm może wejść w stan silnego pobudzenia: pojawia się lęk, drżenie, poty, kołatanie serca, problemy ze snem, a czasem nawet drgawki i majaczenie. Diazepam może zmniejszyć to pobudzenie i dlatego bywa używany przy detoksie.
Ale jeśli ktoś pije podczas brania Relanium, to cały sens znika. Wtedy lek nie służy do opanowania odstawienia, bo alkoholu tak naprawdę nie odstawiono. Zamiast tego powstaje mieszanka, która może mocno odurzać i być niebezpieczna. To trochę tak, jakby ktoś dostał lek na bezpieczne wyjście z alkoholu, ale używał go do jeszcze mocniejszego odcięcia się od rzeczywistości.
Brzmi to tak, jakby Twój mąż nie był jeszcze gotowy na odstawienie, tylko znalazł nowy sposób na zmianę stanu świadomości. To może brzmieć brutalnie, ale samo posiadanie Relanium nie oznacza, że ktoś jest w procesie leczenia. Jeśli on nadal pije, a do tego bierze diazepam, to może używać leku nie po to, żeby przestać pić, tylko żeby wzmocnić efekt alkoholu albo łatwiej się „wyłączyć”. Relanium nie zmniejsza głodu alkoholowego w takim sensie, że człowiek nagle przestaje chcieć pić. Nie naprawia też mechanizmów uzależnienia. Może wyciszyć ciało w ostrym odstawieniu, ale decyzja o niepiciu i praca nad uzależnieniem to osobna sprawa. Dlatego w tej sytuacji najważniejsze pytanie nie brzmi: „czy Relanium działa?”, tylko: „czy on faktycznie odstawił alkohol?”.
Mój znajomy miał podobną sytuację. Dostał diazepam na najgorsze dni po odstawieniu alkoholu, ale warunek był prosty: zero picia. Na początku próbował kombinować i kilka razy brał lek, a potem sięgał po alkohol. Efekt był fatalny — bełkot, dziwne zachowanie, zasypianie w środku dnia, brak pamięci i kompletny chaos. Dopiero kiedy ktoś z bliskich przejął kontrolę nad lekami i alkoholem w domu, detoks zaczął mieć jakikolwiek sens.
Nie piszę tego jako idealnego rozwiązania dla każdego, tylko jako przykład, że przy Relanium kluczowe jest to, czy pacjent faktycznie nie pije. Jeśli alkohol jest nadal obecny, cały proces się rozpada. Relanium może być wtedy bardziej zagrożeniem niż pomocą. Przy odstawieniu alkoholu lek może działać ochronnie, ale tylko wtedy, gdy jest elementem planu, a nie dodatkiem do dalszego pici