May 2025
Cześć wszystkim. Mam pytanie do osób, które biorą lub brały Setaloft – kiedy ten lek zaczyna działać? Biorę go od 10 dni, 50 mg na depresję i lęki, i na razie czuję się jeszcze gorzej niż przed. Mam zawroty głowy, sucho w ustach, śpię jak kamień, ale ciągle jestem zmęczona i bez życia. Wiem, że trzeba dać mu czas, ale jestem już trochę zdesperowana. Kiedy poczuliście pierwszą poprawę? Czy to normalne, że na początku jest gorzej? Będę wdzięczna za każdą odpowiedź!
3 odpowiedzi
May 2025
▶ stocia
Ja jak zaczęłam brać Setaloft (50 mg), to pierwsze dwa tygodnie to był koszmar – ból głowy, mdłości, lęk jeszcze większy niż wcześniej, a najgorsze – takie dziwne uczucie jakby mnie „nie było”. Myślałam, że to nie zadziała i chciałam przerwać. Ale moja córka – która jest pielęgniarką – powiedziała: “Mamuś, to normalne, trzeba przeczekać.”
Poprawę poczułam dopiero po 3 tygodniach, najpierw delikatnie – zaczęłam spać lepiej, nie budziłam się z atakiem paniki. Potem wrócił mi apetyt, a jeszcze później – chęć do życia.
Teraz biorę już pół roku i naprawdę funkcjonuję – jem śniadania, chodzę na spacery, gotuję z przyjemnością. Więc nie poddawaj się – u Ciebie też może to ruszyć lada moment.
May 2025
▶ stocia
Zaczęłam brać Setaloft po ogromnym kryzysie – depresja po porodzie, trójka dzieci, zero snu, wszystko mnie przerastało. Lekarka dała mi 25 mg przez tydzień, potem 50. I co? Przez pierwsze dwa tygodnie byłam wrakiem człowieka. Miałam wrażenie, że wszystko się nasiliło – serce mi waliło, w brzuchu ścisk, a najgorsze było to uczucie “odcięcia” od siebie.
Ale nie przerwałam, bo miałam wsparcie męża i wiedziałam, że ten lek musi się rozkręcić. U mnie konkretna poprawa zaczęła się po 4 tygodniach. Nagle któregoś dnia obudziłam się i nie miałam lęku w klatce. Pierwszy raz od miesięcy.
Teraz biorę już 100 mg i żyję! Nie jestem euforyczna, ale jestem stabilna. Mogę się zająć dziećmi, ugotować obiad, obejrzeć serial i się nawet zaśmiać.
May 2025
▶ stocia
@stocia siemka – facet też może się wypowiedzieć? 
Biorę Setaloft od 5 miesięcy na zaburzenia lękowe z napadami paniki, które zaczęły się po śmierci mojego taty. Na początku 50 mg, teraz 100. Pierwsze 10 dni to był dramat – ból głowy, koszmarne zmęczenie, uczucie jakby mi się mózg przegrzewał. Do tego cały czas się zastanawiałem, czy to ma sens.
Ale po trzecim tygodniu coś się zmieniło. Przestałem się budzić z lękiem o 4:00 rano, nie musiałem już sięgać po hydroksyzynę co drugi dzień. Mój organizm jakby się „zgrał” z lekiem. Nie jestem w 100% sobą z czasów studiów, ale nie jestem też tym Markiem, co siedział i patrzył w ścianę.
Więc trzymaj się. To nie działa od razu, ale jak już zacznie – daje człowiekowi nowy oddech. Nie poddawaj się po 10 dniach – daj sobie miesiąc minimum. Trzymam za Ciebie kciuki.