Asertin może wywoływać działanie uspokajające u niektórych pacjentów, jednakże jego głównym celem jest poprawa nastroju oraz zmniejszenie objawów depresji, lęku czy zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych.
Cześć, mam pytanie do osób, które przyjmują Asertin. Dołączam zdjęcie dokładnie tego opakowania, które zostało mi przepisane – Asertin 50 mg, 30 tabletek.
Od kilku tygodni mam ogromny chaos w głowie. Praktycznie cały czas się stresuję, wszystko analizuję i nawet drobne sytuacje potrafią mnie mocno zdenerwować. Czuję ciągłe napięcie i mam wrażenie, że momentami jestem na granicy wybuchu. Asertin został mi przepisany właśnie ze względu na lęk i trudności z wyciszeniem się, ale wiem, że na jego działanie trzeba trochę poczekać.
Jak to wyglądało u Was? Czy Asertin rzeczywiście pomógł Wam uspokoić natłok myśli, zmniejszyć wewnętrzne napięcie i spokojniej reagować na stresujące sytuacje? Czy to wyciszenie pojawia się stopniowo, czy w pewnym momencie po prostu zauważa się wyraźną różnicę?
Zastanawiam się też, czy „uspokojenie” po Asertinie oznacza naturalne zmniejszenie lęku, czy raczej senność i takie emocjonalne otępienie. Po jakim czasie zauważyliście pierwsze pozytywne efekty i czy na początku niepokój rzeczywiście może być przez jakiś czas większy?
Brałam Asertin przez prawie rok, więc myślę, że mogę coś powiedzieć. Powiem Ci szczerze, na początku byłam rozczarowana, bo myślałam, że to będzie działać jak jakieś magiczne uspokojenie od ręki. A tu nic. Pierwsze dni to nawet było gorzej – byłam jakaś bardziej nerwowa, ciągle roztrzęsiona. Do tego lekkie mdłości, dziwne sny, no i ogólnie nieprzyjemne uczucie. Myślałam, że rzucę to w cholerę, bo zamiast pomagać, czułam się gorzej.
Ale po jakichś dwóch, trzech tygodniach coś się zmieniło. Zaczęłam zauważać, że te „wybuchy” w głowie, ten chaos, o którym piszesz, trochę się uspokaja. Nadal miałam stresujące sytuacje, ale reagowałam na nie inaczej – mniej dramatycznie, jakby ktoś zdjął mi z pleców jakiś ciężar. To nie było tak, że nagle zrobiło się cicho w głowie, ale zaczęłam mieć więcej kontroli nad swoimi myślami.
Mam koleżankę, która też bierze Asertin i u niej było podobnie. Na początku mówiła, że czuła się, jakby miała jeszcze większy bałagan w głowie, ale po miesiącu już była spokojniejsza. Ona to nawet zaczęła medytować i mówi, że z tym lekiem to była dobra decyzja, bo jedno wzmacniało drugie.
Znam ten stan, o którym piszesz, bo sama przez to przechodziłam. Kiedyś myślałam, że żaden lek mi nie pomoże, bo to napięcie było tak ogromne, że ledwo mogłam oddychać. Asertin zaczęłam brać z nadzieją, że od razu będzie lepiej, no ale niestety to tak nie działa. Na początku wcale nie było uspokojenia, wręcz przeciwnie – miałam takie wrażenie, jakby wszystko się nasiliło. Drażniło mnie wszystko – hałas, ludzie, nawet mój własny oddech. Chyba z tydzień chodziłam jak bomba zegarowa.
Ale! Po około dwóch tygodniach zaczęło się zmieniać. Nie jakoś spektakularnie, że nagle było super, ale powoli zauważałam, że pewne rzeczy przestały mnie tak ruszać. Zaczęłam czuć, że mam więcej przestrzeni w głowie, jakby ktoś wcisnął pauzę na tych wszystkich myślach, które mnie przytłaczały. Po miesiącu byłam już spokojniejsza, chociaż to nie jest taki spokój jak po tabletkach uspokajających, co działają od razu. To raczej taki wewnętrzny balans, który się buduje z czasem.
Mój mąż też kiedyś brał Asertin, ale u niego było trochę inaczej. Mówił, że najpierw czuł się otumaniony, jakby był „na autopilocie”, ale potem mu to minęło i zaczął bardziej cieszyć się codziennością. Teraz oboje wiemy, że to lek, który trzeba brać z cierpliwością – efekty przychodzą, ale trzeba trochę poczekać.
Więc tak, uspokaja, ale nie od razu i nie w taki oczywisty sposób. Musisz dać sobie czas i pamiętać, że każdy organizm reaguje trochę inaczej. Trzymam kciuki, żeby u Ciebie też zadziałał! Jeśli masz jakieś pytania, to śmiało, chętnie pomogę.