Opinie Asertin

Jak oceniacie efekty stosowania Asertinu i czy doświadczyliście jakichś skutków ubocznych? Wasze opinie mogą być cennym wsparciem dla osób zmagających się z depresją lub zaburzeniami lękowymi, które rozważają stosowanie tego leku – każda historia ma znaczenie!

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Stosowałem Asertin przez około sześć miesięcy z powodu depresji i zaburzeń lękowych. Lekarz rozpoczął terapię od dawki 50 mg na dobę, którą przyjmowałem rano. Po około dwóch tygodniach zauważyłem poprawę nastroju i zmniejszenie objawów lęku. Jednak w pierwszych dniach terapii odczuwałem pewne skutki uboczne, takie jak nudności, zawroty głowy i bezsenność. Objawy te stopniowo ustępowały w miarę kontynuowania leczenia. Po trzech miesiącach lekarz zwiększył dawkę do 100 mg na dobę, co dodatkowo poprawiło moje samopoczucie. Podczas całej terapii regularnie konsultowałem się z lekarzem, który monitorował moje postępy i ewentualne działania niepożądane. Po sześciu miesiącach, gdy mój stan znacznie się poprawił, lekarz zdecydował o stopniowym zmniejszaniu dawki i ostatecznym odstawieniu leku.

Obiecałem sobie, że po przeczytaniu tylu opinii sam również podzielę się swoją, ale czuję się tak dobrze, że prawie o tym zapomniałem. Na początku byłem bardzo zdenerwowany rozpoczęciem terapii Asertinem. W styczniu mój lęk stał się wręcz paraliżujący; miałem ataki paniki niemal codziennie. Naprawdę nie mogłem sobie wyobrazić, że kiedykolwiek poczuję się lepiej. Bałem się rozpocząć przyjmowanie tego leku. Zaczynałem i przerywałem terapię może trzy razy, zanim zdecydowałem się kontynuować. Jestem bardzo zadowolony, że to zrobiłem. Jeśli to czytasz i obawiasz się rozpoczęcia leczenia, przeglądasz opinie w internecie, aby się przekonać – potraktuj to jako znak! Życie bywa trudne, ale nie musi takie być. Powodzenia, przyjaciele :heart:

Wiosną 2025 roku zaczęły pojawiać się u mnie dziwne objawy, których wcześniej nigdy nie miałem: zawroty głowy, uczucie oszołomienia i kołatanie serca. Było tak źle, że musiałem wziąć tydzień wolnego w pracy i praktycznie zamknąć się w domu, bo nie byłem w stanie normalnie funkcjonować. Zgłosiłem się na SOR, gdzie wykonano mi różne badania — badania krwi, EKG, a nawet tomografię komputerową głowy — ale wszystko wyszło prawidłowo.

Tydzień później poszedłem do swojego lekarza i uznano, że objawy mogą wynikać z zaburzeń lękowych. Na początku przyjmowałem buspiron, ale nie pomógł, a działania niepożądane były bardzo uciążliwe. Męczyłem się z nim przez dwa miesiące, zanim zmieniono mi leczenie na Asertin 50 mg, a miesiąc później zwiększono dawkę do 75 mg.

Powiedziałbym, że czuję się o około 75% lepiej. Asertin wyraźnie zmniejszył uczucie oszołomienia, zawroty głowy i kołatanie serca, chociaż czasami objawy jeszcze wracają. Nie miałem żadnych bardzo nasilonych skutków ubocznych, ale mimo wszystko czuję się trochę inaczej niż wcześniej. Od czasu do czasu nagle ogarnia mnie ciężkie uczucie, silny niepokój i przygnębienie, jakby wszystko było beznadziejne. Na szczęście trwa to tylko kilka chwil, ale jest naprawdę nieprzyjemne. Nigdy wcześniej nie miałem depresji, więc wydaje mi się, że może to mieć związek z sertraliną.

Zauważyłem też większe lenistwo i brak motywacji w dni wolne. W pracy staram się być zajęty i to mi pomaga, ale kiedy mam wolne, najchętniej leżałbym na kanapie. Poza tym jest w miarę dobrze. Nie podoba mi się jednak sama perspektywa przyjmowania leku — zawsze uważałem się za silną osobę i trudno mi zaakceptować, że potrzebuję farmakologicznego wsparcia. Asertin pomógł mi pozbyć się tych okropnych stanów lękowych, ale gdy przyjdzie odpowiedni moment, chcę porozmawiać o stopniowym odstawieniu leku.

Jestem już tydzień na Asertinie i jak dotąd wszystko przebiega całkiem dobrze! Nie mam wielu skutków ubocznych, poza pewnymi problemami żołądkowymi, które są trochę uciążliwe. Zauważyłam zmniejszenie lęku, objawów OCD oraz depresji, ale wiem, że na pełne działanie leku będę musiała poczekać co najmniej 4 tygodnie. Obecnie przyjmuję 25 mg, a jutro mam zwiększyć dawkę do 50 mg — lekarz zalecił, żeby zrobić to po 7 dniach. Mam nadzieję, że zwiększenie dawki nie spowoduje u mnie zbyt wielu skutków ubocznych. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę pełne efekty leczenia i przekonam się, czy Asertin rzeczywiście mi pomoże.

Najbardziej obawiam się spłycenia emocjonalnego i zaburzeń seksualnych. Od rozpoczęcia przyjmowania leku zauważyłam jednak zwiększone libido, co jest u mnie rzadkością, ponieważ podczas stosowania antykoncepcji Yaz praktycznie całkowicie straciłam ochotę na seks, a dodatkowo stałam się przygnębiona i bardzo nerwowa.

Odstawiłam antykoncepcję i zaczęłam przyjmować Asertin, żeby pomógł mi na depresję. Od dziecka zmagam się z depresją, OCD i zaburzeniami lękowymi, ponieważ mam AuDHD, a te problemy często współwystępują z AuDHD, szczególnie u kobiet. Antykoncepcja hormonalna może dodatkowo zwiększać skłonność do depresji i lęku, zwłaszcza jeśli ktoś już wcześniej zmaga się z takimi problemami.

Jak dotąd nie mam większych problemów z Asertinem, więc zobaczymy, jak będzie dalej. Na ten moment lek mi odpowiada i zauważam poprawę.

Biorę Asertin i Wellbutrin od ponad 25 lat. Przez ten czas moje życie bardzo się zmieniło na lepsze. Zanim zaczęłam leczenie, nie potrafiłam stworzyć stabilnej, bliskiej relacji, co skończyło się dwoma rozwodami. Normalne relacje były dla mnie czymś obcym, bo dorastałam w bardzo dysfunkcyjnej rodzinie.

Asertin na pewno nie jest lekiem dla każdego, ale w moim przypadku przez ostatnie osiem lat naprawdę bardzo mi pomógł. Od wczesnego dzieciństwa zmagam się z zaburzeniami lękowymi z napadami paniki, okresami depresji oraz OCD. Najbardziej na jakość mojego życia zawsze wpływały jednak napady paniki.

Gdy miałam 10 lat, nie byłam już w stanie sama sobie z tym radzić, mimo rozmów z terapeutami. Po pobycie w szpitalu włączono mi escitalopram. Na początku ten lek mi pomagał, ale z wiekiem miałam wrażenie, że działa coraz słabiej. Ostatecznie zmieniono mi leczenie na Asertin i jestem za to wdzięczna.

Pierwsze bardzo silne epizody depresyjno-maniakalne zaczęły się u mnie około 18. roku życia. Mniej więcej w tym samym czasie miałam też pierwszy atak lęku. Poszłam wtedy do lekarza i włączono mi Asertin 50 mg dziennie. Minęło 20 lat, a mimo przyjmowania leku nadal miałam problemy z depresją. Kilka razy próbowałam go odstawić, ale pojawiały się u mnie bardzo silne zaburzenia samopoczucia psychicznego i ostatecznie wracałam do leczenia. W wieku 32 lat zaczęłam mieć napady padaczkowe i dostałam dodatkowo lek przeciwpadaczkowy.

W końcu uznałam, że chcę odstawić wszystkie leki. Zaczęłam czytać o możliwych skutkach długotrwałego stosowania różnych preparatów i mocno mnie to przestraszyło. Przy sertralinie mówi się między innymi o możliwym ryzyku drgawek czy pogorszenia funkcji poznawczych przy długim stosowaniu. Mam też poczucie, że takie leki nie rozwiązują przyczyny problemu, tylko przykrywają objawy. Zaczęłam bardziej skupiać się na naturalnych sposobach radzenia sobie z nastrojem i u mnie dało to bardzo dobre efekty. Jedną z najlepszych rzeczy na depresję okazało się spędzanie jak największej ilości czasu na zewnątrz. Mam sezonowe zaburzenia nastroju i najgorzej czuję się zimą, dlatego używam też lampy do światłoterapii, która naprawdę pomaga mi poprawić nastrój.

Patrząc z perspektywy czasu, mam wrażenie, że Asertin niewiele mi dał poza kosztami i ryzykiem działań niepożądanych. Od kilku miesięcy nie biorę już żadnych leków. Nie miałam napadów, nie mam objawów depresji i czuję się bardzo dobrze. Mam wrażenie, że myślę jaśniej i ogólnie czuję się zdrowiej. Wiem, że niektórym osobom taki lek może być naprawdę potrzebny, ale w moim przypadku nie był dobrym rozwiązaniem.

Zaczęłam od Asertinu 50 mg, ale na początku nie czułam praktycznie żadnej poprawy. Lekarka zwiększyła mi więc dawkę do 100 mg, jednak nadal miałam wrażenie, że lek nic u mnie nie zmienia.

Ostatnio dawka została zwiększona do 200 mg, czyli maksymalnej dawki dobowej. Dzisiaj wzięłam pierwszą tabletkę w tej dawce i czuję się naprawdę kiepsko. Jestem bardzo niespokojna, roztrzęsiona, mam nudności, boli mnie głowa i ogólnie jest mi ciężko na żołądku.

Czy ktoś miał podobne objawy po zwiększeniu dawki Asertinu do 200 mg? Zastanawiam się, czy to może być chwilowa reakcja organizmu po podniesieniu dawki, czy znak, że ta dawka jest dla mnie za mocna.

Biorę Asertin od 2018 roku i jestem na nim do dziś. Zaczynałam od najniższej dawki, a obecnie przyjmuję 100 mg raz dziennie. U mnie ten lek dosłownie zmienił życie.

Miałam bardzo silny lęk społeczny. W zwykłych sytuacjach z ludźmi potrafiłam się pocić, robiłam się czerwona na twarzy, serce waliło mi jak szalone i trudno było mi normalnie funkcjonować. Po czasie na Asertinie te objawy bardzo się wyciszyły.

Dla mnie to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy lek na lęk, jaki stosowałam.

Biorę Asertin od około 4 lat. Już w szkole podstawowej zmagałam się z depresją. Gdy miałam 11 lat, zaczęłam od dawki 25 mg, a później stopniowo doszłam do 100 mg. Lek działał, ale jednocześnie czułam się trochę odcięta od emocji, jak zombie. Mało się uśmiechałam i miałam wrażenie takiego wewnętrznego zobojętnienia. Kiedy skończyłam 12 lat, zrobiłam przerwę na wakacje, żeby zobaczyć, jak będę funkcjonować bez leku. Gdy zbliżał się powrót do szkoły, uznałam jednak, że potrzebuję wrócić do Asertinu.

W tamtym czasie mocno przytyłam. Doszłam do około 64 kg, a miałam wtedy 12 lat i około 157 cm wzrostu. Potem zaczęłam dietę i codziennie ćwiczyłam, aż zeszłam do około 55 kg. W tym roku, czyli w 2024, dawka została zwiększona do 150 mg i wtedy zaczęłam tracić jeszcze więcej wagi, mimo że nie byłam już na diecie i przestałam regularnie ćwiczyć. Pojawiły się też bóle głowy, ale kiedy przeniosłam przyjmowanie Asertinu z wieczora na rano, bóle ustąpiły. Teraz mam 14 lat i ważę około 53 kg, co zaczyna mnie trochę martwić. Myślę o zmniejszeniu dawki do 125 mg, bo poza spadkiem wagi ogólnie lek bardzo mi pomógł.

Patrząc całościowo, Asertin zmienił moje życie. Kiedyś byłam osobą bardzo zamkniętą w sobie, a teraz mam chłopaka, z którym jestem od 8 miesięcy, i grupę znajomych. Przestałam się samookaleczać, mam całkiem dobre oceny, zaczęłam brać udział w szkolnych wydarzeniach i jestem teraz w lepszej klasie. Ogólnie moje życie wygląda dużo lepiej niż wcześniej, tylko ten spadek masy ciała trochę mnie niepokoi.

Asertin naprawdę uratował mi życie. Szczerze mówiąc, nie byłabym dziś w tym miejscu, w którym jestem, gdyby nie ten lek. Zaczęłam przyjmować sertralinę w wieku 14 lat, teraz mam 17. Lek został mi włączony z powodu dość silnych zaburzeń lękowych połączonych z depresją.

Jeśli ktoś czyta opinie, bo boi się samej myśli o lekach przeciwdepresyjnych, tak jak ja kiedyś, to chcę tylko napisać: potrzeba pomocy nie oznacza słabości. Nie jesteś gorszą osobą dlatego, że potrzebujesz leczenia. Gdybym dalej trzymała się takiego myślenia, prawdopodobnie ominęłoby mnie mnóstwo dobrych rzeczy, których mogłam doświadczyć tylko dlatego, że zdecydowałam się zawalczyć o siebie.

Jeśli chodzi o sam lek, u mnie działanie nie przyszło od razu. Trochę trwało dobranie dawki i organizm musiał się przyzwyczaić. Nie miałam jednak żadnych poważnych skutków ubocznych. Na początku pojawiały się czasem lekkie nudności, ale minęły po kilku dniach i były niczym w porównaniu z tym, przez co przechodziłam wcześniej bez leczenia.

Dla mnie Asertin był zdecydowanie wart tego czasu i cierpliwości. To nie jest natychmiastowe rozwiązanie wszystkich problemów, ale u mnie zrobił ogromną różnicę. Naprawdę nie byłabym dziś tą samą osobą bez tego leku.

Cześć. Z mojego doświadczenia wynika, że Asertin przyjmowałam już kilka razy w życiu. Pierwszy raz, gdy byłam młodsza, a później po kilku latach znowu musiałam do niego wrócić. Mam wrażenie, że u mnie ten problem nawraca mniej więcej co kilka lat, ale nie wiem, czy to rzeczywiście jakaś reguła.

Lekarz rozpoznawał u mnie depresję i za każdym razem potrzebowałam przyjmować sertralinę około 2 lata. Kiedy zaczynam leczenie, zwykle startuję od 25 mg, a po kilku dniach przechodzę na 50 mg. Pierwsze wyraźniejsze efekty czuję dopiero po około 3-4 tygodniach od rozpoczęcia. Kiedy Asertin zaczyna działać, wraca mi energia, chęć do pracy i do robienia rzeczy, które normalnie lubię. Nie jest to efekt z dnia na dzień, ale po kilku tygodniach naprawdę widzę różnicę.

Jeśli chodzi o skutki uboczne, z własnego doświadczenia mam wrażenie, że znaczenie może mieć też konkretny preparat sertraliny. Gdy próbowałam tańszych zamienników, działania niepożądane były u mnie bardziej odczuwalne. Przy Asertinie tolerancja była lepsza. Moim zdaniem nie można oczekiwać, że sertralina będzie cudownym rozwiązaniem depresji. U mnie najlepiej działa wtedy, gdy łączę leczenie z dobrymi nawykami, ruchem, regularnym snem i szukaniem sposobów na codzienne funkcjonowanie z depresją. Powodzenia wszystkim, którzy są na początku tej drogi.

Mam borderline i złożony zespół stresu pourazowego. Asertin naprawdę dużo u mnie zmienił. Dzięki niemu codzienne funkcjonowanie stało się o wiele łatwiejsze, bez tak silnego napięcia, ciągłego zamartwiania się, wahań nastroju i lęku.

Nadal zdarzają mi się koszmary związane z CPTSD, ale poza tym większość rzeczy wyraźnie się poprawiła. Mam więcej spokoju w ciągu dnia i łatwiej mi wykonywać zwykłe obowiązki, które wcześniej potrafiły mnie całkowicie przytłaczać.

Biorę Asertin od około 4 lat i była to dla mnie długa droga, ale ostatecznie na plus. W pewnym momencie kompletnie się rozsypałem. Wypalenie, beznadziejna praca, śmierć kilku bliskich osób, małe dziecko w domu i ogromne przeciążenie psychiczne. Im bardziej próbowałem się spiąć i „dać radę”, tym było gorzej.

Doszło do tego, że zacząłem szukać jakiejkolwiek drogi ucieczki, a myśli samobójcze stały się natrętne i ciągle wracały. Wtedy włączono mi Asertin 100 mg, a później dawkę zwiększono do 200 mg.

Przed leczeniem miałem skrajny lęk, panikę i obsesyjne myślenie praktycznie 24 godziny na dobę. Nazywałem to u siebie „szumem w głowie”. Asertin zadziałał jak filtr na ten szum. Nie sprawił, że wszystko zniknęło, ale wyciął te najbardziej skrajne emocje i zrobił z nich coś bardziej znośnego, jakby cichy jednostajny dźwięk w tle. Te myśli dalej czasem były, ale przestały mną tak rządzić.

I tu jest jednocześnie największy plus i minus tego leku. Asertin wyciszył najgorsze doły, ale razem z nimi przytępił też te dobre emocje. Seks stał się nudny i mało satysfakcjonujący. Miałem duży problem z wytryskiem, do tego stopnia, że przez około rok unikałem zbliżeń z żoną. Dawno nie śmiałem się tak naprawdę, do brzucha. Jedzenie przestało dawać satysfakcję, ale mimo to jadłem więcej i przytyłem łącznie około 30 kg. Na pogrzebach nie potrafiłem płakać, miałem w sobie chłodne „no trudno, już ich nie ma”.

Mimo tego Asertin dał mi coś bardzo ważnego: odsunął mnie wystarczająco daleko od tego psychicznego hałasu, żebym mógł zacząć układać życie od nowa. Dzięki większej jasności w głowie zacząłem pracować nad sobą, odbudowałem więź z rodziną, zmieniłem pracę, dostałem awans i nauczyłem się lepiej radzić sobie z rzeczywistością.

Przez ostatni rok zszedłem do 50 mg, a od kilku miesięcy próbuję całkowicie odstawić lek. Schodzenie z dawki jest trudne. Mam mocne zawroty głowy i czasem biorę pół tabletki 50 mg co 2 dni, kiedy czuję, że zawroty wracają. Na niższej dawce znowu potrafię płakać, śmiać się i czuję, że wraca mi dawna strona życia intymnego. Zaczynam znowu cieszyć się codziennością.

Mam bardzo wyrozumiałą żonę, wspierającą rodzinę i dobrego specjalistę, ale w najciemniejszych momentach zaskoczyło mnie też to, że ludzie, po których najmniej bym się tego spodziewał, potrafili normalnie porozmawiać. Nie każdy zrozumie, ale są osoby, które naprawdę chcą wysłuchać. Trzeba je tylko znaleźć.

Dziś w pracy prowadzę zespół sześciu młodszych osób i mam wrażenie, że to, przez co przeszedłem, pomaga mi lepiej ich wspierać i prowadzić. Czy było strasznie? Tak. Czy żałuję leczenia? Nie. Było, jak było. Każdy ma swoją drogę. Dla mnie kluczem okazały się spokój i równowaga. Teraz zostało mi jeszcze zrzucić te dodatkowe kilogramy.

Asertin był trzecim lekiem z grupy SSRI, który dostałem na lęk i depresję, po wcześniejszych nieudanych próbach z paroksetyną i citalopramem. Niestety wszystkie trzy leki, w tym Asertin, bardzo pogorszyły mój stan.

Przez cały czas czułem się tak, jakbym był w jakimś bardzo złym, odrealnionym stanie. Najgorzej było rano, zaraz po przebudzeniu. Budziłem się z poczuciem, że nie chcę dalej żyć. W ciągu dnia miałem bardzo silny lęk, który trochę słabł dopiero wieczorem, a w nocy pojawiała się ciężka bezsenność spowodowana napięciem i paniką.

Miałem też ogólne poczucie zmienionego stanu świadomości, jakbym tracił kontakt z samym sobą. Czasami trudno było mi odróżnić, co jest realne, a co dzieje się tylko w mojej głowie. Próbowałem wytrzymać na Asertinie dłużej niż na wcześniejszych SSRI, ale efekty były coraz gorsze.

Bezsenność była tak nasilona, że spałem około godziny na dobę. Zasypiałem na chwilę i od razu budziłem się w panice. Po kilku takich nocach miałem wrażenie, jakbym śnił na jawie. Gdy zamykałem oczy, pojawiały się dziwne, koszmarne obrazy. Zdarzało się też, że zwykłe wzory na tapecie czy przedmiotach zaczynały wyglądać dla mnie jak zniekształcone, niepokojące twarze.

Do tego doszły natrętne myśli samobójcze. Wiedziałem, że tak naprawdę nie chcę sobie nic zrobić, ale nie potrafiłem przestać o tym myśleć. W końcu uznałem, że dalsze „przeczekiwanie” tych objawów nie ma sensu. Odstawiłem lek, ale bezsenność i natrętne myśli nie minęły od razu. Po dwóch nocach stwierdziłem, że ryzyko jest zbyt duże i pojechałem do szpitala.

W szpitalu porozmawiałem z lekarzami o myślach samobójczych i trafiłem na oddział psychiatryczny. Spędziłem tam tydzień. Lekarka, która się mną zajmowała, była bardzo pomocna. Powiedziała, że po dwóch nieudanych próbach leczenia SSRI prawdopodobnie nie próbowałaby trzeciego leku z tej samej grupy. Uznała, że tak silne pogorszenie mogło wynikać z bardzo złej tolerancji Asertinu.

Włączono mi mirtazapinę, która bardzo pomogła mi ze snem i poprawiła stan depresyjny. Po kilku nocach normalnego snu zniknęło uczucie snu na jawie i dziwne obrazy. Dostałem też klonazepam na lęk, co również bardzo mi pomogło. Szpital pomógł mi też znaleźć psychiatrę przyjmującego nowych pacjentów, z czym wcześniej sam miałem duży problem.

Piszę to w 2026 roku, a cała sytuacja miała miejsce w 2016. Ostatnie 9 lat było trudne, szczególnie okres 2015-2020, ale z każdym rokiem było trochę lepiej. Teraz jestem w stabilnym miejscu.

Kilka tygodni po wyjściu ze szpitala nadal miałem depresję i lęk. Na pierwszej wizycie psychiatra włączyła mi lamotryginę, która często jest stosowana w chorobie afektywnej dwubiegunowej, choć ja takiej diagnozy nie mam, ale bywa też używana przy problemach z nastrojem i lękiem. U mnie to był przełom. Dostałem też gabapentynę, bo lekarka uznała, że może pomóc na lęk społeczny, i faktycznie miała rację.

Wyjaśniła mi wtedy, że SSRI u części osób potrafi objąć wiele problemów jednym lekiem, ale skoro mój organizm tak źle tolerował tę grupę, potrzebowałem innego zestawu leków. W moim przypadku dopiero takie podejście przyniosło realną poprawę.


Dołączam zdjęcie moich opakowań, bo właśnie jestem po zmianie dawki Asertinu i może ktoś miał podobnie. Zaczynałam od 25 mg, później przez około 6 tygodni brałam 50 mg, a teraz przeszłam na 100 mg. Setkę przyjmuję dopiero od tygodnia.

Z zasypianiem nie mam większego problemu, ale zaczęłam budzić się bardzo wcześnie, zwykle około 4 rano. Najgorsze są poranki, bo wtedy lęk jest naprawdę mocny. W ciągu dnia jeszcze trochę się utrzymuje, ale wieczorem czuję się już dużo lepiej, prawie normalnie.

Na zdjęciu widać jeszcze moje opakowanie Asertinu 50 mg i blister 100 mg, na który teraz przeszłam. Zastanawiam się, czy takie nasilenie porannego lęku i wcześniejsze wybudzanie może być przejściowe po zwiększeniu dawki. Czy komuś po czasie sen wrócił do normy, a lęk rano zaczął słabnąć? Na razie mam wrażenie, że organizm nadal reaguje na zmianę dawki, ale trochę mnie to już męczy.

Nie miałam żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych po Asertinie, a ten lek naprawdę stał się dla mnie kołem ratunkowym w najgorszym okresie depresji i natrętnych myśli.

Przez wiele miesięcy próbowałam sama wyciągnąć się z tego stanu, ale nie dawałam rady. Dopiero Asertin pomógł mi złapać oddech i wyjść z tego najciemniejszego momentu.

Teraz jestem już rok po odstawieniu leku i czuję, że wróciłam do siebie. Gdybym kiedykolwiek znowu znalazła się w podobnym stanie, nie wahałabym się wrócić do tego leczenia. U mnie Asertin naprawdę pomógł przejść z ciemności do światła.