Ile trwa stosunek po Viagrze?

Viagra nie wydłuża bezpośrednio czasu stosunku, ale może sprawić, że seks trwa dłużej dzięki stabilniejszej erekcji i możliwości ponownego współżycia w czasie działania leku.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/viagra/jak-wyglada-stosunek-po-viagrze/

Od jakiegoś czasu zdarzało mi się, że w trakcie seksu erekcja już nie była taka pewna jak kiedyś. Nie zawsze, ale na tyle często, że człowiek zaczynał o tym myśleć już wcześniej i potem wiadomo — im bardziej się spinam, tym gorzej to wychodzi. W końcu poszedłem do lekarza i dostałem Viagrę.

Brałem ją na razie kilka razy i faktycznie widzę różnicę, bo erekcja jest mocniejsza i nie ma tego stresu, że nagle wszystko siądzie w połowie. Ale zastanawia mnie jedna rzecz, bo w internecie jedni piszą jedno, drudzy drugie.

Ile trwa stosunek po Viagrze? Chodzi mi o praktykę, a nie teorię z ulotki. Czy po niej facet naprawdę wytrzymuje dużo dłużej, czy bardziej chodzi o to, że może szybciej dojść do drugiego razu? Jak to wyglądało u Was?

U mnie to nie było tak, że nagle z 5 minut zrobiło się 40. Tego bym nie powiedział. Bardziej chodziło o to, że nie traciłem erekcji w trakcie, więc cały seks był spokojniejszy. Wcześniej jak tylko miałem w głowie „oby nie opadło”, to od razu wszystko się sypało. Po Viagrze ta presja schodziła i człowiek nie robił wszystkiego na szybko. Więc jak pytasz, ile trwa stosunek, to u mnie odpowiedź jest taka: pierwszy raz niekoniecznie dużo dłużej, ale całość wychodzi lepiej i bez nerwówki.

Mam 48 lat i z mojego doświadczenia największa zmiana była po wytrysku. Sam pierwszy raz był raczej podobny, ale potem dużo szybciej wracałem do gry. Kiedyś po wszystkim to już raczej koniec imprezy, a po tabletce po kilku minutach znowu była ochota i możliwości.

Dlatego wiele osób mówi, że „seks trwa dłużej”, ale według mnie to bardziej znaczy, że wieczór seksualny trwa dłużej, a nie że jedna penetracja nagle jest dwa razy dłuższa.

U mnie było jeszcze trochę inaczej, bo ja mam wrażenie, że Viagra bardziej pomogła mi psychicznie niż fizycznie. Fizycznie też oczywiście, bo erekcja lepsza, ale najważniejsze było to, że przestałem się pilnować co sekundę. Jak facet się nakręca, że musi wypaść dobrze, to potem kończy za szybko albo traci wzwód. Po Viagrze pierwszy raz w życiu od dawna miałem luz. I przez ten luz seks sam z siebie wyszedł dłuższy. Nie przez cudowną tabletkę od maratonu, tylko przez to, że głowa przestała przeszkadzać.

Ja mam dość podobne obserwacje jak ludzie piszą w necie. Największy plus jest taki, że po wytrysku nie ma takiego totalnego „zjazdu do zera”. Nie mówię, że od razu stoisz na baczność, ale organizm szybciej łapie drugi oddech. U mnie właśnie to zrobiło największą różnicę, bo partnerka zawsze lubiła dłuższe zabawy, a ja wcześniej po pierwszym razie byłem skasowany.

Po Viagrze nie tyle sam stosunek był kosmicznie dłuższy, co cały wieczór był bardziej udany, bo nie kończyło się wszystko jednym podejściem.

U mnie śmieszna sprawa, bo po pierwszym użyciu byłem przekonany, że nie działa, bo nie siedziałem z erekcją od razu. Dopiero potem zrozumiałem, że to nie tak działa. Jak była stymulacja, to dopiero wtedy wchodził efekt. I wtedy rzeczywiście było solidnie. Jeśli chodzi o długość stosunku, to powiedziałbym tak: nie opóźnia mi wytrysku jakimś magicznym sposobem, ale ponieważ erekcja nie siada po chwili, mogę spokojniej zwalniać, zmieniać tempo, robić przerwy. To automatycznie robi różnicę.