Viagra, przyjmowana przez zdrowego mężczyznę, może zwiększyć przepływ krwi do prącia, potencjalnie ułatwiając osiągnięcie i utrzymanie erekcji przy stymulacji seksualnej, nawet jeśli nie występują u niego zaburzenia erekcji.
Mam trochę nietypowe pytanie i liczę, że ktoś podzieli się doświadczeniem. Mam 38 lat i generalnie nie mam problemów z erekcją, ale ostatnio na spotkaniu ze znajomymi wyszedł temat Viagry. Jeden kolega powiedział, że czasem bierze ją nawet wtedy, gdy wszystko działa normalnie, bo podobno wtedy erekcja jest mocniejsza.
Powiem Ci tak z doświadczenia z moim partnerem. On ma 42 lata i też raczej nie miał problemów, ale kiedyś z ciekawości spróbował Viagry, bo dostał jedną tabletkę od znajomego (wiem, głupota, ale tak było).
Z jego opowieści wynikało, że największa różnica była taka, że erekcja była bardzo mocna i stabilna. Mówił, że miał wrażenie jakby organizm reagował szybciej na pobudzenie. Nie było tak, że nagle chodził cały czas z erekcją, tylko kiedy pojawiła się ochota na seks, to wszystko działało bardzo szybko.
Z mojej perspektywy zauważyłam, że był po prostu bardziej pewny siebie i wyluzowany. Czasem mam wrażenie, że połowa działania takich rzeczy to właśnie psychika.
Mąż ma teraz 47 lat i kilka lat temu też z ciekawości spróbował Viagry. Nie dlatego, że miał problemy, tylko bardziej z ciekawości jak to działa.
Największa różnica była taka, że erekcja była bardzo mocna i długo się utrzymywała, nawet jeśli na chwilę przestawaliśmy się skupiać na seksie. Mąż mówił też, że miał wrażenie większego przepływu krwi i ogólnie większej wrażliwości.
Ale jednocześnie powiedział, że jeśli ktoś nie ma problemów z erekcją, to nie jest to jakaś ogromna zmiana życia. Raczej coś w stylu „trochę mocniej i łatwiej”, ale nie tak, jak niektórzy opowiadają.
Zresztą później rozmawialiśmy o tym ze znajomymi i okazało się, że kilku facetów po czterdziestce próbowało z ciekawości. Jedni mówili, że czuli różnicę, inni że prawie żadnej. Wszystko chyba zależy od organizmu i od tego, czy ktoś ma wcześniej jakieś problemy.