Opinie Fluanxol

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Fluanxolu w leczeniu zaburzeń lękowych, depresyjnych z obniżonym napędem albo w terapii psychoz? Czy zauważyliście poprawę w zakresie napięcia, natrętnych myśli, apatii lub objawów takich jak urojenia czy omamy? Interesuje mnie szczególnie, jak szybko pojawiły się pierwsze efekty oraz czy lek wpłynął na codzienne funkcjonowanie – koncentrację, motywację, sen i poziom energii. Czy w trakcie terapii wystąpiły u Was działania niepożądane, takie jak senność, wewnętrzny niepokój ruchowy (akatyzja), sztywność mięśni, drżenia, suchość w ustach albo problemy z rytmem serca? Jak organizm reagował na zmianę dawki i czy różnica między mniejszymi a większymi dawkami była odczuwalna? Wasze doświadczenia z Fluanxolem – zarówno pozytywne, jak i trudniejsze – mogą być bardzo pomocne dla osób, które rozważają rozpoczęcie terapii albo są na jej początku i zastanawiają się, czego mogą się spodziewać.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Biorę Fluanxol od ponad 40 lat i to jedyny lek, który naprawdę pozwolił mi normalnie żyć i funkcjonować na pełnych obrotach. Przez lata próbowałam różnych terapii i innych leków, ale dopiero Fluanxol okazał się tym, który faktycznie zadziałał. Dzięki niemu mogę prowadzić w miarę stabilne życie, pracować, mieć relacje z ludźmi i czuć, że mam nad sobą kontrolę. Dla mnie to lek, który realnie zmienił jakość codzienności i pozwolił wrócić do normalnego funkcjonowania.

Po odstawieniu Latudy i przejściu na Fluanxol jestem na nim już 3 miesiące. Muszę powiedzieć, że naprawdę pomógł mi w radzeniu sobie ze schizofrenią. Zniekształcenia myślenia i to, co działo się w mojej głowie, stały się dużo łatwiejsze do ogarnięcia i mniej przytłaczające.

Wiem, że żaden lek nie sprawi, że wszystko zniknie całkowicie, ale Fluanxol bardzo mi pomógł. Objawy są bardziej pod kontrolą, mam większy dystans do tego, co się pojawia, i łatwiej mi funkcjonować na co dzień. Dla mnie to duża różnica w porównaniu z wcześniejszym leczeniem.

Mój brat przez miesiąc odstawił Fluanxol, bo był przekonany, że to właśnie ten lek powoduje u niego przygryzanie języka podczas jedzenia. Gryzł tak mocno, że aż leciała krew. Skonsultował to z lekarzem i farmaceutą, ale oboje powiedzieli, że nie spotkali się wcześniej z takim objawem w kontekście tego leku. Mimo to sam zdecydował się odstawić terapię, wbrew zaleceniom. Faktycznie – od kiedy przestał brać Fluanxol, przestał też przygryzać język. Problem w tym, że zaczęły wracać jego wcześniejsze objawy i widać, że stopniowo się pogarsza. Bardzo się martwię, bo wygląda na to, że bez leku jego stan będzie się dalej destabilizował. Obawiam się, że jeśli szybko nie wróci do leczenia albo nie znajdzie alternatywy, może skończyć się to poważnym kryzysem.

Mam depresję z objawami psychotycznymi i przez długi czas byłam w ogromnym stresie, który doprowadzał u mnie do silnego pobudzenia i takiej „wewnętrznej szarpaniny”. Na początku dostałam Latudę, ale dla mnie to było jakbym była w kosmosie – totalne odklejenie, dziwne poczucie nierealności i brak kontroli nad tym, co się ze mną dzieje. Dopiero Fluanxol pomógł mi naprawdę porządnie. Serio, bez niego byłabym wrakiem, bo to właśnie on sprawił, że zaczęłam odzyskiwać spokój w głowie i nie wariować od natłoku myśli. Na początku bałam się go brać, bo to „starszy lek” i człowiek ma różne uprzedzenia, ale u mnie zadziałał jak złoto. Biorę 10 mg rano i 15 mg wieczorem, bo wieczorna dawka bardzo pomaga mi wyciszyć myśli i uspokoić głowę na tyle, żebym mogła normalnie odpocząć i zasnąć. Dzięki temu mam mniej agitacji, mniej chaosu w środku i lepiej funkcjonuję w ciągu dnia. Dla mnie Fluanxol okazał się strzałem w dziesiątkę.

Moja siostra bierze Fluanxol w dawce 5 mg (kapsułki/tabletki) i szczerze mówiąc to jedyny lek, który naprawdę dobrze u niej zadziałał i utrzymał ją w stabilnym stanie. Wcześniej próbowali jej zmieniać leki i było różnie – miała kilka mocnych nawrotów i takich „przełomów”, że kończyło się to dużym pogorszeniem i stresem dla całej rodziny.

Teraz przy wykupie recepty usłyszała, że ten lek ma być niedostępny i że mogą mieć problem z kontynuacją. Ona jest przerażona, bo boi się, że jak go odstawą albo zamienią na coś „na szybko”, to znowu wróci to, co było wcześniej. I ja też się martwię, bo widziałam jak wygląda, kiedy leczenie nie trafia.

Czy ktoś z Was miał sytuację, że musiał zmienić Fluanxol na coś innego i znalazł sensowny zamiennik? Chodzi mi o realne doświadczenia – co się sprawdziło, co było porażką, czy trzeba było długo dobierać dawkę i czy dało się utrzymać stabilność bez większych jazd. Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, bo ona się tym strasznie nakręca i boję się, że stres sam jej pogorszy stan.

Dostałam Fluanxol jako lek wspomagający przy terapii depresji, ponieważ chorowałam na ciężką depresję z objawami psychotycznymi. Przez około 3 lata brałam umiarkowaną dawkę raz dziennie i muszę przyznać, że pod względem psychicznym lek był bardzo skuteczny – wyraźnie zmniejszył objawy i pozwolił mi funkcjonować stabilniej.

Niestety z czasem pojawiły się poważne działania niepożądane. Rozwinęły się u mnie objawy dyskinez późnych – drgania i mimowolne ruchy twarzy oraz skurcze mięśni. Dodatkowo po około roku stosowania zanikła miesiączka (amenorrhea). Nie miałam okresu przez dłuższy czas, co – jak się później okazało – było związane z działaniem leku na gospodarkę hormonalną.

Mimo stosowania zabezpieczeń zaszłam w ciążę dwa razy. Nie zorientowałam się od razu, ponieważ brak miesiączki traktowałam jako efekt uboczny leczenia. Dopiero gdy okazało się, że jestem w trzecim miesiącu ciąży, konieczna była interwencja medyczna. Sytuacja powtórzyła się w krótkim czasie ponownie.

Połączenie problemów hormonalnych, mimowolnych ruchów i ogólnego obciążenia organizmu sprawiło, że zdecydowałam się zakończyć terapię Fluanxolem, mimo że pod względem działania na objawy psychiczne był dla mnie skuteczny.