Absenor sam w sobie nie jest klasycznym lekiem przeciwdepresyjnym. Bywa jednak stosowany w określonych typach depresji, zwłaszcza tam, gdzie problemem są wahania nastroju, pobudzenie, impulsywność albo epizody mieszane.
Hej, czy ktoś brał Absenor na depresję? Pytam, bo lekarz włączył mi ten lek, a ja zawsze myślałam, że to raczej na padaczkę albo chorobę dwubiegunową. Mam stany depresyjne, spadek nastroju, zero energii, a do tego nerwowość i napięcie. Jestem ciekawa, czy komuś faktycznie pomógł na depresję i jak to wyglądało u Was w praktyce.
U mnie Absenor nie był typowo „na depresję” i szybko to zrozumiałam. Na początku byłam nawet rozczarowana, bo liczyłam, że po nim będzie mi się chciało żyć bardziej, a tak się nie stało. Smutek i brak energii dalej były, za to zeszło to ciągłe napięcie i rozdrażnienie. Wcześniej byłam w takim stanie, że niby depresja, a jednocześnie wszystko mnie denerwowało i nie mogłam się uspokoić.
Po jakimś czasie zauważyłam, że emocje są bardziej równe. Nie było huśtawek, wybuchów płaczu ani takiego wewnętrznego chaosu. Koleżanka, która też ma problemy z nastrojem, mówiła mi podobnie – Absenor nie wyciąga z doła, ale sprawia, że ten dół nie jest taki rozhuśtany i wyniszczający. Dla mnie to był raczej fundament, na którym dopiero dało się coś dalej budować, a nie gotowe rozwiązanie na depresję.
U mnie też był włączony przy depresji, ale bardziej po to, żeby mnie uspokoić i wyrównać. Wcześniej miałam takie dni, że płacz, złość i napięcie mieszały się w jednym kotle. Po leku to się wyciszyło, głowa była spokojniejsza, mniej nerwów.
Za to energii nie przybyło, a nawet na początku było jej mniej, bo byłam senna. Dopiero po czasie organizm się przyzwyczaił. Z tego co czytałam na forach i słyszałam od innych, Absenor często jest dodatkiem, a nie głównym lekiem na depresję. Pomaga ogarnąć emocje, ale sam smutek i brak motywacji to już inna historia. U mnie dopiero połączenie kilku rzeczy dało efekt, a Absenor był jednym z elementów, nie całym rozwiązaniem.