Czy Absenor uspokaja?

Absenor może działać wyciszająco i stabilizująco (zwłaszcza przy pobudzeniu/„rozkręceniu”), ale nie jest klasycznym „uspokajaczem” jak leki doraźne. U części osób „uspokojenie” wynika po prostu z senności, która jest dość częstym skutkiem ubocznym.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/absenor/czy-absenor-dziala-nasennie/

Hej, mam pytanie do osób, które biorą Absenor. Czy on faktycznie uspokaja? Mam wrażenie, że ostatnio jestem strasznie roztrzęsiona, wszystko mnie drażni, myśli latają jak szalone, a lekarz przepisał właśnie ten lek. Nie chodzi mi o takie „uspokojenie” jak po tabletkach na nerwy, tylko bardziej czy człowiek robi się mniej nerwowy i mniej nakręcony. Jak to było u Was? Po jakim czasie coś poczuliście?

U mnie to było tak, że na początku w ogóle nie czułam żadnego uspokojenia, wręcz myślałam, że to nic nie robi. Dopiero po jakichś dwóch–trzech tygodniach zauważyłam, że… jakby mniej mnie wszystko wkurza. Wcześniej byłam taka, że byle drobiazg i już płacz albo złość, a po czasie na Absenorze te emocje nie znikały, ale były jakby przytłumione. Nie skakałam z nerwów, nie reagowałam aż tak ostro.

Nie powiem, na początku byłam też strasznie senna, taka jakby przygaszona. Myślałam nawet, że to to „uspokojenie”, ale potem organizm się przyzwyczaił i senność przeszła, a zostało to, że głowa była spokojniejsza. Nie jest to lek, po którym bierzesz tabletkę i za godzinę jesteś zen, raczej działa w tle. Moja koleżanka brała na inne problemy i mówiła dokładnie to samo – nie czuła „uspokajacza”, tylko po czasie zauważyła, że jest bardziej stabilna i mniej wybuchowa.

Ja powiem tak po ludzku – Absenor to nie jest coś w stylu „uspokoił mnie i już nic mnie nie rusza”. U mnie to bardziej wyglądało tak, że wcześniej byłam strasznie nakręcona, myśli jedna na drugą, nerwy, napięcie w ciele. Po jakimś czasie brania leku zauważyłam, że to napięcie zeszło. Nie było takiego wewnętrznego trzęsienia.

Ale! Były dni, że jedyne co czułam, to senność i brak energii i wtedy myślałam: „no super, to ma być to uspokojenie?”. Dopiero z czasem zrozumiałam, że to dwie różne rzeczy – uspokojenie emocji to jedno, a zamulenie to drugie. U mnie po kilku tygodniach senność się zmniejszyła, a zostało to, że łatwiej mi było znieść stres, nie reagowałam tak gwałtownie.

Z tego co czytam i co słyszałam od innych, każdy trochę inaczej to odczuwa. Jedni mówią, że czują się wyciszeni, inni że tylko śpią, a jeszcze inni, że w ogóle nie czują „uspokajania”, tylko po czasie widzą, że życie jest jakby mniej chaotyczne. U mnie to dokładnie ten trzeci przypadek.