Abilify może być stosowany przy depresji, ale zwykle nie jako podstawowy lek pierwszego wyboru. Najczęściej dołącza się go do leczenia przeciwdepresyjnego, gdy efekt samego antydepresantu jest zbyt słaby.
Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/abilify/czy-abilify-stosuje-sie-na-depresje
Czy Abilify stosuje się na depresję? Pytam, bo do tej pory kojarzyłam ten lek raczej z innymi problemami psychicznymi, a ostatnio podczas wizyty padła taka opcja, że czasem daje się go też osobom z depresją, jeśli same leki przeciwdepresyjne nie dają rady. No i nie ukrywam, że mnie to trochę zbiło z tropu.
Leczę się już dłuższy czas, brałam różne leki i bywało różnie. Raz było trochę lepiej, potem znowu gorzej, czasem miałam wrażenie, że tylko jakoś przetrwam dzień i tyle. Najgorsze jest u mnie to ciągłe zmęczenie psychiczne, brak chęci do czegokolwiek i takie poczucie, że wszystko kosztuje za dużo siły. Niby człowiek funkcjonuje, chodzi do pracy, coś robi, ale w środku dalej jest ciężko i tak bez koloru. Dlatego chciałam zapytać osoby, które miały z tym styczność — czy Abilify faktycznie bywa dawane na depresję? I jak to wygląda w praktyce? Czy to bardziej jako dodatek do czegoś, czy normalnie się to bierze właśnie na takie stany? Chętnie poczytam zwykłe ludzkie doświadczenia, bo wiadomo, że co innego opis leku, a co innego życie.
U mnie było tak, że brałam antydepresant przez dłuższy czas i owszem, nie było już tak tragicznie jak na samym początku, ale dalej byłam taka wyprana ze wszystkiego. Nie miałam siły, nic mnie nie cieszyło, wszystko robiłam z rozpędu i bardziej z obowiązku niż z jakiejkolwiek chęci. Człowiek niby wstał, poszedł, zrobił co trzeba, ale w środku dalej było pusto. Psychiatra powiedziała mi wtedy, że czasem dołącza się właśnie Abilify, żeby „ruszyć” leczenie, jeśli sam antydepresant nie daje pełnego efektu. Na początku miałam opór, bo ta nazwa mnie po prostu przestraszyła. Miałam w głowie, że to jakiś bardzo mocny lek i że skoro mi to proponują, to chyba już naprawdę jest ze mną fatalnie. Ale finalnie zgodziłam się spróbować. U mnie największa zmiana była taka, że po jakimś czasie jakby wróciła mi odrobina napędu. Nie stałam się nagle inną osobą, nie było jakiegoś cudu z dnia na dzień, ale zaczęłam mieć więcej energii do najprostszych rzeczy. Łatwiej było mi się zebrać, mniej czasu spędzałam w takim psychicznym zawieszeniu. Na początku trochę gorzej spałam i byłam bardziej spięta, ale później się to uspokoiło.
Tak, jak najbardziej może być stosowane przy depresji i u mnie akurat było to właśnie w takim kierunku. Tylko że moja historia wyglądała trochę inaczej, bo ja przez długi czas nawet nie umiałam powiedzieć, że to dalej jest depresja. Nie płakałam codziennie, nie leżałam cały czas w łóżku, bardziej byłam taka totalnie zgaszona. Nic mnie nie obchodziło, nic mnie nie cieszyło, wszystko mnie drażniło i miałam takie poczucie, że życie po prostu sobie leci obok mnie, a ja tylko jakoś za nim ciągnę.
Brałam wcześniej leki przeciwdepresyjne i one trochę pomagały, ale nie na tyle, żeby mówić o normalnym funkcjonowaniu. Dalej byłam bez motywacji, bez chęci, bez energii do ludzi, do domu, do siebie samej. I wtedy lekarz powiedział, że można spróbować dołożyć Abilify. Nie jako zamiennik wszystkiego, tylko właśnie jako coś dodatkowego.
Pamiętam, że też byłam zdziwiona, bo nie łączyłam tego leku z depresją. Ale potem zaczęłam czytać wypowiedzi innych i okazało się, że sporo osób dostaje go właśnie wtedy, kiedy sama depresja nie puszcza do końca mimo leczenia. U mnie po czasie poprawiło się przede wszystkim takie codzienne funkcjonowanie. Miałam mniej tej obojętności, łatwiej było mi wstać, ogarnąć siebie, przestałam mieć wrażenie, że wszystko mnie przerasta od samego rana. Więc moja odpowiedź brzmi: tak, Abilify stosuje się na depresję, ale raczej jako dodatek, kiedy trzeba trochę mocniej wesprzeć leczenie.