Czy Detreomycyna jest dobra na pryszcze?

Detreomycynę pierwszy raz zobaczyłam u męża – miał jakąś ranę na nodze, co się źle goiła, i to mu przepisał lekarz. Ale że ja zawsze muszę wszystko wypróbować na własnej skórze (dosłownie!), to jak mi się zrobiła taka wielka gula między brwią a okiem – i ani wycisnąć, ani dotknąć – to sobie pomyślałam: „Spróbuję!”. No i posmarowałam. Tylko raz dziennie, na noc.

Słuchaj… po dwóch dniach jak ręką odjął! Pryszcz się wchłonął, nie bolało, żadnej ropy, nic. Skóra była trochę sucha w tym miejscu, ale to nic w porównaniu z tym, co zwykle przeżywałam. Od tamtej pory jak tylko czuję, że „coś się rodzi” pod skórą, to biorę Detreomycynę. Ale – uwaga – tylko na pojedyncze, konkretne pryszcze, nie na całą twarz, bo to nie jest krem do smarowania „profilaktycznie”.

Więc moim zdaniem – na duże, ropne zmiany: jak najbardziej TAK, tylko trzeba wiedzieć jak stosować. No i nie za często, żeby skóra się nie przyzwyczaiła. Ale jako taki ratunek awaryjny – ja polecam!