Lekarz przepisał mi Zotral na stany lękowe i depresję. Mam brać 50 mg dziennie. I niby wiem, że to dobry lek, że wielu osobom pomógł… ale jak tylko usłyszałam, że to „psychotrop”, to od razu mnie coś w środku ścisnęło. Bo wiecie – u mnie w domu jak się mówiło psychotropy, to od razu człowiek chory „na głowę”, a ja przecież funkcjonuję, pracuję, mam dzieci, dom, tylko po prostu nie mam siły już codziennie udawać, że jest dobrze.
Czy ktoś z Was też miał takie opory? Czy to naprawdę jest „ten straszny psychotrop”? Pomóżcie, bo boję się go zacząć brać, mimo że wiem, że chyba go potrzebuję.