Duloksetyna, podobnie jak inne leki z grupy inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny i noradrenaliny (SNRI), może prowadzić do wystąpienia objawów odstawiennych, jeśli jest gwałtownie przerwana. Dlatego zaleca się stopniowe odstawianie duloksetyny, a nie nagłe zaprzestanie jej przyjmowania.
Biorę Duloksetynę od prawie roku – zaczęłam od 30 mg, potem przez większość czasu byłam na 60 mg dziennie. Pomogła mi bardzo na lęki i depresję, ale od kilku miesięcy czuję, że już nie działa tak mocno, a do tego doszły jakieś problemy gastryczne. Lekarka powiedziała, że możemy spróbować powoli odstawiać.
No i tu moje pytanie – jak to zrobić, żeby nie dostać po głowie? Słyszałam o zawrotach, „porażeniach mózgu”, niepokoju itd. Czy ktoś z Was odstawiał Duloksetynę i może powiedzieć, jak to wyglądało? Bardzo się boję, że wszystko wróci albo że zniosę to fatalnie.
Odstawianie Duloksetyny to nie przelewki, ale też nie ma co panikować – tylko trzeba to robić z głową. Ja byłam dokładnie w tym samym miejscu co Ty. Brałam przez półtora roku 60 mg, a potem zaczęłam powolne schodzenie z dawki.
Mój psychiatra rozłożył mi to na ponad miesiąc – najpierw zeszłam na 30 mg przez 2 tygodnie, potem 20 mg przez tydzień, a na końcu co drugi dzień przez kolejne kilka dni. I mimo że miałam momenty zawrotów głowy i takiego dziwnego uczucia w głowie (jakby w niej „strzelało”), to dało się to przeżyć. Pomagało dużo snu, magnez i unikanie stresu.
Najważniejsze to nie robić tego na własną rękę. Moja znajoma sama odstawiła z dnia na dzień i skończyło się pogotowiem – atak paniki i derealizacja. To nie są cukierki, tylko silne leki działające na mózg.
Odstawiałem Duloksetynę jakieś 2 lata temu i powiem Ci jedno – to nie żarty, ale jak się robi to rozsądnie, to da się spokojnie przez to przejść. Ja miałem przepisane 60 mg dziennie przez ponad rok na depresję i ból pleców (mam dyskopatię), a potem lekarz powiedział, że możemy spróbować zejść.
Robiliśmy to etapami – z 60 na 30, potem na 20, a potem brałem już tylko co drugi dzień. I tak przez dobre 5–6 tygodni. I tak mimo wszystko miałem takie dni, że mi „mózg skakał” – takie jakby wyładowania, jakby mi ktoś strzelał w głowie prądem. Do tego sen jakiś dziwny, wrażliwość na dźwięki i trochę zawroty. Ale po 2 tygodniach od całkowitego odstawienia wszystko się uspokoiło.
Ja to robiłem pod okiem neurologa, bo leczyłem się też na przewlekły ból, i powiem szczerze – warto mieć lekarza, który zna się na farmakologii i nie rzuca tekstem „to nic takiego”. Bo to jest coś.
Ale się nie bój – jak robisz to stopniowo i słuchasz ciała, to przejdziesz przez to. Tylko nie odstawiaj nagle. Nawet jak czujesz się dobrze. Duloksetyna to poważny lek, ale też bardzo pomocny. Trzeba po prostu wiedzieć, jak z niej zejść z klasą