Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Apotiapiny (kwetiapiny) w leczeniu schizofrenii, CHAD (epizody maniakalne i depresyjne) oraz jako augmentacji w depresji? Czy zauważyliście poprawę w objawach psychotycznych (omamy, urojenia), stabilizację nastroju, redukcję lęku albo lepszy sen? Jak z tolerancją leku na co dzień — senność/sedacja, „mgła” poznawcza, zawroty głowy, suchość w ustach, zaparcia, zwiększony apetyt/przyrost masy ciała, spadki ciśnienia przy wstawaniu, kołatania serca, obrzęki, akatyzja lub inne objawy pozapiramidowe? Jak u Was wypada porównanie postaci IR vs XR (pora dawkowania, czas działania, profil działań niepożądanych)? Czy pojawiały się kwestie metaboliczne (glikemia, lipidy) i jak sobie z nimi radziliście — zmiana dawki, aktywność, dieta? Interakcje w codzienności: alkohol, inne leki uspokajające, sok grejpfrutowy — czy coś Was zaskoczyło? I wreszcie: jak przebiegało odstawianie — bezsenność, niepokój, nawroty objawów — oraz jaki schemat redukcji dawki sprawdził się najlepiej? Wasze praktyczne wskazówki mogą być bardzo pomocne dla osób rozważających terapię Apotiapiną lub właśnie ją rozpoczynających.
Może nie jest to „idealny” lek, ale Apotiapina (kwetiapina) działa. Skutki uboczne potrafią wpływać na aktywność w ciągu dnia: około dwóch godzin po przyjęciu czuję się mocno przymulony, jak „naćpany”. Zdarzają się też zawroty głowy i drobne drżenia rąk, ale po kilku godzinach to zwykle mija. Większą część dawki biorę na noc.
Najbardziej zaskakuje efekt na „myślenie”: lek wyraźnie poprawia nastrój, ułatwia pozytywne, spokojniejsze myślenie i mocno redukuje natrętne, negatywne emocje albo wręcz je wygasza. U mnie bilans korzyści do działań niepożądanych wypada na plus, zwłaszcza przy dawkowaniu ukierunkowanym na wieczór.
Biorę Apotiapinę 50 mg od tygodnia. Po przeczytaniu opinii zauważyłem, że prawie wszyscy pisali o „najlepszym śnie w życiu”. U mnie jest odwrotnie — mam wrażenie, że śpię gorzej niż przed leczeniem. Biorę lek przed snem i faktycznie robię się senny, ale budzę się w nocy 3–4 razy.
Mam też wrażenie, że złość nasiliła się. Zamiast czuć, jak narasta we mnie w środku, zdarza mi się krzyczeć, wrzeszczeć i płakać z frustracji. Jestem tym lekiem po prostu zdezorientowany — nie wiem, czy dać mu więcej czasu, czy przerwać.