Opinie Olzapin

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Olzapinu (olanzapiny) w leczeniu schizofrenii, zaburzeń schizoafektywnych lub choroby afektywnej dwubiegunowej? Czy zauważyliście poprawę w zakresie urojeń, omamów, silnego lęku, bezsenności albo epizodów manii? Jak szybko pojawiły się pierwsze efekty i czy stabilizacja nastroju była odczuwalna w dłuższej perspektywie? Interesuje mnie też kwestia działań niepożądanych. Czy występowała u Was senność, zwiększony apetyt i przyrost masy ciała, suchość w ustach, zaparcia, problemy z koncentracją albo zmiany w poziomie cukru czy cholesterolu? Jak radziliście sobie z „zamulenięm” na początku terapii i czy z czasem organizm się przyzwyczaił? Wasze opinie mogą być bardzo pomocne dla osób, które dopiero rozpoczynają leczenie Olzapinem i zastanawiają się, czego realnie można się spodziewać – zarówno pod względem efektów terapeutycznych, jak i codziennego funkcjonowania.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Mam zdiagnozowane spektrum autyzmu (poziom 1–2). Próbowałem wcześniej ośmiu różnych leków przeciwdepresyjnych i niestety żaden z nich nie przyniósł realnej poprawy. Po tym etapie zdecydowałem się spróbować leków przeciwpsychotycznych. Testowałem pięć różnych preparatów i z nich wszystkich Olzapin okazał się dla mnie najlepszy.
Na początku terapii olanzapiną zaczęły pojawiać się u mnie napady paniki, dlatego do leczenia została włączona klonidyna. Z mojego doświadczenia wynika, że czasem dany lek nie działa optymalnie sam w sobie, tylko wymaga odpowiedniego połączenia z innym preparatem, żeby uzyskać stabilny efekt. W przypadku Olzapinu działanie uspokajające jest bardzo wyraźne – lek mocno wycisza i działa silnie.Trzeba uważać na dawkę, ponieważ potrafi powodować dużą senność i zwiększoną potrzebę snu. Obecnie przyjmuję 5 mg zgodnie z zaleceniem psychiatry i nawet ta dawka ma u mnie odczuwalnie silne działanie. Mimo tego, w moim przypadku to właśnie Olzapin najlepiej stabilizuje objawy. Mam nadzieję, że znajdziesz terapię, która będzie dla Ciebie skuteczna.

Przez 5 lat brałem Seroquel i byłem przez niego potwornie zmęczony praktycznie cały czas. Do tego dochodziło takie dziwne, trudne do wytłumaczenia uczucie lęku w tle. Nie lubię zmieniać leków, więc długo to po prostu znosiłem i funkcjonowałem mimo wszystko.

W końcu zdecydowałem się spróbować czegoś innego i przeszedłem na Olzapin (olanzapina). W moim przypadku działa naprawdę dobrze. Czuję, że mogę prowadzić w miarę normalne życie. Co ciekawe, zamiast totalnego zamulenia mam teraz więcej energii – co było dla mnie zaskoczeniem. Ćwiczę codziennie, więc nie zauważyłem większego przyrostu masy ciała, choć wiem, że przy olanzapinie to częsty temat.

Mam 47 lat i obecnie czuję się całkiem dobrze. Z mojego doświadczenia wynika jedno – każdy organizm reaguje inaczej. To, co jedną osobę „zabija” skutkami ubocznymi, u innej może działać idealnie. Najważniejsze to znaleźć lek, który działa właśnie dla Ciebie.

Jestem na Olzapinie od 2020 roku. Wcześniej próbowałem wielu innych leków i dopiero ten okazał się dla mnie tym, który realnie utrzymuje mnie w stabilności psychicznej. Pracuję jako opiekun medyczny od 7 lat, ukończyłem college biblijny, a obecnie działam jako medyczny misjonarz, pomagając innym w procesie zdrowienia – zarówno duchowo, jak i poprzez dbanie o ciało.

Przez te lata nauczyłem się, że sama tabletka to nie wszystko. Staram się wspierać organizm tym, czego potrzebuje – piję dużo wody, robię soki z warzyw i owoców, stosuję pełnowartościową dietę roślinną. Po 6 latach stosowania leku jednym z działań niepożądanych była senność, szczególnie gdy dawka była zbyt wysoka. Obecnie przyjmuję 5 mg wieczorem i to pozwala mi normalnie wstawać rano oraz funkcjonować w ciągu dnia.

Zdarza mi się też tzw. „mgła mózgowa”, zwłaszcza gdy jestem przemęczony albo przytłoczony stresem. Kilka miesięcy temu zauważyłem sporadyczne drżenia lub drobne tiki w różnych miejscach ciała. Kilka lat temu byłem na granicy cukrzycy – moje HbA1c wynosiło 6,6. Postanowiłem wtedy radykalnie zmienić dietę. Przeszedłem na roślinną, ograniczyłem cukry i przetworzone węglowodany, skupiłem się na naturalnych, pełnowartościowych produktach. W ciągu kilku lat schudłem z 93 kg do 78 kg. Największa zmiana masy ciała nastąpiła po przejściu na dietę wegańską opartą na produktach nieprzetworzonych.

Moje HbA1c spadło z 6,6 do 5,6 mimo że cały czas byłem na olanzapinie. Udało mi się też zredukować leczenie z czterech leków do jednego – obecnie przyjmuję tylko Olzapin 5 mg. Objawy, które miałem przed rozpoczęciem terapii, praktycznie nie występują. Mam rozpoznanie zaburzenia schizoafektywnego typu dwubiegunowego, ale gdy ktoś spotyka mnie osobiście, często nie jest w stanie tego zauważyć.

Wierzę, że to połączenie leczenia, stylu życia i wiary przyniosło efekt. Dbam o swoje ciało najlepiej, jak potrafię, a resztę powierzam Bogu. Dla mnie to proces i droga, a nie jednorazowa zmiana.

Mam pozytywne doświadczenia z Olzapin w dawce 10 mg dziennie w leczeniu silnego lęku. Był moment, kiedy przez swoje problemy psychiczne prawie straciłem rodzinę. Dopiero po włączeniu tego leku sytuacja zaczęła się stabilizować i poczułem, że odzyskuję kontrolę nad swoim życiem.

Tak, przybrałem na wadze, ale szczerze mówiąc nie przykładam się do regularnych ćwiczeń tak, jak powinienem. Wiem, że przy olanzapinie łatwiej o zwiększony apetyt, więc styl życia ma tutaj ogromne znaczenie. U mnie połączenie Olzapinu 10 mg z escitalopramem 10 mg sprawiło, że życie stało się po prostu bardziej znośne i przewidywalne. Lęk przestał rządzić moją codziennością.

Warto też pamiętać, że w internecie najczęściej wypowiadają się osoby niezadowolone. Ludzie, którym lek pomógł, rzadziej piszą opinie. Dlatego obraz w sieci bywa jednostronny – a w moim przypadku Olzapin naprawdę zrobił różnicę.

W moim doświadczeniu Olzapin wypada lepiej niż arypiprazol w zastrzykach depot. Byłem na arypiprazolu przez 3 lata i w końcu zdecydowałem się odstawić z powodu bardzo silnych działań niepożądanych – ogromny przyrost masy ciała, impulsywne wydawanie pieniędzy, brak koncentracji, bezsenność i taka „maskowata” twarz bez emocji. To był dla mnie bardzo trudny okres.

Po odstawieniu zaczęło się coś jeszcze gorszego. Praktycznie w ogóle nie spałem, pojawiły się migające światła przed oczami, głosy (których wcześniej nie miałem), omamy, bóle w ciele – w klatce piersiowej, płucach, nawet w okolicy piersi – do tego skrajne wyczerpanie i ogromna złość. Zachowywałem się impulsywnie w miejscach publicznych, co wcześniej mi się nie zdarzało. Ludzie reagowali różnie, czasem wyśmiewali moje zachowanie. Byłem bez leków przez około 6 miesięcy, ale w końcu nie dałem rady i wróciłem do leczenia przeciwpsychotycznego, tym razem w niższej dawce.

Zdecydowałem się na Olzapin. Zacząłem od 2,5 mg przez dwa tygodnie, potem 5 mg przez około miesiąc, następnie 7,5 mg. Przy 7,5 mg czułem się zbyt sedowany i byłem praktycznie cały czas głodny. Z jednej strony lek pomógł – znowu zacząłem spać i przez pierwsze miesiące spałem naprawdę dobrze. Po około pół roku na 7,5 mg zmniejszyłem dawkę z powrotem do 5 mg i od tego czasu jestem względnie stabilny. Przybrałem na wadze – więcej niż na arypiprazolu – ale mimo to wolę to niż wracać do tamtego leku.

Zauważyłem jednak inne problemy: uczucie „pofragmentowanego” myślenia, zapominanie, trudność w podejmowaniu rozsądnych decyzji. Mam podwyższone trójglicerydy i jestem na granicy niedoczynności tarczycy, a do tego bóle stawów kolanowych. Staram się kontrolować dietę i ograniczać cukier, bo wiem, że przy olanzapinie istnieje ryzyko cukrzycy. Zdrowotnie nie czuję się idealnie, ale bez snu funkcjonowanie było dla mnie niemożliwe.

Próbowałem kilka razy zejść do 2,5 mg, ale objawy odstawienne były trudne – depresja, napady płaczu, migotanie w oczach, nudności na początku redukcji dawki. Nie wytrwałem wystarczająco długo, żeby zobaczyć, co byłoby dalej. Po latach leczenia przeciwpsychotycznego od młodego wieku mam poczucie, że mój organizm bardzo się do tych leków przyzwyczaił i trudno mi całkowicie z nich zrezygnować.

Czuję też większą impulsywność i niecierpliwość – zarówno w słowach, jak i decyzjach. Spadło libido, trudniej mi czerpać przyjemność z czytania czy oglądania telewizji, koncentracja jest słabsza. Pojawia się obniżony nastrój, choć bezsenność jest zdecydowanie lepiej kontrolowana niż wcześniej. Olzapin działa szybko i stosunkowo szybko opuszcza organizm, więc zmiany dawki odczuwa się wyraźnie.

Jestem na tym leku prawie 2 lata. Obecnie 5 mg i szczerze nie wyobrażam sobie funkcjonowania na wyższej dawce. Z mojego doświadczenia – jeśli to możliwe – warto znaleźć najniższą skuteczną dawkę, która utrzymuje stabilność, bo różnice w samopoczuciu przy wyższych dawkach są naprawdę odczuwalne.

Zostałem włączony na Olzapin (olanzapina) 5 mg razem z lamotryginą 20 mg po okresie bardzo silnego lęku, paranoi i łagodnych omamów. Wcześniej przez lata brałem różne leki przeciwdepresyjne i stabilizatory nastroju, ale nie przynosiły one realnej ulgi w objawach.

Olanzapina zadziałała u mnie bardzo szybko – pierwszą wyraźną poprawę odczułem już po około 3 dniach. Lęk praktycznie zniknął, myśli paranoiczne ustąpiły, a omamy przestały się pojawiać. To było dla mnie ogromne zaskoczenie, bo wcześniej nic nie dawało tak wyraźnego efektu.

Jedynym poważnym minusem był przyrost masy ciała – około 15% w ciągu 6 tygodni. Apetyt wzrósł bardzo mocno, a napady głodu były trudne do opanowania. Mimo tego poprawa stanu psychicznego była na tyle duża, że uznałem terapię za skuteczną.

Przez cały rok zmagałem się z opornymi na leczenie omamami i urojeniami w przebiegu zaburzenia schizoafektywnego. Trafiałem do szpitala cztery razy i dopiero podczas czwartej hospitalizacji zespół zdecydował się włączyć Olzapin (olanzapina). Wcześniejsze leki nie przynosiły efektu i czułem, że całkowicie tracę kontakt z rzeczywistością.

Olanzapina nie zadziałała natychmiast, ale po kilku tygodniach zacząłem zauważać wyraźną poprawę. Głosy w mojej głowie ustały, paranoja się wyciszyła, a urojenia i omamy przestały dominować moje myślenie. To był ogromny przełom – pierwszy moment od długiego czasu, kiedy poczułem stabilizację.

Niestety cena za tę stabilność była wysoka pod względem zdrowia fizycznego. Moja waga wzrosła ze 180 do 265 funtów i musiałem rozpocząć leczenie przeciwcukrzycowe, aby kontrolować poziom cukru we krwi. Jestem na Olzapinie od prawie dwóch lat i obecnie rozważam zmianę leku, ponieważ mój stan psychiczny jest stabilny, ale działania niepożądane coraz mocniej wpływają na organizm.

Mimo wszystko jestem wdzięczny, że Olzapin był dostępny w momencie, gdy nic innego nie pomagało i kiedy mój kontakt z rzeczywistością był poważnie zaburzony. Dzięki niemu udało się przerwać epizod psychotyczny, co w tamtym czasie było najważniejsze.

W moim doświadczeniu Olzapin 10 mg potrafi bardzo szybko wyciszyć natłok negatywnych myśli. Zdarzało się, że po kilku dniach omamów i nasilonych objawów jedna dawka 10 mg przynosiła wyraźne uspokojenie i „uziemienie”. To uczucie powrotu do stabilności było dla mnie ogromną ulgą.

Jeśli chodzi o przyrost masy ciała, uważam, że styl życia ma tu ogromne znaczenie. Dla mnie ważne było, aby bardziej inwestować energię w relacje, bliskość i aktywność fizyczną zamiast w jedzenie. Staram się jeść regularnie, ale świadomie – ograniczam produkty wysokowęglowodanowe, takie jak biały chleb czy nadmiar ryżu, i pilnuję częstotliwości posiłków. Wiem, że przy olanzapinie apetyt może wzrosnąć, dlatego potrzebna jest samodyscyplina i zdrowe nawyki.

Z perspektywy duchowej czuję, że lek pomaga mi oddzielić doświadczenia psychotyczne od realnej duchowości. Jeśli pojawiały się wizje czy intensywne przeżycia religijne, łatwiej było mi zrozumieć, że to objaw choroby, a nie rzeczywistość. Olzapin daje poczucie ugruntowania, co pozwala mi spokojniej podchodzić do medytacji i pracy nad sobą.

Zauważyłem też, że lek poprawia jakość snu. Wcześniej bezsenność potrafiła nasilać objawy i wprowadzać chaos w myśleniu. Teraz sen jest głębszy i bardziej regenerujący, co przekłada się na lepsze funkcjonowanie w ciągu dnia. Dla mnie kluczowe było wykorzystanie stabilizacji, którą daje Olzapin, jako fundamentu do dalszego rozwoju – zarówno zdrowotnego, jak i osobistego.

Moja mama została zdiagnozowana z późnym początkiem choroby Alzheimera. Jeszcze przed diagnozą miała długą historię gwałtownych wybuchów emocji – bardzo łatwo wpadała w złość, z drobnych sytuacji robiły się ogromne konflikty, a jej sposób myślenia był w dużej mierze negatywny. Z czasem przebywanie z nią stało się bardzo trudne. Pamiętam sytuację w święta – przyjechaliśmy z prezentami, kolacja była przygotowana specjalnie dla niej, a mimo to w ciągu 20 minut od naszego przyjazdu doszło do eskalacji i krzyków.

Od marca 2022 roku przyjmuje Olzapin w połączeniu z fluoksetyną i zmiana była naprawdę ogromna. Wybuchy złości praktycznie ustały, a bodźce, które wcześniej natychmiast wywoływały gniew, przestały działać w tak gwałtowny sposób. Mama sama mówi, że czuje się spokojniejsza i mniej zestresowana. Co ciekawe, jej ciśnienie tętnicze również zaczęło być bardziej stabilne.

Najważniejsze dla nas było to, że nie pojawiły się u niej wyraźne działania niepożądane ani nadmierna senność, której się obawialiśmy. Funkcjonuje normalnie w ciągu dnia, a atmosfera w domu stała się zdecydowanie bardziej harmonijna. Dla naszej rodziny Olzapin okazał się ogromnym wsparciem i realnie poprawił jakość życia – zarówno jej, jak i naszą.

W 2018 roku przeżyłem bardzo ciężki epizod psychotyczny. Słyszałem głosy, które wydawały mi „polecenia”, i w pewnym momencie sytuacja była na tyle poważna, że próbowałem się udusić. To był moment graniczny. Mój psychiatra natychmiast włączył Olzapin (olanzapina) 10 mg.
Lek zadziałał szybciej, niż się spodziewałem. W mniej niż dwa tygodnie objawy psychotyczne ustąpiły. Głosy zniknęły, paranoja się wyciszyła, a ja poczułem ogromną ulgę. Stałem się spokojny, bardziej „wyluzowany”, zacząłem znowu się śmiać i czuć radość. Po okresie chaosu to było jak powrót do życia.
Niestety pojawił się poważny efekt uboczny – przybrałem około 50 kg. To była ogromna zmiana. Obecnie jestem na leczeniu wspomagającym (analog GLP-1), dzięki czemu w ciągu roku udało mi się zredukować 18,6 kg. Nadal walczę z wagą, ale jest poprawa.
Z jednej strony chciałbym kiedyś odstawić leki, bo nie lubię być na farmakoterapii. Z drugiej strony mój umysł jest stabilny, czuję się silny psychicznie i funkcjonuję dobrze. Dziś mogę powiedzieć, że jestem sprawny, mam nadwagę, ale jestem stabilny i zdrowy psychicznie – a to dla mnie najważniejsze po tym, co przeszedłem.

Olzapin działa u mnie tak, jak powinien – stabilizuje objawy i wycisza. Trzeba jednak otwarcie powiedzieć, że może powodować przyrost masy ciała oraz napady silnego apetytu, szczególnie wieczorem po przyjęciu dawki. U mnie właśnie to było największym wyzwaniem.
Od 2018 roku zmagam się z wagą odkąd jestem na tym leku. W pewnym momencie przekroczyłem 100 kg. Zrozumiałem, że jeśli nic nie zmienię, sytuacja będzie się pogarszać. Wprowadziłem codzienną aktywność fizyczną – ćwiczę regularnie, czasem nawet dwa razy dziennie – i zacząłem bardziej pilnować diety. Dzięki temu udało mi się zejść do wagi poniżej 100 kg, obecnie jestem w granicach 90+ kg. Z mojego doświadczenia wynika jasno: bez ruchu i kontroli jedzenia olanzapina może prowadzić do bardzo dużego przyrostu masy ciała. Jeśli ktoś wie, że ma problem z dietą albo trudno mu wprowadzić aktywność fizyczną, warto porozmawiać o innych opcjach leczenia. U mnie lek działa dobrze na psychikę, ale wymaga dużej dyscypliny w kwestii stylu życia.