Mam założony stent w LAD, czyli w jednej z głównych tętnic wieńcowych, i ogólnie jestem bardzo aktywny. Dużo ćwiczę, biegam, jeżdżę na rowerze, robię treningi siłowe, więc od razu zauważam, kiedy coś jest nie tak z wydolnością albo reakcją organizmu na wysiłek.
Od kiedy biorę Brilique, zauważyłem u siebie duszność i zawroty głowy, szczególnie kiedy wstaję i zaczynam się ruszać. To jest takie uczucie nagłego „odpływu” do głowy, jak przy szybkim podniesieniu się, tylko mocniejsze i bardziej uciążliwe. Przy spokojnym wejściu w trening aerobowy, na przykład przy rowerze albo bieganiu w wolniejszym tempie, zwykle jestem w stanie się rozkręcić i później jakoś funkcjonować. Problem zaczyna się wtedy, gdy wysiłek jest bardziej intensywny.
Najgorzej jest przy sprintach, tenisie albo ćwiczeniach bardziej beztlenowych, gdzie organizm musi szybko wejść na wysokie obroty. Wtedy zawroty głowy robią się naprawdę mocne i często muszę po prostu przerwać, co jest dla mnie bardzo frustrujące. Siłowo nadal jestem w stanie trenować, ale muszę robić dłuższe przerwy między seriami, żeby nie prowokować kolejnych zawrotów i dać sobie więcej czasu na dojście do siebie.
Biorę Brilique od około 6 miesięcy i przede mną jeszcze mniej więcej kolejne 6 miesięcy leczenia. Mam też czasami lekkie siniaki, ale to akurat jestem w stanie zrozumieć, bo lek działa przeciwpłytkowo i może zwiększać skłonność do krwawień czy siniaków. Najbardziej przeszkadza mi jednak ta duszność i zawroty przy wysiłku, bo wcześniej byłem przyzwyczajony do dużo większej swobody w treningu.
Szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać momentu, kiedy będę mógł odstawić Brilique, ale jednocześnie wiem, dlaczego go biorę. Nie chcę ryzykować, że stent się zamknie albo że dojdzie do kolejnego poważnego incydentu sercowego. Wolę więc przeczekać te objawy, bo alternatywa mogłaby być znacznie gorsza.
Czytałem też, że leczenie przeciwpłytkowe po stencie mocno zmniejsza ryzyko jego zamknięcia, szczególnie jeśli człowiek trzyma dietę, ćwiczy i pilnuje zdrowych nawyków. Znam jednak osobę, która miała bardzo złą reakcję na Brilintę/Brilique i skończyło się u niej pilną operacją pomostowania. Wiem, że takie sytuacje są rzadkie i zwykle dzieją się raczej na początku leczenia, ale mimo wszystko człowiek ma to gdzieś z tyłu głowy.
Na razie próbuję zaufać prowadzeniu i obserwować swój organizm. Jeśli coś się zmieni, duszność będzie narastać albo zawroty głowy staną się mocniejsze, na pewno nie będę tego ignorował. Przy takim leku i po stencie trzeba być czujnym, ale jednocześnie rozumiem, że Brilique ma mnie chronić przed czymś dużo groźniejszym niż same skutki uboczne.