Opinie Brilique

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Brilique w profilaktyce zdarzeń sercowo-naczyniowych? Czy zauważyliście poprawę w stanie zdrowia oraz jakie skutki uboczne wystąpiły podczas terapii, takie jak krwawienia, duszność, bóle głowy czy inne? Wasze opinie mogą być niezwykle pomocne dla osób rozważających rozpoczęcie leczenia tym lekiem lub borykających się z podobnymi wyzwaniami.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Otrzymałem Brilique podczas zabiegu angiografii, w trakcie którego założono mi stent. Zdiagnozowano u mnie ostry zespół wieńcowy. W trakcie rekonwalescencji doświadczyłem silnej duszności, ucisku w klatce piersiowej, bólu tkanki piersiowej oraz intensywnego bólu w górnej części pleców. Poinformowałem o tym pielęgniarkę, zastanawiając się, czy to zawał serca. Przybyło trzech kardiologów, którzy zgodzili się, że są to znane skutki uboczne leku. Wyjaśnili, dlaczego wybrano Brilique, ale zgodzili się, że Plavix działa równie dobrze i jest dla mnie lepszy. Brilique został odstawiony, a objawy ustąpiły w ciągu kilku godzin. Mam szczęście, że mam trzech reagujących lekarzy. To okrutny żart, gdy lek podawany w celu leczenia problemów sercowo-naczyniowych wywołuje skutki uboczne przypominające takie zdarzenia. Niezależnie od skuteczności leku, moim zdaniem, może to negatywnie wpłynąć na zdrowie i stan psychiczny pacjentów przyjmujących go w celu uniknięcia problemów sercowo-naczyniowych. Zachwiana pewność siebie może przyczynić się do mniej optymalnej rekonwalescencji. Lekarze powinni zwracać uwagę na doświadczenia pacjentów i omawiać skutki uboczne, jeśli zdecydują się na ten lek. Wtedy Brilique może być stosowany z pewnością lub szybko zastąpiony u osób z niepożądanymi reakcjami.

Po zawale człowiek często nie wraca od razu do pełnej sprawności, bo zależnie od tego, jak szybko została udzielona pomoc, serce może stracić część swojej wydolności. Sama ta sytuacja może już tłumaczyć zadyszkę czy gorszą tolerancję wysiłku, więc nie zawsze wszystko trzeba od razu zrzucać na Brilique. U mnie akurat duszność po tym leku się nie pojawiła, chociaż wiem, że niektórzy ją zgłaszają. Po zawale mocno zmieniłem dietę i staram się robić cardio kilka razy w tygodniu. Brilique chyba działa tak, jak powinien, bo nawet przy małym skaleczeniu krwawienie trwa u mnie trochę dłużej niż wcześniej. Nie jest to jakieś dramatyczne, ale widać, że lek rzeczywiście wpływa na krzepliwość i płytki krwi.

Najgorzej z całego zestawu leków wspominam jednak statynę, którą dostałem razem z Brilique. Po niej czułem się fatalnie — dawno nic mnie tak nie rozwaliło. Po około dwóch miesiącach odstawiłem statynę i poczułem się dużo lepiej, a dietą i ruchem udało mi się poprawić wyniki cholesterolu, obniżyć LDL i podnieść HDL.

Ogólnie muszę powiedzieć, że moje doświadczenia z Brilique są raczej dobre. Nie miałem po nim jakichś dramatycznych skutków ubocznych i mam poczucie, że lek spełnia swoją rolę po zawale. Biorę go jako lek przeciwpłytkowy, więc liczę się z tym, że organizm może reagować trochę inaczej, zwłaszcza jeśli chodzi o krwawienia czy wyniki badań.

Na ostatnich badaniach wyszło mi jednak podwyższone ALT i AST, czyli próby wątrobowe. Trochę mnie to zaniepokoiło, bo tuż przed zawałem miałem bardzo dobre wyniki laboratoryjne i wcześniej z wątrobą nie było u mnie problemu. Lekarz tłumaczył mi, że Brilique, czyli tikagrelor, jest metabolizowany z udziałem wątroby, więc u części osób może to mieć wpływ na wyniki enzymów wątrobowych.

Na razie nie ma u mnie decyzji o odstawianiu leku, tylko obserwacja i kontrola. Ustaliliśmy, że trzeba to monitorować i powtórzyć badania za jakiś czas, u mnie planowo za około 6 miesięcy, chyba że wcześniej pojawiłyby się jakieś niepokojące objawy albo wyniki wymagałyby szybszej kontroli. Na ten moment traktuję to jako coś do obserwacji, bo sam Brilique oceniam raczej dobrze.

Po Brilique zaczęłam mieć naprawdę dziwne objawy i szczerze mówiąc coraz trudniej mi normalnie funkcjonować. Mam zawroty głowy, nudności, bóle brzucha i wzdęcia, a do tego ogólne osłabienie, jakbym cały czas była chora i bez siły. Nie chodzi tylko o lekkie gorsze samopoczucie, tylko o takie uczucie, że nie jestem sobą. Najbardziej niepokoi mnie to, że podczas rozmowy nagle mam problem ze znalezieniem słów. Wiem, co chcę powiedzieć, ale jakby na moment nie mogę tego ubrać w słowa. To pojawia się nagle i jest bardzo stresujące, zwłaszcza po problemach kardiologicznych, gdzie człowiek i tak jest wyczulony na każdy nietypowy objaw.

Do tego łatwo robią mi się siniaki, skóra zrobiła się sucha, jakby gorszej jakości, i zauważyłam brązowe plamki/przebarwienia. Wiem, że Brilique działa przeciwpłytkowo i może zwiększać skłonność do siniaków czy krwawień, ale w połączeniu z nudnościami, osłabieniem, kołataniem serca i tymi problemami z mową zaczyna mnie to mocno niepokoić. Mam też kołatania serca i takie ogólne rozbicie, przez które nie mogę normalnie pracować ani funkcjonować jak wcześniej. Lek ma chronić po zawale/przed zakrzepami, więc rozumiem, że jest ważny, ale przy takich objawach trudno udawać, że wszystko jest w porządku. Zastanawiam się, czy ktoś miał podobne reakcje po Brilique i czy u Was te objawy z czasem minęły, czy trzeba było zmieniać leczenie.

Brałem Brilique przez około 2 lata po kilku zawałach serca i po założeniu 3 stentów uwalniających lek. Z jednej strony rozumiem, po co ten lek jest stosowany — ma chronić przed zakrzepami, szczególnie po takich przejściach kardiologicznych. Z drugiej strony przez cały ten czas miałem sporo objawów, które mocno wpływały na codzienne funkcjonowanie. Najbardziej dokuczały mi zawroty głowy, uczucie wirowania, bóle głowy i taka niepewność chodu, jakbym momentami tracił równowagę albo szedł „nie swoim krokiem”. Do tego łatwo robiły mi się siniaki, a nawet drobne skaleczenia potrafiły krwawić dużo dłużej i mocniej niż wcześniej. Wiem, że Brilique działa przeciwpłytkowo, więc większa skłonność do krwawień ma sens, ale w praktyce było to naprawdę uciążliwe.

Miałem też obrzęki obu stóp, drętwienie rąk i ogólne wrażenie, że organizm jest cały czas osłabiony. Przez długi czas zastanawiałem się, ile z tego wynika z samego serca i przebytych zawałów, a ile może mieć związek z lekami, w tym z Brilique. Teraz, po około 2 latach, właśnie odstawiłem Brilique zgodnie z planem leczenia i mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Trochę się stresuję, bo po tylu problemach z sercem człowiek ma z tyłu głowy ryzyko zakrzepów, ale jednocześnie liczę, że część tych objawów w końcu odpuści. Trzymajcie kciuki.

Mam założony stent w LAD, czyli w jednej z głównych tętnic wieńcowych, i ogólnie jestem bardzo aktywny. Dużo ćwiczę, biegam, jeżdżę na rowerze, robię treningi siłowe, więc od razu zauważam, kiedy coś jest nie tak z wydolnością albo reakcją organizmu na wysiłek.

Od kiedy biorę Brilique, zauważyłem u siebie duszność i zawroty głowy, szczególnie kiedy wstaję i zaczynam się ruszać. To jest takie uczucie nagłego „odpływu” do głowy, jak przy szybkim podniesieniu się, tylko mocniejsze i bardziej uciążliwe. Przy spokojnym wejściu w trening aerobowy, na przykład przy rowerze albo bieganiu w wolniejszym tempie, zwykle jestem w stanie się rozkręcić i później jakoś funkcjonować. Problem zaczyna się wtedy, gdy wysiłek jest bardziej intensywny.

Najgorzej jest przy sprintach, tenisie albo ćwiczeniach bardziej beztlenowych, gdzie organizm musi szybko wejść na wysokie obroty. Wtedy zawroty głowy robią się naprawdę mocne i często muszę po prostu przerwać, co jest dla mnie bardzo frustrujące. Siłowo nadal jestem w stanie trenować, ale muszę robić dłuższe przerwy między seriami, żeby nie prowokować kolejnych zawrotów i dać sobie więcej czasu na dojście do siebie.

Biorę Brilique od około 6 miesięcy i przede mną jeszcze mniej więcej kolejne 6 miesięcy leczenia. Mam też czasami lekkie siniaki, ale to akurat jestem w stanie zrozumieć, bo lek działa przeciwpłytkowo i może zwiększać skłonność do krwawień czy siniaków. Najbardziej przeszkadza mi jednak ta duszność i zawroty przy wysiłku, bo wcześniej byłem przyzwyczajony do dużo większej swobody w treningu.

Szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać momentu, kiedy będę mógł odstawić Brilique, ale jednocześnie wiem, dlaczego go biorę. Nie chcę ryzykować, że stent się zamknie albo że dojdzie do kolejnego poważnego incydentu sercowego. Wolę więc przeczekać te objawy, bo alternatywa mogłaby być znacznie gorsza.

Czytałem też, że leczenie przeciwpłytkowe po stencie mocno zmniejsza ryzyko jego zamknięcia, szczególnie jeśli człowiek trzyma dietę, ćwiczy i pilnuje zdrowych nawyków. Znam jednak osobę, która miała bardzo złą reakcję na Brilintę/Brilique i skończyło się u niej pilną operacją pomostowania. Wiem, że takie sytuacje są rzadkie i zwykle dzieją się raczej na początku leczenia, ale mimo wszystko człowiek ma to gdzieś z tyłu głowy.

Na razie próbuję zaufać prowadzeniu i obserwować swój organizm. Jeśli coś się zmieni, duszność będzie narastać albo zawroty głowy staną się mocniejsze, na pewno nie będę tego ignorował. Przy takim leku i po stencie trzeba być czujnym, ale jednocześnie rozumiem, że Brilique ma mnie chronić przed czymś dużo groźniejszym niż same skutki uboczne.