Opinie Tritace

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Tritace w leczeniu nadciśnienia tętniczego, niewydolności serca lub ochronie nerek? Czy zauważyliście poprawę w zakresie ciśnienia krwi lub innych wskaźników zdrowotnych? Jakie skutki uboczne wystąpiły podczas terapii, takie jak zawroty głowy, suchy kaszel, czy objawy żołądkowo-jelitowe? Wasze opinie mogą być niezwykle pomocne dla osób, które rozważają rozpoczęcie terapii tym lekiem lub mają podobne wyzwania zdrowotne.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Próbowałem wszystkiego: diety, ćwiczeń, alternatywnych metod leczenia, suplementów, medytacji. Wszystkie te metody trochę pomagały, ale niewystarczająco. Przed rozpoczęciem stosowania Tritace 2,5 mg na dobę miałem ciśnienie od 140/90 rano do 160/100 wieczorem. W ciągu kilku dni od rozpoczęcia leczenia moje wyniki spadły o około 15 punktów na całej linii.

Przez miesiąc brałem 5 mg lisinoprylu, ale lekarz zmienił mi lek z powodu wielu skutków ubocznych i mniejszej skuteczności w obniżaniu ciśnienia. Przy Tritace mam znacznie mniej efektów ubocznych w porównaniu z lisinoprylem. Kaszel, suchość w gardle i trochę flegmy w klatce piersiowej nadal się pojawiają, ale są bardziej do zniesienia. Zauważyłem też dodatkowy efekt moczopędny Tritace, co może wpływać na ogólne obniżenie wyników ciśnienia.

Ciśnienie mi spadło po Tritace, ale został mi po nim najgorszy suchy, drapiący kaszel, jaki miałam w życiu!!! Przez ten kaszel praktycznie nie mogłam spać. Lek został mi już zmieniony na inny, ale kaszel dalej się utrzymuje. Powiedziano mi, że może się ciągnąć jeszcze przez parę tygodni!!

Biorę Tritace od tygodnia i ciśnienie wróciło mi do normy, a ja czuję się dużo lepiej. Nie mam żadnego dziwnego oddechu ani skutków ubocznych. Biorę tabletkę przed snem, więc może wszystko dzieje się w nocy, kiedy śpię, ale w dzień nie mam żadnych objawów ani problemów.


Na początku brałam amlodypinę na wysokie ciśnienie, ale miałam po niej spuchnięte kostki i skurcze, więc w październiku zmieniono mi leczenie na Tritace 2,5 mg. Dołączam zdjęcie opakowań, żeby było jasne, o jaki lek chodzi — wiem, że zdjęcie jest trochę rozmazane, ale robiłam je na szybko. Mam teraz Tritace 2,5 mg i 5 mg, bo dawki były u mnie później zmieniane i kombinowane zależnie od ciśnienia.

Po zmianie z amlodypiny na Tritace kostki może nie puchły już tak jak wcześniej, ale za to pojawiło się u mnie bardzo dziwne drętwienie stóp, głównie pod palcami. To nie jest taki zwykły dyskomfort, tylko uczucie jakby skóra była obca, lekko znieczulona, czasem jakby mrowiła. Strasznie mnie to denerwuje, bo wcześniej czegoś takiego nie miałam. Byłam u innej lekarki, dostałam skierowanie na kolejne badania krwi, żeby sprawdzić, czy nie brakuje mi czegoś albo czy coś się nie dzieje z organizmem, ale wyniki wyszły w normie.

Lekarka powiedziała, że skoro badania są dobre, to można spróbować odstawić Tritace na jakiś czas i zobaczyć, czy stopy się poprawią. No i tutaj zaczęła się najgorsza część. Odstawiłam lek tylko na dwa dni i nagle poczułam się fatalnie. Zaczęłam się cała trząść, zrobiło mi się słabo, byłam przerażona, a ciśnienie skoczyło mi do 210/110. Syn zadzwonił po karetkę, bo naprawdę wyglądało to tak, jakby coś poważnego się działo — bał się, że mam udar albo jakiś atak.

Powiedziano mi później, że to mogło być związane z odstawieniem albo z gwałtownym powrotem wysokiego ciśnienia. Musiałam wrócić do Tritace, żeby ciśnienie zeszło chociaż do czegoś bardziej normalnego. Po ponownym wzięciu leku spadło mniej więcej do 140/80, więc było już dużo spokojniej, ale cała sytuacja bardzo mnie wystraszyła.

Teraz jestem w kropce. Z jednej strony Tritace pomaga mi na ciśnienie i bez niego wartości potrafią wystrzelić naprawdę wysoko, a z drugiej strony mam te dziwne objawy ze stopami i nie wiem, czy to przypadek, czy jednak coś związanego z lekiem. Na zdjęciu widać, że mam opakowania Tritace 2,5 mg i 5 mg, bo dawki były u mnie modyfikowane, ale szczerze mówiąc po tej akcji boję się już sama cokolwiek zmieniać. Czy ktoś miał po Tritace takie drętwienie stóp albo podobną sytuację po próbie odstawienia?

Zaczęłam od Tritace 10 mg rano, ale dawka była dla mnie chyba za wysoka, bo czułam się tak, jakby lek zadziałał za mocno i za szybko… miałam objawy jak przy zawale. Teraz nie mogę zjeść masła, śmietany ani sera, bo po tym wracają podobne objawy. Do tego zaczęły mi puchnąć stopy, czego wcześniej nie miałam. Na poprzednim leku takich problemów nie było, ale został wycofany.

Po kilku dniach zaczęłam kombinować i dzieliłam dawkę — część rano, część wieczorem. Działało to dużo lepiej, ale dalej nie mogę jeść masła, sera ani śmietany bez tych dziwnych objawów. Lekarz wyglądał, jakby w ogóle nie brał pod uwagę żadnych skutków ubocznych. Przepisał mi kilka leków, zanim jeszcze wróciły wyniki badań! A jak już przyszły, to cholesterol i glukoza były tylko minimalnie ponad normę.

Mój stały lekarz niedługo wraca z urlopu i chcę poprosić o dodatkowe badania i może zmianę leczenia… ale szczerze mówiąc, boję się kolejnej takiej przeprawy.

Biorę Tritace już ponad 10 lat i przez długi czas naprawdę działał dobrze. Ale we wtorek miałam mierzone ciśnienie i okazało się, że jest bardzo wysokie — nawet wyższe niż wtedy, kiedy zaczynałam leczenie!

Teraz prawdopodobnie będę musiała mieć dołożoną jeszcze jedną tabletkę, bo sam Tritace już chyba nie wystarcza. Z drugiej strony muszę przyznać, że po nim nie miałam żadnych skutków ubocznych, nawet suchego kaszlu, o którym wiele osób pisze. Mam nadzieję, że każdemu uda się trafić na lek, który będzie mu dobrze służył.

Najlepsze, co mogłam zrobić. Biorę Tritace 2,5 mg dziennie i ciśnienie wróciło mi do normy. Przez pierwsze dwa tygodnie czułam się trochę zmęczona, ale potem organizm chyba się przyzwyczaił i wszystko minęło. Teraz jestem już około 5 tygodni na tym leku i jak na razie wszystko jest dobrze.

Jestem facetem po 50-tce. Tritace 10 mg został mi przepisany 3 lata temu na wysokie ciśnienie/nadciśnienie, początkowo raz dziennie rano. Po 3 miesiącach okazało się, że jedna dawka dziennie nie wystarcza, więc dawkę zwiększono mi do 10 mg dwa razy dziennie — rano i wieczorem. I to faktycznie zadziałało.

Zajęło to jakieś parę tygodni, zanim lek zaczął działać naprawdę dobrze, ale potem ciśnienie wyraźnie spadło i do tej pory trzyma się dużo lepiej. Pod koniec pierwszego miesiąca brania dwa razy dziennie pojawiło mi się czasem takie łaskotanie w gardle i suchy kaszel, zupełnie znienacka, o różnych porach, trochę częściej późnym popołudniem albo wieczorem. Trwało to może około 3 miesięcy, a potem praktycznie zniknęło.

Teraz raz na jakiś czas jeszcze zdarzy mi się takie drapanie w gardle i suchy kaszel, ale bardzo rzadko i równie dobrze może to być od alergii sezonowej albo kurzu, bo z tym miałem problem już od dzieciaka. Ogólnie Tritace 10 mg dwa razy dziennie sprawdził się u mnie całkiem dobrze i nie zauważam żadnych stałych skutków ubocznych. Wszystko działa tak jak wcześniej — jeśli wiecie, o co mi chodzi. Żadnych problemów „tam na dole” przez ten lek nie miałem.

Biorę Tritace dopiero od kilku dni, ale już zauważyłam różnicę w samopoczuciu. Ciśnienie trochę spadło, chociaż nadal jest jeszcze za wysokie. Na razie trudno mi ocenić, czy ten lek będzie u mnie naprawdę skuteczny na dłużej — pewnie dopiero czas pokaże.

Zaczęłam brać Tritace jako dodatkowe wsparcie na ciśnienie, bo mimo że brałam już HCTZ i atenolol, nadal zdarzały mi się skoki ciśnienia. Dostałam naprawdę małą dawkę, tylko 1,25 mg dziennie. Lekarka nie była pewna, czy przy takiej dawce pojawi się u mnie ten słynny suchy kaszel, bo ilość była niewielka.

Na początku poczułam się o 100% lepiej. Miałam wrażenie, jakby klatka piersiowa mi się „otworzyła”, przestałam mieć takie skoki ciśnienia i pomyślałam, że w końcu trafiłam na idealne połączenie leków. No ale potem… tak, pojawił się ten przeklęty kaszel.

Najpierw to było tylko lekkie podrażnienie gardła, ale później zaczęło się takie nagłe łaskotanie w gardle i okropne napady kaszlu, aż miałam odruch wymiotny. Żadne pastylki do ssania nie pomagały. Kaszlałam praktycznie cały czas. Mimo że Tritace naprawdę pomagał mi na ciśnienie i ogólnie czułam się po nim dużo lepiej, nie byłam już w stanie wytrzymać tego kaszlu.

Mąż i syn prosili mnie, żebym poszukała czegoś innego. W końcu skontaktowałam się z lekarką i powiedziałam, że muszę zmienić lek. Przestawiła mnie na losartan potasu 25 mg, czyli lek działający trochę w podobnym kierunku co ramipryl, ale po około 6 tygodniach na nim mam z kolei za duże zawroty głowy, a ciśnienie skacze raz tak, raz tak. I znowu jestem w punkcie wyjścia.