Jak oceniacie efekty stosowania Dorety i czy doświadczyliście jakichś skutków ubocznych? Wasze opinie mogą być cennym wsparciem dla osób zmagających się z bólem, które rozważają stosowanie tego leku – każda historia ma znaczenie!
Doretę zażywałam na ból kręgosłupa, ale choruje jeszcze na Reumatoidale zapalenie stawów i ciągły ból okołostawowy tabletki Doreta nasiliły mi ból nóg i to tak bardzo, że musiałam zaprzestać brać doretę. Nie wiem czy wpływ na to miał RZS?
Używam Dorety od ponad roku i mogę szczerze powiedzieć, że pomogła mi odzyskać moje życie. Cierpię na przewlekły ból pleców, który każdego dnia mnie ograniczał. Nawet zwykłe wyjście na zakupy wiązało się z bólem. Uprzedzono mnie o skutkach ubocznych, więc przygotowałem się na nie, leżąc w łóżku. Tak, mówiłem bzdury, miałem poty, byłem osłabiony i czułem mdłości, ale wytrwałem, i po trzech dniach zacząłem czuć się lepiej, odczułem ulgę w plecach. Jestem naprawdę wdzięczny, że znalazłem dobrego lekarza, który przepisał mi Doretę SR dwa razy dziennie. Dla mnie działała, mogłem nawet wrócić do pracy na pełen etat. Jestem bardzo zadowolony. Trzymam się tej samej marki – kiedy otrzymałem inny odpowiednik z innej apteki, nie działał tak samo i czułem ból przez cały dzień.
Jestem dwa lata po operacji kręgosłupa. Przed operacją stosowałem Doretę przez dłuższy czas, ponieważ przynosiła mi ulgę w bólu. Po operacji również kontynuowałem jej przyjmowanie przez pewien okres, ale później zrobiłem około ośmiomiesięczną przerwę. Niestety, bóle powróciły, więc wróciłem do regularnego stosowania Dorety i przyjmuję ją z przerwami od około trzech lat.
W ostatnich czterech miesiącach zauważyłem znaczną utratę wagi – schudłem 12 kg. Nie planowałem tego, a mój styl życia oraz dieta nie zmieniły się w sposób, który mógłby to wyjaśnić.
Po latach bólu związanego z toczniem lekarz przepisał mi Doretę. Trafiło to akurat na bardzo silne zaostrzenie, które trwało już kilka dni. Przez długi czas wcześniej praktycznie nie dostawałam nic, co realnie pomagałoby mi opanować ból. Po przyjęciu leku poczułam ogromną ulgę i bardzo szybko wróciłam do normalnego funkcjonowania. Jestem naprawdę wdzięczna, że trafiłam na ten lek, bo w moim przypadku bardzo pomógł. Nie mam nic złego do powiedzenia. Doreta pozwalała mi po prostu przetrwać gorsze okresy, odpocząć i dojść do siebie. Stosuję ją tylko wtedy, gdy ból się nasila, a nie na co dzień. Tak jak na zdjęciu brałam Doretę 37,5 mg.
Stosuję Doretę na ból związany z fibromialgią i twardziną. Wcześniej brałam inne silniejsze leki przeciwbólowe, ale bardzo źle się po nich czułam, a do tego nie dawały mi aż tak dużej ulgi, jakiej potrzebowałam. Lekarz zaproponował mi Doretę i muszę przyznać, że bardzo ułatwiła mi codzienne życie. Przyjmuję 3 tabletki dziennie i u mnie lek nie powoduje dziwnego otępienia ani senności, a jednocześnie dobrze ogranicza większość bólu. Jestem naprawdę wdzięczna, że trafiłam na preparat, który pomaga mi bez tak nasilonych skutków ubocznych. Pilnuję tylko, żeby ostatnią dawkę przyjąć najpóźniej wieczorem, bo jeśli wezmę ją za późno, gorzej mi się zasypia. Odkąd stosuję Doretę, dużo częściej wychodzę z domu i mam więcej siły, żeby spędzać czas z rodziną. Wcześniej przez przewlekły ból rzadko miałam na to energię i najczęściej siedziałam w domu. Teraz mogę normalniej funkcjonować i nie czuję się po leku senna. Zauważyłam też poprawę nastroju, ale trudno mi powiedzieć, czy wynika to bezpośrednio z działania leku, czy po prostu z tego, że ból jest znacznie mniejszy.
Zdiagnozowano u mnie sarkoidozę około 10 lat temu i od tego czasu zmagam się z bólem stawów oraz takim codziennym ogólnym rozbiciem i złym samopoczuciem. Próbowałam wcześniej innych leków, ale po większości z nich byłam senna, otępiała i trudno było mi normalnie funkcjonować. Miałam też obawy przed długotrwałym stosowaniem silniejszych środków i tym, czy z czasem nie pojawi się przyzwyczajenie do leku. Około 3 lata temu lekarz przepisał mi Doretę i muszę przyznać, że bardzo zmieniła moje codzienne życie. Obecnie wystarcza mi zazwyczaj jedna tabletka dziennie, żeby w miarę komfortowo funkcjonować, a jednocześnie nie mam po niej senności ani uczucia zamroczenia. To dla mnie bardzo ważne, bo mogę normalnie wykonywać codzienne obowiązki. Jeśli zdarzy mi się nie wziąć leku przez kilka dni, ból wraca, ale nie mam poczucia, że muszę go brać z przyzwyczajenia czy „dla samego brania”. Po prostu widzę różnicę w nasileniu dolegliwości. Regularnie wykonuję też badania kontrolne, żeby sprawdzać, czy choroba nie postępuje. Do tej pory nie zauważyłam, żeby stosowanie Dorety źle wpłynęło na wyniki badań czy na funkcjonowanie organizmu.
Miałam już kiedyś lek z tramadolem i niestety bardzo źle go znosiłam — pojawiały się u mnie problemy z oddychaniem, bóle głowy, bezsenność, a nawet nie byłam w stanie normalnie prowadzić samochodu. Brałam też wcześniej preparat podobny do tramadolu i miałam praktycznie takie same objawy. Dlatego bardzo się martwię, czy powrót do Dorety to na pewno dobry pomysł.
Szczerze mówiąc, jeśli ktoś miał już wcześniej tak wyraźne działania niepożądane po lekach z tramadolem, to trudno się nie obawiać ponownego wystąpienia tego samego. U mnie właśnie dlatego pojawia się duży niepokój przed ponownym rozpoczęciem leczenia, bo nie chodziło o lekkie skutki uboczne, tylko o objawy, które naprawdę utrudniały normalne funkcjonowanie.
Lekarz zasugerował mi Doretę, ponieważ u niektórych osób nie powoduje ona tak dużej senności jak inne leki przeciwbólowe. W moim przypadku właśnie tak było. Lek pomagał mi opanować ból, a jednocześnie zachowywałam na tyle dobrą sprawność i jasność myślenia, żeby normalnie funkcjonować i wykonywać codzienne czynności.
Kilku lekarzy mówiło mi już, że mój organizm jest dość oporny na działanie wielu leków. Dotyczyło to nawet chemioterapii, którą musiano u mnie kilkukrotnie zwiększać, ale ostatecznie przyniosła efekt i obecnie jestem wolna od choroby nowotworowej. Teraz zmagam się z kilkoma pękniętymi żebrami i muszę przyznać, że tramadol działa u mnie na ból słabiej niż zwykła aspiryna. Lekarz zaproponował mi więc zmianę leczenia i rozważam wypróbowanie Dorety, bo liczę, że w moim przypadku okaże się skuteczniejsza.
Największym problemem u mnie okazały się zaparcia, które były na tyle nasilone, że doprowadziły nawet do pęknięcia odbytu. Miałam też bardzo nieprzyjemną sytuację przy operacji, bo źle zareagowałam na znieczulenie i leki podawane w trakcie zabiegu. Lekarze przez długi czas nie mogli mnie wybudzić, a podczas operacji pojawiły się u mnie drgawki. Dlatego przy Dorecie najbardziej zwracam uwagę właśnie na działania niepożądane i to, jak mój organizm reaguje na silniejsze leki.
Z jakiegoś powodu około 10 minut po przyjęciu Dorety ból najpierw jakby się nasila, ale później stopniowo zaczyna się uspokajać i ostatecznie lek zmniejsza u mnie mniej więcej 80% dolegliwości. Mimo tego nadal go stosuję, bo nie chcę przechodzić na jeszcze silniejsze leki przeciwbólowe. Nie planuję zmiany, chyba że pojawi się coś bezpieczniejszego, co jednocześnie równie skutecznie poradzi sobie z bólem.
Stosuję Doretę od około 4 lat i w moim przypadku to właśnie ten lek pomógł wtedy, gdy inne środki przeciwbólowe nie dawały sobie rady. Jestem na rencie z powodu różnych problemów związanych z kośćmi i mięśniami, więc ból od dawna mocno wpływa na moje codzienne funkcjonowanie. Kiedy lekarz włączył mi Doretę, byłam już naprawdę na granicy wytrzymałości i poczułam ogromną ulgę, że w końcu coś zaczęło działać. Zauważyłam też, że lek pozytywnie wpływa u mnie na nastrój, choć trochę mnie to niepokoi, bo nie chciałabym się od niego przyzwyczaić. Na co dzień biorę zwykle 1–2 tabletki, więc mam poczucie, że w razie potrzeby byłabym w stanie z niego zrezygnować. W chłodniejszych miesiącach czasami potrzebuję większej dawki, bo dolegliwości bardziej się nasilają. Zastanawiam się tylko, czy Doreta może mieć związek z uderzeniami gorąca, które zaczęły się u mnie pojawiać. Chętnie dowiedziałabym się, czy ktoś jeszcze zauważył u siebie coś podobnego podczas stosowania tego leku.
Doreta została mi przepisana po drobnym zabiegu ręki, który okazał się bardziej bolesny, niż się spodziewałam — nawet bardziej niż wcześniejsza operacja cieśni nadgarstka. Nie zauważyłam większych skutków ubocznych poza tym, że po przyjęciu 2 tabletek naraz byłam bardzo zmęczona i senna. U mnie lepiej sprawdzało się przyjmowanie 1 tabletki co 3 godziny niż 2 tabletek co 6 godzin, jak było zalecone na początku, bo w ten sposób lek działał skuteczniej i był dla mnie łatwiejszy do zniesienia.
Tak jak pisały też inne osoby, nie ma tutaj jakiegoś uczucia odurzenia czy „haju”, po prostu czuje się, że lek działa i łagodzi ból. Zmagam się z ciężkim zapaleniem stawów, jestem też po leczeniu raka piersi. Oprócz Dorety przyjmuję jeszcze inne leki, dlatego momentami mam już serdecznie dość całego pudełka tabletek. Doretę stosuję od ponad 5 lat i mimo pewnych skutków ubocznych uważam, że daje mi realną ulgę.
U mnie pojawiają się poty i uderzenia gorąca, ale trudno powiedzieć, na ile wynika to z samego leku, a na ile z całego leczenia i innych preparatów, które przyjmuję. Regularnie wykonuję badania kontrolne, żeby sprawdzać wątrobę, tarczycę i kości, więc staram się wszystko monitorować na bieżąco. Zdarzały mi się też nudności i z czasem zauważyłam, że częściej pojawiają się wtedy, gdy biorę lek bez śniadania albo bez jakiegoś lekkiego posiłku. Mam nadzieję, że kiedy zakończę część leczenia, uda się uprościć cały schemat i ograniczyć liczbę leków przeciwbólowych. Mimo wszystko, na ten moment wolę zaakceptować pewne działania niepożądane niż żyć z ciągłym, przewlekłym bólem. Gdybym miała to krótko podsumować, powiedziałabym, że Doreta naprawdę pomaga mi funkcjonować, nawet jeśli nie jest lekiem idealnym
Doreta początkowo pomagała mi zasnąć, ale bardzo szybko pojawiły się u mnie wyjątkowo intensywne i nieprzyjemne sny. Po kilku dniach zaczęłam też odczuwać niepokojące objawy psychiczne — w zamkniętych pomieszczeniach pojawiało się silne uczucie osaczenia, panika, a nawet wrażenie omamów. Do tego doszła duszność. Objawy były na tyle niepokojące, że odstawiłam lek już po pięciu dniach stosowania, mimo że przyjmowałam najmniejszą zaleconą dawkę.
Zdiagnozowano u mnie fibromialgię i zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa około 10 lat temu. Bywało, że przychodziłam do lekarza ledwo się ruszając i praktycznie nie byłam w stanie normalnie funkcjonować na co dzień, a mimo tego musiałam dalej pracować. Dostawałam wcześniej różne leki przeciwbólowe, ale większość z nich działała u mnie głównie tak, że robiłam się senna i miałam ochotę tylko leżeć. Dopiero kiedy trafiłam do specjalisty i dostałam Doretę, poczułam naprawdę dużą zmianę.
Ten lek bardzo poprawił jakość mojego życia. Obecnie zazwyczaj wystarczają mi 2 tabletki dziennie, chyba że przesadzę z aktywnością i pojawi się mocniejsze zaostrzenie bólu. Dzięki temu mogę pracować, prowadzić samochód i normalnie zajmować się rodziną. Na początku miałam pewne dolegliwości ze strony żołądka, ale z czasem to się uspokoiło. Moim głównym problemem jest to, że podejrzewam u siebie wzmożoną potliwość i silniejsze uderzenia gorąca podczas stosowania leku. Mimo tego, jeśli ktoś zmaga się z fibromialgią albo innym przewlekłym bólem, to w moim przypadku Doreta okazała się naprawdę bardzo pomocna. Mam tylko wrażenie, że lepiej sprawdza się przy bólu przewlekłym niż przy ostrym, krótkotrwałym bólu, na przykład po zabiegu.
Doretę dostałam po operacji przepukliny pachwinowej. Przez pierwsze 2 dni po zabiegu przyjmowałam po 1 tabletce co 4–6 godzin, ale szczerze mówiąc nie odczułam, żeby lek bardzo dobrze radził sobie z bólem pooperacyjnym. Za to powodował u mnie senność, takie dziwne zamroczenie oraz problemy z zaparciami. Miałam możliwość przyjmowania 1 albo 2 tabletek co 4–6 godzin i być może większa dawka lepiej złagodziłaby ból, ale ze względu na te objawy nie zdecydowałam się na to.
Na co dzień raczej dobrze znoszę ból i staram się brać jak najmniej leków, więc już od 3. i 4. dnia zaczęłam stopniowo ograniczać Doretę do 2 tabletek na dobę. Piątego dnia wzięłam już tylko 1 tabletkę. W moim przypadku ten lek po operacji nie sprawdził się tak dobrze, jak liczyłam, głównie przez działania niepożądane i dość przeciętną ulgę w bólu.