Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Flixotide w leczeniu astmy lub innych przewlekłych chorób zapalnych dróg oddechowych? Czy zauważyliście wyraźną poprawę w kontroli duszności, zmniejszenie liczby napadów astmy, świstów czy nocnego kaszlu po regularnym stosowaniu inhalatora? Po jakim czasie od rozpoczęcia terapii pojawiły się pierwsze efekty – czy była to stopniowa poprawa, czy raczej wyraźna zmiana po kilku dniach lub tygodniach? Czy podczas leczenia wystąpiły u Was działania niepożądane, takie jak chrypka, podrażnienie gardła, pleśniawki w jamie ustnej, suchość w ustach albo inne objawy? A jeśli stosujecie lek dłużej – czy zauważyliście coś, co Was zaskoczyło, pozytywnie lub negatywnie?
Miałam ciągły, męczący kaszel przy zapaleniu oskrzeli. Ustąpił po stosowaniu Flixotide dwa razy dziennie już po dwóch dniach. U mnie zadziałał świetnie, zwłaszcza że wcześniej nie pomagały ani tabletki na kaszel, ani syropy.
Teraz wiem, że w moim przypadku problemem był stan zapalny w oskrzelach, a nie zwykłe podrażnienie gardła. Flixotide wyraźnie wyciszył kaszel, kiedy inne domowe i apteczne sposoby nie przynosiły efektu. Będę mieć go pod ręką na przyszłość – oczywiście dopóki nie minie termin ważności.
Stosuję Flixotide na bardzo silny, przewlekły kaszel związany z włóknieniem płuc. Kaszel był niemal stały, a momentami tak gwałtowny, że zdarzało mi się tracić przytomność. To było naprawdę wyniszczające – fizycznie i psychicznie.
Ten inhalator, stosowany w maksymalnej dawce, znacząco poprawił jakość mojego życia. Napady kaszlu stały się rzadsze i mniej intensywne, dzięki czemu mogę normalniej funkcjonować na co dzień.
Niestety pojawiły się też skutki uboczne – u mnie doszło do utraty masy kostnej oraz rozwoju jaskry, z powodu których muszę teraz przyjmować dodatkowe leki. Mimo to, patrząc całościowo, korzyści z opanowania tak ciężkiego kaszlu okazały się dla mnie większe niż działania niepożądane.
Przepisano mi Flixotide z powodu nadreaktywności oskrzeli po infekcjach górnych dróg oddechowych. Mam w wywiadzie astmę, ale obecnie daje o sobie znać głównie właśnie po przeziębieniach czy innych chorobach układu oddechowego.
Flixotide to jedyna rzecz, która naprawdę wycisza moje napady nadmiernego kaszlu. Bez niego nie jestem w stanie normalnie spać, bo ataki kaszlu są tak silne i uporczywe. Po kilku dniach regularnego stosowania kaszel stopniowo się uspokaja i mogę wreszcie przespać noc.
Jedynym minusem jest to, że po dłuższym czasie mój głos staje się lekko zachrypnięty. Na szczęście objaw ten ustępuje, gdy zmniejszam dawkę. Poza tym to dla mnie świetny lek na kaszel astmatyczny.
Jedno psiknięcie i spałam jak zabita – niesamowite, co potrafią zrobić wreszcie otwarte drogi oddechowe. Pierwszy raz od ponad roku obudziłam się naprawdę wyspana, z jasnym umysłem i energią do działania.
To aż trudno opisać, jak ogromną różnicę robi możliwość swobodnego oddychania przez całą noc. Dziękuję, doktorze Dek – w końcu czuję się jak dawniej.
Stosuję Flixotide od ponad dekady. To bardzo dobry inhalator podtrzymujący leczenie – sprawdza się świetnie jako baza przy astmie.
Zdarzało się jednak, że podczas infekcji dróg oddechowych konieczne było włączenie inhalatora łączącego długo działający lek rozszerzający oskrzela ze sterydem, bo sam Flixotide nie wystarczał w okresie zaostrzenia. Kiedy sytuacja wracała pod kontrolę, ponownie przechodziłam tylko na Flixotide jako leczenie podtrzymujące.
Nigdy nie doświadczyłam u siebie zmian nastroju, napadów głodu, spadków cukru czy innych ogólnych objawów, których obawiają się niektórzy przy słowie „steryd”. Dla mnie to solidna podstawa leczenia przy umiarkowanej do ciężkiej astmie.
Największym minusem jest cena, szczególnie jeśli leczenie jest długoterminowe. To potrafi być odczuwalne przy regularnym wykupywaniu inhalatora.
Mam bardzo dobre doświadczenia z Flixotide – stosuję ten inhalator od 20 lat i naprawdę świetnie się u mnie sprawdza jako leczenie podtrzymujące. Dzięki niemu moja astma jest stabilna i mogę normalnie funkcjonować.
Bardzo ważne jest, żeby regularnie czyścić inhalator i zawsze płukać usta po użyciu – to pomaga uniknąć chrypki czy podrażnień.
Niestety moja nowa polisa ubezpieczeniowa nie obejmuje już tego leku i będę musiała go zmienić, choć szczerze mówiąc wolałabym przy nim zostać, bo przez lata naprawdę mi służył.
U mnie Flixotide praktycznie zakończył problem przewlekłego zapalenia oskrzeli. Dzięki temu, że zmniejszył stan zapalny, ograniczył też nadmierną produkcję śluzu w oskrzelach, która była główną przyczyną ciągłego kaszlu i odkrztuszania.
Po kilku tygodniach regularnego stosowania odczułam wyraźną poprawę – mniej wydzieliny, łatwiejsze oddychanie i dużo mniej napadów kaszlu.
Jedynym skutkiem ubocznym była lekka chrypka, ale zmniejszyła się po kilku dniach i nie była dla mnie dużym problemem.
Flixotide bardzo pomógł mi pozbyć się uczucia zalegania i „zalanych” płuc oraz klatki piersiowej. Wcześniej ciągle miałam wrażenie, że coś mi siedzi w oskrzelach i muszę używać inhalatora ratunkowego.
Po kilku dniach stosowania zeszłam do używania leku doraźnego tylko raz na noc, a teraz od około trzech tygodni w ogóle nie muszę sięgać po albuterol. Oddycham swobodniej i ogólnie czuję się dużo lepiej.
Jedynym minusem jest lekka chrypka, ale mam nadzieję, że z czasem całkowicie ustąpi.
Włączono mi Flixotide, ponieważ rozedma zaczęła się pogarszać. Zauważyłam poprawę oddychania i ogólnie mam wrażenie, że łatwiej łapię powietrze, ale niestety pojawiły się też nieprzyjemne skutki uboczne.
Po mniej więcej miesiącu stosowania zauważyłam obrzęki dłoni, stóp i twarzy, a do tego szybki przyrost masy ciała. Jestem też cały czas głodna, co dodatkowo nakręca jedzenie i przez to waga rośnie jeszcze szybciej.
Najbardziej martwi mnie to, że to wszystko wydarzyło się w krótkim czasie – dopiero zaczęłam ten lek, a zmiany są bardzo wyraźne i szybkie.
Mój 12-letni syn przyjmuje Flixotide już od kilku lat i dzięki temu praktycznie nie musi używać inhalatora ratunkowego z salbutamolem. Dodatkowo codziennie wieczorem stosuje spray do nosa i przyjmuje montelukast, bo u niego astma jest mocno powiązana z alergią. Sam Flixotide bierze tylko raz dziennie przed snem i to w zupełności wystarcza, żeby utrzymać chorobę pod kontrolą.
Młodszy syn, który ma teraz 7 lat, zaczął mieć objawy astmy około rok temu. Miesiąc temu lekarz włączył mu Flixotide i już po kilku dniach przestał potrzebować inhalatora ratunkowego, który wcześniej musiał stosować prawie codziennie. To była dla nas ogromna ulga.
Jeśli chodzi o zachowanie – młodszy jest bardziej energiczny niż starszy, ale taki był od zawsze. Biega, wygłupia się, kopie jak karateka i siłuje się z bratem – po prostu typowy chłopak z nadmiarem energii. Nie zauważyliśmy żadnej nadmiernej agresji ani problemów w szkole. Obaj dobrze się uczą, mają bardzo dobre oceny z zachowania i nie ma żadnych sygnałów, żeby lek wpływał negatywnie na ich psychikę.
Byłam szczerze zdziwiona, czytając opinie o rzekomej agresji czy innych poważnych skutkach ubocznych, bo u nas nic takiego się nie wydarzyło. Dla naszych dzieci Flixotide naprawdę okazał się dużą pomocą w kontrolowaniu napadów astmy, które wcześniej pojawiały się zupełnie nagle.
Mój 5-letni syn używa Flixotide od około 8 miesięcy, po ostatnim przeziębieniu w kwietniu. Bierze tylko 1 dawkę dziennie i szczerze mówiąc – to całkowicie zmieniło nasze życie.
W tym roku zaczął zerówkę i o tej samej porze rok temu już dwa razy był chory i musiał opuszczać zajęcia z powodu przeziębień, które zaostrzały jego astmę alergiczną. Zawsze kończyło się kaszlem, świszczącym oddechem i stresem, czy nie będzie kolejnego ataku.
A teraz? Objawy praktycznie zniknęły i jak dotąd nie wróciły. Nigdy bym nie pomyślała, że tak niewielka, codzienna dawka inhalatora może zrobić aż taką różnicę. Dla nas to ogromna ulga i spokój, którego wcześniej bardzo brakowało.