Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Flixonase przy alergii lub przewlekłych problemach z nosem? Czy zauważyliście wyraźną poprawę w zmniejszeniu kataru, uczucia zatkanego nosa, kichania albo swędzenia? Po jakim czasie od rozpoczęcia regularnego stosowania pojawiły się pierwsze realne efekty i czy utrzymywały się one dłużej przy ciągłym używaniu sprayu? Czy wystąpiły u Was jakieś skutki uboczne, takie jak suchość w nosie, pieczenie, drobne krwawienia, podrażnienie błony śluzowej albo ból głowy. Czy Flixonase sprawdził się lepiej przy alergii sezonowej czy całorocznej i czy ktoś z Was stosował go profilaktycznie przed sezonem pylenia? Wasze opinie i codzienne doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które dopiero rozważają rozpoczęcie stosowania Flixonase albo zastanawiają się, czy to preparat dla nich.
Wcześniej lepiej tolerowałam inny steryd donosowy stosowany w Polsce, oparty na budezonidzie, i niestety po doświadczeniach z Flixonase utwierdziłam się w tym przekonaniu. Mam nadwrażliwość na zapachy i różne substancje chemiczne, dlatego nawet delikatna woń preparatu potrafi być dla mnie bardzo drażniąca. W przypadku Flixonase zapach sprayu jest dla mnie nieprzyjemny, a dodatkowo konieczność trzymania się określonego schematu stosowania sprawia, że czuję się mniej komfortowo niż przy wcześniejszym leku.
Po rozpoczęciu stosowania Flixonase pojawiły się u mnie poranne nudności, których wcześniej w ogóle nie doświadczałam. Widzę, że sam lek działa na nos i zmniejsza objawy, ale te dolegliwości są na tyle uciążliwe, że zaczęły przeważać nad korzyściami. Przy wcześniejszym preparacie z budezonidem mogłam łatwiej dopasować dawkowanie i nie miałam problemów żołądkowych ani dyskomfortu po jego użyciu.
Dlatego mimo że Flixonase spełnia swoją rolę pod względem działania na objawy alergiczne, nie planuję do niego wracać. Zamierzam pozostać przy preparacie, który wcześniej sprawdzał się u mnie lepiej i był łagodniejszy w codziennym stosowaniu, bo mój organizm wyraźnie go lepiej toleruje.
Zeszłej zimy przez ponad miesiąc męczyłam się z zatkanym nosem, obrzękiem twarzy oraz bólem w okolicy zatok i zębów spowodowanym zapaleniem zatok. Problemy z oddychaniem sprawiały, że źle spałam, a brak snu zaczynał realnie odbijać się na mojej pracy i codziennym funkcjonowaniu. W pewnym momencie brałam nawet antybiotyk, ale po około 7 dniach objawy zapalenia zatok zaczęły wracać i wszystko zaczynało się od nowa. Po Flixonase nos w końcu się odetkał, mogłam normalnie oddychać i stopniowo wróciłam do normalnego życia – bez ciągłego bólu twarzy, ucisku w zatokach i problemów ze snem. Różnica była naprawdę wyraźna i odczuwalna na co dzień. W tym roku stosuję Flixonase profilaktycznie, właśnie po to, żeby nie dopuścić do ponownego całkowitego zatkania nosa i nawrotu problemów z zatokami. Po tamtych doświadczeniach wiem, jak bardzo potrafi to utrudnić życie, dlatego trzymam się tego rozwiązania, bo u mnie po prostu się sprawdziło.
U mnie Flixonase przy przewlekłym zapaleniu zatok okazał się jedyną rzeczą, która naprawdę działa i co najważniejsze – efekt się utrzymuje. Ogromny plus jest też taki, że nie powoduje senności, co było dla mnie problemem przy wielu innych preparatach. Stosuję jedno psiknięcie do każdego nozdrza rano i dokładnie tak samo przed snem. Już po kilku użyciach zaczęłam przesypiać całą noc, bez ciągłego budzenia się i potrzeby wydmuchiwania nosa kilka razy w nocy, co wcześniej było normą. Przez pierwszy dzień lub dwa pojawił się u mnie ból zatok, coś w rodzaju rozpierającego bólu głowy, ale mimo to kontynuowałam stosowanie. Po tych pierwszych dniach ból całkowicie ustąpił i od tamtej pory nie mam żadnych dolegliwości. Co ciekawe, praktycznie wszystkie inne preparaty, które wcześniej próbowałam, powodowały u mnie wyraźną senność i „otępienie”, a Flixonase tego efektu w ogóle nie daje. Od momentu, gdy minął początkowy ból zatok, nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych. Dla mnie to ogromna ulga, bo w końcu mogę normalnie funkcjonować w ciągu dnia i spokojnie spać w nocy. Jestem naprawdę bardzo zadowolona z działania Flixonase i z czystym sumieniem poleciłabym go osobom z podobnymi problemami z zatokami. Mam też wrażenie, że warto dać mu trochę czasu, nawet jeśli na początku pojawią się drobne, przejściowe objawy. U mnie minęły same po kilku dniach i efekt końcowy był zdecydowanie wart tej cierpliwości. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie musi być rozwiązanie dla każdego, bo każdy organizm reaguje inaczej, ale w moim przypadku Flixonase okazał się strzałem w dziesiątkę.
U mnie Flixonase niestety nie przyniósł oczekiwanej poprawy. Na początku mam wrażenie, że daje chwilową ulgę, nos na moment się odblokowuje, ale bardzo szybko wszystko się odwraca. Po krótkim czasie śluzówka robi się strasznie sucha, a nos zaczyna być jeszcze bardziej zatkany niż wcześniej. Im dłużej go stosuję, tym mam poczucie, że jest coraz gorzej, a nie lepiej. Uczucie suchości jest naprawdę mocne, wręcz nieprzyjemne, i zamiast ułatwiać oddychanie, Flixonase sprawia, że nos jest „zabetonowany”. Liczyłam na to, że pomoże mi przy przewlekłej niedrożności nosa, ale efekt był bardzo ograniczony i krótkotrwały.
Wzięłam Flixonase po raz pierwszy wczoraj wieczorem. Sam spray jest łatwy w użyciu i bezproblemowy, a jeszcze w nocy zauważyłam lekki efekt działania, głównie jeśli chodzi o nos.
To, co mnie jednak zaniepokoiło, to nietypowe zmęczenie, które pojawiło się dość szybko po zastosowaniu. Byłam tak senna, że praktycznie „odcięło mnie” na resztę wieczoru i zasnęłam znacznie wcześniej niż zwykle. Nie wiem, czy to była jednorazowa reakcja organizmu, czy faktycznie efekt uboczny u mnie, ale zdecydowanie zwróciło to moją uwagę. Jeśli ktoś miał podobne doświadczenia ze zmęczeniem lub nadmierną sennością po Flixonase, chętnie poczytam, bo nie spodziewałam się takiej reakcji po sprayu do nosa.
Od dwudziestego któregoś roku życia mam polipy nosa. Przez długi czas ratowałam się kroplami do nosa, żeby w ogóle móc oddychać, ale z czasem uzależniłam się od nich i bez nich nos był cały czas zablokowany. Kilka lat później lekarz przepisał mi Nasonex. Stosowałam go przez kilka miesięcy, ale niestety zauważyłam, że zaczynam tracić węch, co było dla mnie bardzo niepokojące. Wtedy lekarz zmienił leczenie na Flixonase. W moim przypadku okazał się dużo skuteczniejszy niż Nasonex, a co najważniejsze – po jego stosowaniu nie straciłam węchu, mimo że używam go już od około 20 lat. Dawkowanie u mnie nie jest stałe: czasami stosuję Flixonase codziennie, czasami rzadziej, a bywają też okresy, kiedy nie używam go wcale, w zależności od tego, jak zachowują się polipy. Z czasem potrafią się zmniejszyć i wtedy mogę zrobić przerwę na kilka dni, a nawet tygodni. Niestety później zwykle znowu muszę do niego wrócić. Mam świadomość, że to rozwiązanie nie musi być dobre dla każdego. Moja żona na przykład skarży się, że po Flixonase boli ją gardło. U mnie taki objaw pojawia się tylko wtedy, gdy mam przeziębienie i przesadzę z ilością sprayu – poza tym nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych. Nie decyduję się na operację, bo wiem, że nie ma żadnej gwarancji, że polipy nie wrócą, a Flixonase pozwala mi funkcjonować bez zabiegu.
Po około tygodniu regularnego stosowania Flixonase zaczęłam zauważać, że coraz częściej kaszlę i mam wyraźnie zwiększoną ilość wydzieliny, która spływała z nosa do gardła. Do tego doszło podrażnienie podniebienia, głównie w jego górnej części, takie pieczenie i dyskomfort, którego wcześniej nie miałam. Objawy były na tyle uciążliwe, że zdecydowałam się przerwać stosowanie sprayu.
Minął już ponad tydzień od odstawienia Flixonase i wszystko wróciło do normy – kaszel całkowicie ustąpił, wydzielina przestała spływać do gardła, a podrażnienie w jamie ustnej zniknęło bez śladu. W moim przypadku wyraźnie widać, że te objawy były związane ze stosowaniem tego preparatu. Nie planuję wracać do Flixonase, bo mimo że u wielu osób się sprawdza, u mnie spowodował więcej dyskomfortu niż korzyści.