U mnie objawy na początku były naprawdę niewielkie, bardziej po prostu czułam, że coś jest nie tak i chciałam szybko zareagować, zanim infekcja się rozkręci. Zastosowałam Gyno-Femidazol, żeby od razu to opanować, ale zamiast ulgi pojawiło się bardzo mocne pieczenie i swędzenie. Miałam wrażenie, jakby wszystko nagle zrobiło się dużo gorsze i jakby infekcja rozwinęła się na całego. Dyskomfort był naprawdę okropny, wszystko piekło tak mocno, że ciężko było to wytrzymać. Najbardziej żałowałam tego, że zastosowałam lek wieczorem przed snem, bo potem trudno było mi zasnąć i normalnie funkcjonować przez to pieczenie. W tamtym momencie czułam, że zamiast szybkiej poprawy przyszło bardzo mocne podrażnienie.