Czy podczas brania Gyno-Femidazol można współżyć?

Nie, podczas stosowania Gyno-Femidazol nie zaleca się współżycia seksualnego. Lek ten, zawierający mikonazolu azotan, może osłabić strukturę lateksu, co skutkuje zmniejszoną efektywnością lateksowych prezerwatyw oraz innych barier antykoncepcyjnych, takich jak diafragmy.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/gyno-femidazol/czy-podczas-brania-gyno-femidazol-mozna-wspolzyc/

Dostałam Gyno-Femidazol na infekcję i właśnie zaczęłam brać, ale nie zapytałam już o jedną rzecz, a teraz mnie to męczy. Czy podczas brania Gyno-Femidazol można współżyć? Niby to tylko kilka dni leczenia, ale wiadomo jak jest, człowiek chce normalnie funkcjonować i nie wszystko przychodzi do głowy od razu.

U mnie problem zaczął się od pieczenia, dyskomfortu i takich typowych objawów infekcji, więc chciałam to jak najszybciej ogarnąć. Teraz już zaczęłam leczenie i się zastanawiam, czy współżycie w trakcie nie pogorszy sprawy albo czy lek wtedy normalnie działa. Trochę się też boję, że wszystko się znowu podrażni i zamiast poprawy będzie jeszcze gorzej.

U mnie było tak, że jak miałam infekcję i jeszcze do tego brałam lek dopochwowy, to wszystko było bardziej podrażnione niż zwykle. Człowiek myśli, że może „jakoś to będzie”, ale potem kończy się pieczeniem, szczypaniem i tylko człowiek się denerwuje. Ja raz właśnie nie odczekałam i później żałowałam, bo miałam wrażenie, że wszystko się od nowa rozkręciło i zamiast lepiej było gorzej. Poza tym przy takich lekach dopochwowych to jednak ten lek ma działać miejscowo, więc logicznie patrząc lepiej mu nie przeszkadzać. Jak już coś się tam goi i leczy, to lepiej dać temu spokój na kilka dni. Z moich doświadczeń wynika, że naprawdę lepiej odczekać i potem mieć święty spokój niż się męczyć drugi raz. Ja już teraz przy każdej takiej infekcji mam zasadę, że najpierw kończę leczenie, czekam aż wszystko wróci do normy i dopiero wtedy wracam do współżycia.

U mnie przy infekcji i przy leku dopochwowym współżycie byłoby chyba ostatnią rzeczą, na jaką miałabym ochotę, bo wszystko było podrażnione i wrażliwe. Nawet samo chodzenie chwilami mnie drażniło, więc nie wyobrażam sobie jeszcze dodatkowo tego ruszać. I szczerze, według mnie to nie ma sensu ryzykować. Moja koleżanka też kiedyś miała podobne leczenie i mówiła, że najlepiej po prostu przeczekać, bo to dosłownie kilka dni, a organizm ma wtedy szansę się wyciszyć. Ja bym się bardziej bała, że potem wróci pieczenie albo że lek się gorzej „utrzyma”, niż że przez chwilę trzeba odpuścić. Z takimi sprawami naprawdę lepiej dmuchać na zimne, bo strefy intymne są delikatne i bardzo łatwo coś znowu podrażnić. Tak że moim zdaniem najlepiej przeczekać leczenie, zobaczyć czy objawy minęły i dopiero wtedy wrócić do normalności.