Nie, podczas stosowania Gyno-Femidazol nie zaleca się współżycia seksualnego. Lek ten, zawierający mikonazolu azotan, może osłabić strukturę lateksu, co skutkuje zmniejszoną efektywnością lateksowych prezerwatyw oraz innych barier antykoncepcyjnych, takich jak diafragmy.
Dostałam Gyno-Femidazol na infekcję i właśnie zaczęłam brać, ale nie zapytałam już o jedną rzecz, a teraz mnie to męczy. Czy podczas brania Gyno-Femidazol można współżyć? Niby to tylko kilka dni leczenia, ale wiadomo jak jest, człowiek chce normalnie funkcjonować i nie wszystko przychodzi do głowy od razu.
U mnie problem zaczął się od pieczenia, dyskomfortu i takich typowych objawów infekcji, więc chciałam to jak najszybciej ogarnąć. Teraz już zaczęłam leczenie i się zastanawiam, czy współżycie w trakcie nie pogorszy sprawy albo czy lek wtedy normalnie działa. Trochę się też boję, że wszystko się znowu podrażni i zamiast poprawy będzie jeszcze gorzej.
U mnie było tak, że jak miałam infekcję i jeszcze do tego brałam lek dopochwowy, to wszystko było bardziej podrażnione niż zwykle. Człowiek myśli, że może „jakoś to będzie”, ale potem kończy się pieczeniem, szczypaniem i tylko człowiek się denerwuje. Ja raz właśnie nie odczekałam i później żałowałam, bo miałam wrażenie, że wszystko się od nowa rozkręciło i zamiast lepiej było gorzej. Poza tym przy takich lekach dopochwowych to jednak ten lek ma działać miejscowo, więc logicznie patrząc lepiej mu nie przeszkadzać. Jak już coś się tam goi i leczy, to lepiej dać temu spokój na kilka dni. Z moich doświadczeń wynika, że naprawdę lepiej odczekać i potem mieć święty spokój niż się męczyć drugi raz. Ja już teraz przy każdej takiej infekcji mam zasadę, że najpierw kończę leczenie, czekam aż wszystko wróci do normy i dopiero wtedy wracam do współżycia.
U mnie przy infekcji i przy leku dopochwowym współżycie byłoby chyba ostatnią rzeczą, na jaką miałabym ochotę, bo wszystko było podrażnione i wrażliwe. Nawet samo chodzenie chwilami mnie drażniło, więc nie wyobrażam sobie jeszcze dodatkowo tego ruszać. I szczerze, według mnie to nie ma sensu ryzykować. Moja koleżanka też kiedyś miała podobne leczenie i mówiła, że najlepiej po prostu przeczekać, bo to dosłownie kilka dni, a organizm ma wtedy szansę się wyciszyć. Ja bym się bardziej bała, że potem wróci pieczenie albo że lek się gorzej „utrzyma”, niż że przez chwilę trzeba odpuścić. Z takimi sprawami naprawdę lepiej dmuchać na zimne, bo strefy intymne są delikatne i bardzo łatwo coś znowu podrażnić. Tak że moim zdaniem najlepiej przeczekać leczenie, zobaczyć czy objawy minęły i dopiero wtedy wrócić do normalności.