Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Rosutrox w leczeniu podwyższonego cholesterolu lub w profilaktyce chorób sercowo-naczyniowych? Czy zauważyliście wyraźną poprawę wyników lipidogramu, np. spadek LDL lub ogólną poprawę parametrów zdrowotnych? Jak lek wpłynął na Wasze samopoczucie i codzienne funkcjonowanie przy dłuższym stosowaniu? Czy podczas terapii pojawiły się u Was jakieś działania niepożądane, takie jak bóle mięśni, osłabienie, problemy trawienne czy zmiany w wynikach badań wątroby? A może wręcz przeciwnie – lek był dobrze tolerowany i nie odczuliście żadnych skutków ubocznych?
Mam 45 lat i zawsze uważałem się za zdrową osobę. Nie palę i nigdy nie miałem problemów z wagą. Jednak badania krwi z ostatnich kilku lat wykazały, że mam problem z wysokim poziomem cholesterolu i trójglicerydów. Osiem tygodni temu, gdy mój poziom trójglicerydów wynosił szokujące 583, a LDL ponad 200, lekarz nalegał, że potrzebuję pomocy, aby sprowadzić te wartości do zdrowego zakresu. Niechętnie się zgodziłem. Przepisano mi 20 mg Rosutroxu do przyjmowania codziennie przed snem. Przerażały mnie opinie na temat Rosutroxu i statyn w ogóle, i prawie nie dałem mu szansy, ale zobowiązałem się również do wprowadzenia pewnych zmian w stylu życia. Na przykład, zacząłem unikać większości słodkich, tłustych potraw i faktycznie zwracać uwagę na wielkość porcji, starając się trzymać bliżej zalecanych norm. Zacząłem również chodzić na energiczne, półgodzinne spacery co najmniej 5 dni w tygodniu. Nic szczególnie trudnego, ale coś, co wymagało konsekwencji. Po ośmiu tygodniach stosowania Rosutroxu i zmiany stylu życia, z radością informuję, że moje trójglicerydy spadły do zaledwie 67, a poziom LDL do 57. Schudłem również 7 kg, mimo że na początku nie miałem nadwagi. Spodziewałem się poprawy wyników, ale byłem zszokowany, widząc je tak dobre! Co więcej, nie zauważyłem żadnych negatywnych skutków ubocznych, o których wspominało tak wiele osób. Wierzcie mi, szukałem ich jako pretekstu do zaprzestania przyjmowania leku. Wspomnę o pozytywnym efekcie ubocznym, którego się nie spodziewałem. Od wielu lat cierpiałem na zespół jelita drażliwego (IBS). Po prostu z tym żyłem i byłem ostrożny, jak długo mogę być z dala od toalety. Co ciekawe, odkąd jestem na Rosutroxie, jestem znacznie bardziej regularny i, cóż, solidny. Może to zbyt wiele informacji, ale doceniam tę zmianę. Ludzie wydają się bardziej zmotywowani do pisania recenzji o czymkolwiek, jeśli są niezadowoleni. Podchodzę do tego inaczej; moje doświadczenie z Rosutroxem, jak dotąd, było bardzo dobre i jestem bardzo podekscytowany wynikami.
Witam, odebrałam wczoraj wyniki lipidogramu i szczerze mówiąc jestem w lekkim szoku Na zdjęciu widać, że cholesterol całkowity wyszedł mi aż 277, a LDL 218… niby HDL jeszcze w miarę, ale całość wygląda naprawdę słabo.
Lekarz od razu przepisał mi Rosutrox i zalecił dietę, ale przyznam, że trochę się przestraszyłam, bo wcześniej aż tak złych wyników nie miałam. Człowiek niby coś tam wie o cholesterolu, ale jak zobaczy takie liczby na papierze, to dopiero dociera, że to już nie przelewki.
Zastanawiam się, jak to wygląda u Was – czy ktoś miał podobne wyniki jak u mnie i udało się je ogarnąć? Jak szybko widać poprawę po Rosutroxie i zmianie diety? I czy rzeczywiście da się to dobrze wyprowadzić, czy raczej już trzeba się nastawić na dłuższe leczenie?
Nie miałam żadnych problemów przy stosowaniu Rosutrox. Biorę 20 mg dziennie i wszystko przebiega bez skutków ubocznych.
Kiedy miałam 33 lata, w czerwcu 2025 roku, moje wyniki były naprawdę słabe – cholesterol całkowity 244, trójglicerydy 235, LDL 154. Po około dwóch latach, we wrześniu 2022, wyniki bardzo się poprawiły – cholesterol całkowity spadł do 132, trójglicerydy do 146, LDL do 58, a HDL wynosił 51.
Lek zrobił dokładnie to, co miał zrobić, czyli skutecznie obniżył cholesterol, a przy tym nie odczułam żadnych skutków ubocznych.
Zaczęłam stosować Rosutrox 20 mg jakieś 5 lat temu i praktycznie od razu pojawił się ból mięśni, ale mój lekarz trochę to zbagatelizował. Mam genetycznie wysoki cholesterol, ale poza tym żadnych innych czynników ryzyka. Przez te ostatnie lata doświadczałam osłabienia, ogromnego zmęczenia, bólu mięśni i stawów – szczególnie w biodrach po obu stronach, do tego sztywność barków i straszne „zamglenie mózgu”, problemy z pamięcią. Ogólnie cały czas czułam się jak chora i ciągle chodziłam od lekarza do lekarza, ale nic z tego nie wynikało – wszystkie badania wychodziły w normie. Oczywiście lek obniżał cholesterol, ale zaczęłam się zastanawiać – jakim kosztem? W końcu postanowiłam sama go odstawić i powiedziałam lekarzowi, że mam dość. Na początku myślałam nawet, że to może long covid, ale teraz mam coraz większe przekonanie, że to jednak był wpływ leku.
Jestem odstawiona od około tygodnia i widzę delikatną poprawę, chociaż czuję, że po tak długim czasie stosowania organizm będzie potrzebował więcej czasu, żeby wrócić do siebie. Czytam też sporo o skutkach ubocznych statyn i szczerze mówiąc, moim celem jest teraz życie bez nich. Chcę po prostu znowu normalnie się czuć.
Mam 70 lat i chorobę wieńcową – w ciągu 12 lat wszczepiono mi trzy stenty. Rosutrox (rozuwastatynę) stosowałem przez ponad 12 lat i przez długi czas nie miałem z nim żadnych problemów. Na początku tego roku moja kardiolog powiedziała jednak, że poziom LDL na poziomie około 110 jest już zbyt wysoki według nowych zaleceń, bo docelowo powinien być poniżej 60. Zwiększyła mi więc dawkę z 20 mg do 40 mg dziennie.
Po około 6 miesiącach na wyższej dawce zauważyłem, że stałem się stale rozdrażniony, łatwo wpadałem w złość i zacząłem mieć problemy z pamięcią. Poszukałem trochę informacji i trafiłem na materiały sugerujące, że zbyt wysoka dawka statyny może wiązać się z odwracalnym pogorszeniem funkcji poznawczych. Powiedziałem o tym mojej kardiolog i wtedy zmniejszyła dawkę z 40 mg do 30 mg. Dodatkowo zacząłem przyjmować 200 mg koenzymu Q10. Negatywne objawy ustąpiły praktycznie od razu.
W marcu, po mniej więcej 3 miesiącach stosowania dawki 30 mg, nagle pojawiła się u mnie bardzo silna suchość w ustach. Poszedłem do lekarza rodzinnego, który przepisał mi nystatynę i polecił płyn do płukania jamy ustnej Biotene. Pomagało to trochę, ale tylko częściowo. Przez kolejne 6 miesięcy naprawdę mocno się z tym męczyłem, aż w końcu przyszło mi do głowy, że być może przyczyną znowu jest Rosutrox.
Sprawdziłem to i okazało się, że wiele osób łączy rozuwastatynę z problemem suchości w ustach. Około 4 tygodnie temu powiedziałem o tym mojej kardiolog i zasugerowałem, że może istnieć związek między lekiem a tym objawem. Wróciliśmy wtedy do pierwotnej dawki 20 mg. Bardzo powoli, przez około 4 tygodnie, suchość w ustach zmniejszyła się mniej więcej o 90%.
U mnie Rosutrox dał bardzo dobre efekty jeśli chodzi o wyniki, ale niestety mocno pogorszył jakość życia. Pierwsze problemy to były bóle mięśni i stawów. Czułam je praktycznie w całym ciele, ale najbardziej w plecach – szczególnie dolnej części – oraz w kolanach i biodrach. Fizycznie stałam się wolniejsza i wyraźnie słabsza, co było dla mnie dużym zaskoczeniem. Do tego doszły codzienne problemy żołądkowe. Miałam takie sytuacje, że praktycznie cały czas musiałam wiedzieć, gdzie jest najbliższa toaleta albo być blisko niej, bo nigdy nie było wiadomo, kiedy coś się zacznie. Najgorsze jednak były problemy ze snem. Wieczorem byłam tak zmęczona, że nie byłam w stanie utrzymać otwartych oczu i zasypiałam nawet 2–3 godziny wcześniej niż zwykle. Potem budziłam się w środku nocy, dokładnie wtedy, kiedy normalnie szłabym spać, i nie mogłam zasnąć przez kolejne 5–6 godzin. Tak wyglądała każda noc, co po czasie było już naprawdę bardzo męczące.
Dopiero zaczynam swoją przygodę ze statynami i mam dość mieszane doświadczenia. W wieku 47 lat przeszedłem udar. Ostatecznie było to powiązane z napromienianiem, które miałem w wieku 16 lat z powodu guza mózgu, co z czasem doprowadziło do zwężenia naczyń krwionośnych w mózgu. Do tego doszedł wysoki cholesterol i trójglicerydy, więc warunki do powstania zakrzepu były niestety idealne.
Kiedy trafiłem do szpitala, brałem 80 mg Lipitoru. W lutym zacząłem odczuwać potworny ból lewej ręki. Zgłosiłem to mojej ówczesnej lekarce rodzinnej, więc zmniejszyła dawkę do 40 mg, ale poziom enzymów wzrósł jeszcze bardziej niż w poprzednich miesiącach. Do maja ból rozszedł się również na prawą rękę, a nogi stały się bardzo osłabione i zmęczone. To było dla mnie szczególnie trudne, bo ćwiczę regularnie 3–4 razy w tygodniu od 2023 roku i od tamtego czasu nie jem fast foodów. Gdy ból się nasilił i objął większą część ciała, odstawiłem tamten lek.
Później trafiłem do nowego lekarza, który przepisał mi Rosutrox w dawce 5 mg. Wziąłem pierwszą tabletkę wieczorem i rano obudziłem się ze sztywnością oraz bólem w dolnej części pleców. Nadal czułem też ból lewej ręki, choć możliwe, że był to jeszcze efekt poprzedniego leczenia. Na wszelki wypadek zrobiłem dwa dni przerwy, a potem ponownie sięgnąłem po Rosutrox. Po kolejnej dawce nadal odczuwałem pewien dyskomfort w lewej ręce, ale ogólnie było znacznie lepiej niż wcześniej, kiedy od lutego czułem się naprawdę źle.
W lutym wyniki cholesterolu i trójglicerydów były już prawidłowe, dlatego teraz jestem na małej dawce. Po udarze jeszcze bardziej zaostrzyłem dietę i bardzo pilnuję tego, co jem. Schudłem około 11 kg od końcówki zeszłego roku – mam 188 cm wzrostu i ważę około 82 kg, wcześniej było około 93 kg. Jeśli ktoś miał podobne doświadczenia ze stosowaniem Rosutrox, będę bardzo wdzięczny za każdą opinię i wskazówkę.
Rosutrox bardzo dobrze działa na moje wyniki lipidowe, ale zauważyłam u siebie ciągłe zmęczenie i momentami takie „zamglenie” umysłu. Nie mam typowych bólów mięśni, przynajmniej takich wyraźnych, ale zdarzało mi się, że nogi robiły się nagle słabe podczas chodzenia albo ćwiczeń.
Obecnie próbuję brać lek rzadziej – 3–4 razy w tygodniu i obserwuję, jak organizm reaguje. Nie chcę go całkowicie odstawiać, bo statyny, w tym Rosutrox, mogą mieć dodatkowe korzystne działanie poza samym obniżaniem cholesterolu.
Ze względu na historię wysokiego cholesterolu w mojej rodzinie zalecono mi stosowanie statyny. Najpierw brałam atorwastatynę, ale powodowała u mnie bóle nóg. Później dostałam prawastatynę – brałam ją przez około 6 miesięcy, ale z czasem pojawił się silny ból nóg i miałam problem, żeby wejść po schodach, więc odstawiłam lek.
Silny ból mięśni po wewnętrznej stronie ud, kolan i schodzący aż w dół nóg – coś okropnego. Naprawdę myślałam, że zwariuję. Leżałam w łóżku i tylko modliłam się, żeby ten ból w końcu odpuścił. Zaczęło się po rozpoczęciu stosowania Rosutrox i z dnia na dzień było coraz gorzej. Po odstawieniu wszystko stopniowo wróciło do normy i teraz czuję się jak wcześniej.
Doraźnie pomagał mi ibuprofen 600 mg, ale to było tylko chwilowe. Dla mnie Rosutrox zdecydowanie się nie sprawdził – drugi raz bym się na to nie zdecydowała.
Po zwiększeniu dawki Rosutrox z 20 mg do 40 mg zaczęłam odczuwać ból w łokciach. Stało się to na tyle uciążliwe, że miałam problem nawet z podnoszeniem rzeczy czy zaciśnięciem dłoni w pięść, szczególnie gdy ręce były opuszczone w dół. Z czasem zaczęły mnie też boleć nogi, a do tego doszło ciągłe zmęczenie. Czułam się wyczerpana praktycznie cały czas. W końcu zdecydowałam się odstawić lek. Teraz ból jest wyraźnie mniejszy i mam nadzieję, że z czasem całkowicie ustąpi.
U mnie było bardzo podobnie – po zwiększeniu dawki Rosutrox też zaczęły się bóle i ogólne osłabienie, więc dobrze Cię rozumiem. W takiej sytuacji najważniejsze to jednak wrócić do lekarza i na spokojnie to poukładać, bo czasem wystarczy zmiana dawki albo samego leku i jest dużo lepiej.
Do tego warto podejść szerzej – leki na obniżenie cholesterolu (niekoniecznie zawsze ta sama statyna), plus dieta i trochę ruchu potrafią zrobić ogromną różnicę. U mnie po ogarnięciu tych kilku rzeczy organizm się uspokoił i wszystko zaczęło wracać do normy.