Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Symbicort Turbuhaler w leczeniu astmy lub przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP)? Czy zauważyliście poprawę w kontroli objawów – takich jak duszność, kaszel czy ucisk w klatce piersiowej? Czy lek rzeczywiście zmniejszył liczbę zaostrzeń lub potrzebę stosowania leków doraźnych? Jakie skutki uboczne pojawiły się u Was w trakcie stosowania – np. chrypka, podrażnienie gardła, kołatanie serca, bóle głowy albo infekcje grzybicze jamy ustnej? Wasze opinie mogą okazać się bardzo pomocne dla osób dopiero zaczynających leczenie Symbicortem lub rozważających jego włączenie do terapii.
Na początku byłam zadowolona – miałam więcej energii, chociaż pojawiło się lekkie drapanie w gardle. Po około dwóch miesiącach wszystko się zmieniło – nagle przyszło potworne zmęczenie, aż do tego stopnia, że cztery razy zemdlałam w ciągu trzech dni. Od lat brałam te same tabletki na nadciśnienie, w tej samej dawce (18 lat bez zmian), więc nic nie wskazywało, że to one. Jednocześnie zaczęły się problemy z oddechem, uczucie wyczerpania, a do tego… ospa wietrzna (tak, u dorosłej!).
Po konsultacji lekarz odstawił wszystkie leki, w tym Symbicort Turbuhaler, bo ciśnienie krwi zaczęło gwałtownie spadać. Czekam teraz na echo serca, ale dalej czuję się okropnie – wystarczy, że umyję zęby albo się przemyję rano i jestem wykończona.
Moja rada? Sprawdzaj i jeszcze raz sprawdzaj możliwe interakcje i skutki uboczne. Uważaj z tym lekiem. Nie polegaj tylko na lekarzu – czasem trzeba samemu mocno drążyć temat.
Gdybym nie używała Symbicort Turbuhaler, to szczerze mówiąc, nie byłabym w stanie robić kompletnie nic – tylko siedzieć na kanapie i czytać albo oglądać telewizję. Mam POChP i bez tego inhalatora oddychanie to dramat.
Zazwyczaj mija godzina od użycia i już zaczynam czuć, że znowu potrzebuję leczenia, bo oddech znowu się pogarsza. Ale kiedy wezmę kolejną dawkę – oddycham lepiej, mam wrażenie, że moje płuca się „otwierają”. Do wieczora jakoś funkcjonuję, wtedy biorę drugą dawkę.
U mnie ten lek działa rewelacyjnie – bez niego naprawdę nie dałabym rady.
Symbicort Turbuhaler uratował mi życie. Moja astma była w tak złym stanie, że musiałam być kiedyś intubowana – dosłownie nie mogłam oddychać. Przez chorobę miałam problem z wykonywaniem najprostszych codziennych czynności. Próbowałam różnych wziewnych sterydów, ale żaden nie działał – dopiero gdy dostałam Symbicort, wszystko się zmieniło.
Ten lek naprawdę odmienił moje życie – astma już mnie nie ogranicza, mogę w końcu robić rzeczy, o których wcześniej mogłam tylko marzyć.
Symbicort to najlepsze, co mnie spotkało w leczeniu.
Odkąd stosuję Symbicort Turbuhaler, mój oddech zdecydowanie się poprawił – praktycznie nie muszę już korzystać z inhalatora ratunkowego, co wcześniej zdarzało się często. Pod tym względem działa świetnie.
Ale jest coś, co nie daje nam spokoju… Z żoną od dłuższego czasu bezskutecznie staramy się o dziecko – będzie już ponad rok, może nawet dwa. I zastanawiamy się, czy Symbicort może mieć coś wspólnego z tym problemem. To jedyna większa zmiana w moim życiu w tym czasie. Wcześniej, zanim zacząłem go stosować, dwa razy udało się zajść w ciążę, więc coś się musiało zmienić.
W internecie praktycznie nie ma informacji na temat wpływu Symbicortu na jakość nasienia czy płodność mężczyzn. Czy ktoś z Was miał podobne doświadczenia albo coś słyszał? Będę wdzięczny za każdą opinię – może to przypadek, ale zaczynamy się poważnie zastanawiać.