Gdybym nie używała Symbicort Turbuhaler, to szczerze mówiąc, nie byłabym w stanie robić kompletnie nic – tylko siedzieć na kanapie i czytać albo oglądać telewizję. Mam POChP i bez tego inhalatora oddychanie to dramat.
Zazwyczaj mija godzina od użycia i już zaczynam czuć, że znowu potrzebuję leczenia, bo oddech znowu się pogarsza. Ale kiedy wezmę kolejną dawkę – oddycham lepiej, mam wrażenie, że moje płuca się „otwierają”. Do wieczora jakoś funkcjonuję, wtedy biorę drugą dawkę.
U mnie ten lek działa rewelacyjnie – bez niego naprawdę nie dałabym rady.