Jak długo można zażywać Abilify?

Abilify może być stosowane długoterminowo, nawet przez wiele lat, pod warunkiem regularnej kontroli i zaleceń lekarza prowadzącego.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/abilify/jak-dlugo-mozna-zazywac-abilify/

Hej, mam pytanie do osób, które brały albo biorą Abilify. Jak długo można to w ogóle stosować? U mnie lekarka włączyła go kilka miesięcy temu do leczenia depresji i lęku, bo wcześniej nic za bardzo nie działało. Na początku było ciężko, ale teraz widzę poprawę i zaczynam się zastanawiać, czy to jest coś „na chwilę”, czy raczej bierze się to latami? Trochę się boję, że się uzależnię albo że organizm się przyzwyczai i potem będzie gorzej po odstawieniu. Jak to wygląda u Was?

Biorę Abilify już ponad 2 lata, więc mogę coś powiedzieć z własnego doświadczenia. U mnie to było włączone przy chorobie dwubiegunowej, bo miałam duże wahania nastroju i epizody depresji. Na początku też myślałam, że to tylko „na jakiś czas”, ale lekarz mi od razu powiedział, że to raczej leczenie długoterminowe, żeby utrzymać stabilność. Powiem Ci tak – u mnie to naprawdę robi robotę. Wcześniej co chwilę miałam spadki, płacz, brak energii, a teraz jest dużo bardziej stabilnie. Nie czuję się jakoś „otępiała”, normalnie funkcjonuję, pracuję, spotykam się z ludźmi. Największa różnica to brak tych skrajnych dołków. Co do czasu brania – u mnie nikt nie mówił o jakimś konkretnym limicie. Raczej podejście jest takie, że dopóki działa i nie ma problemów, to się bierze. Ja miałam raz próbę zmniejszenia dawki i od razu poczułam różnicę, więc wróciłam.

Uzależnienia się nie bój – to nie działa w ten sposób. Bardziej chodzi o to, że jak odstawisz za szybko, to objawy mogą wrócić. Ja się już pogodziłam z tym, że to może być na lata, ale szczerze – wolę brać i mieć normalne życie niż znowu wracać do tego, co było.

U mnie to około roku przy depresji, takiej cięższej, gdzie już nic nie pomagało. Na początku byłam sceptyczna, bo to jednak lek „psychiczny”, ale finalnie bardzo mi pomógł.

Po kilku miesiącach zaczęłam się czuć naprawdę dobrze – wróciła energia, przestałam leżeć całymi dniami, zaczęłam ogarniać życie. I wtedy właśnie pojawiło się pytanie: co dalej? Lekarka nie kazała mi od razu odstawiać, tylko trzymała mnie jeszcze kilka miesięcy na tej samej dawce, żeby to się „utrwaliło”.

Dopiero później zaczęłyśmy bardzo powoli zmniejszać dawkę. I serio – bardzo powoli, bo organizm się jednak przyzwyczaja do stabilizacji. U mnie się udało odstawić, ale trwało to długo i było pod kontrolą.

Więc z mojego doświadczenia – to może być i na rok, i na kilka lat, zależy od sytuacji. Najważniejsze to nie kombinować samemu i nie odstawiać nagle, bo to się może odbić. A jak działa i czujesz się lepiej, to naprawdę warto dać temu czas.