Rozumiem Cię w 100%, też miałam ten dylemat. Jak zaczęłam brać Andepin 2 lata temu, to też trafiło akurat na sezon wesel i grilli. Lekarka powiedziała mi wyraźnie – najlepiej w ogóle nie pić, bo organizm potrzebuje stabilności, żeby lek zadziałał. Ale też dodała, że symboliczna ilość, typu kieliszek wina raz na jakiś czas, nie powinna zrobić krzywdy, o ile czuję się stabilnie i nie mam żadnych skutków ubocznych.
U mnie było tak, że przez pierwsze 2 miesiące leczenia odpuściłam sobie alkohol całkowicie, bo miałam lekkie zawroty głowy, takie zamulenie. Ale potem, jak już się wszystko unormowało, zdarzyło mi się wypić lampkę wina na świętach czy przy obiedzie u teściów i nic się nie działo. Tylko musisz obserwować siebie. Każdy organizm inaczej reaguje, a alkohol to taki chochlik, że nigdy nie wiadomo.