Campral czy Naltex

Campral jest zwykle lepszym wyborem dla osób, które już przestały pić i chcą utrzymać pełną abstynencję, natomiast Naltex częściej sprawdza się u tych, którzy obawiają się nawrotów, mają epizody „wpadek” albo chcą ograniczyć ciężkie picie i zmniejszyć przymus sięgania po alkohol.


Temat jest powiązany z:https://medyk.online/lek/naltex/campral-czy-naltex-co-jest-lepsze/

Wiem, że te leki nie są trwałym rozwiązaniem problemu. Szukam czegoś, co pomoże mi poradzić sobie z początkowymi głodami po wyjściu z ośrodka i powrocie do „normalnego świata”. Jestem na początku swojej drogi w trzeźwieniu. Mam umówioną wizytę u lekarza, żeby wszystko omówić. Wkrótce zaczynam IOP (intensywny program ambulatoryjny), chodzę na mityngi i jestem w trakcie szukania sponsora. Chciałbym po prostu poznać czyjeś osobiste doświadczenia, żeby wiedzieć, o co konkretnie zapytać podczas wizyty. Chciałbym zacząć przyjmować coś, co pomoże mi z głodem alkoholowym. Czytałem trochę o obu opcjach, ale zależy mi na realnych opiniach osób, które brały któryś z tych leków.

Jakie są plusy i minusy? Czy któryś z nich zadziałał u Was lepiej?

Mam osobiste doświadczenie z Campralem, a także znam kilka osób, którym po leczeniu stacjonarnym przepisano naltrekson. Nie jestem lekarzem, więc ostateczne decyzje warto omówić ze specjalistą – najlepiej zajmującym się leczeniem uzależnień.

W moim przypadku Campral był pomocnym wsparciem, choć nie potrafię jednoznacznie powiedzieć, na ile to była jego zasługa. Głód w pierwszych miesiącach trzeźwości nadal się pojawiał, ale był jakby „stępiony”. Gdybym miał to porównać: bez Campralu głód był jak bardzo ostry nóż do steków, a z nim – bardziej jak maczeta. Jeśli ktoś trzymał kiedyś maczetę w ręku, wie, że jej ostrze zwykle nie jest bardzo ostre w dotyku. Nadal może zranić, ale nie tnie tak agresywnie.

Największy minus Campralu to konieczność przyjmowania go trzy razy dziennie. Efekt utrzymuje się tylko przy regularnym stosowaniu, więc bardzo łatwo po prostu przestać go brać.

O naltreksonie słyszałem od innych, że również pomaga na głód, ale dodatkowo działa jak swoisty „bloker alkoholu”. Jeden z chłopaków dostał zastrzyk z naltreksonu, a jakiś czas później miał zabieg stomatologiczny. Podane mu leki przeciwbólowe prawie w ogóle nie zadziałały właśnie przez działanie naltreksonu. Wiem też, że naltrekson występuje zarówno w tabletkach, jak i w formie zastrzyku podawanego raz w miesiącu. Ta comiesięczna iniekcja jest często polecana w terapii uzależnień, bo nie można jej po prostu „odstawić z dnia na dzień”, tak jak tabletki.

Na koniec – zgodnie z tradycją AA – leki są traktowane jako kwestia indywidualna i poboczna wobec samego programu zdrowienia. Wielu alkoholików trzeźwieje bez farmakoterapii (tak było przez lata, zanim te leki w ogóle istniały). Najważniejsze jest chodzenie na mityngi, znalezienie sponsora i praca nad krokami – to fundament, który daje realną zmianę.

Nie mam żadnych doświadczeń z Campralem, ale przez jakiś czas brałem naltrekson. Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, czy to on „zrobił robotę”, ale faktem jest, że będąc na nim, utrzymałem trzeźwość – więc można uznać, że spełnił swoje zadanie.

Muszę jednak uprzedzić: początek bywa ciężki. Przez pierwsze dwa–trzy dni czułem się fatalnie – ciągłe mdłości, jakbym był o krok od zwymiotowania. Naprawdę nie było to przyjemne doświadczenie. Na szczęście po tych kilku dniach wszystko się uspokoiło i później funkcjonowałem już normalnie.

W moim przypadku trudno jednoznacznie ocenić, jaki dokładnie efekt daje naltrekson, kiedy się go przyjmuje. Natomiast na początku trzeźwienia był dla mnie czymś w rodzaju bufora bezpieczeństwa – dał mi czas, żeby mocniej wejść w program, zacząć pracować nad krokami i szukać prawdziwego rozwiązania mojego problemu z alkoholem.

Jeśli zdecydujesz się go brać, warto wiedzieć, że pierwsze dni mogą być nieprzyjemne – mdłości, uczucie „zamglenia” umysłu, ogólne rozbicie. U mnie trwało to kilka dni, potem wszystko się uspokoiło i nie miałem już innych skutków ubocznych.