Też miałam zalecone jednocześnie Luteinę dopochwowo i Duphaston, więc wrzucam zdjęcie, bo u mnie wyglądało to bardzo podobnie — Luteina 200 mg dopochwowo plus Duphaston 10 mg. W moim przypadku Duphaston został dołożony właśnie po plamieniach, mimo że wcześniej byłam już na progesteronie dopochwowym. Nie odbierałam tego tak, że jeden lek koniecznie zastępuje drugi, tylko raczej jako dwa trochę inne sposoby wsparcia progesteronem — Luteina działa bardziej miejscowo, a Duphaston ogólnoustrojowo.
U mnie też lekarz mówił, że sama Luteina dopochwowa w większej dawce jest bardzo mocnym wsparciem, ale kiedy pojawiały się brązowe plamienia albo bóle podbrzusza, czułam się spokojniej, kiedy Duphaston był jeszcze dołączony. Nie chodzi nawet o panikę, tylko o to, że po wcześniejszej stracie człowiek zaczyna analizować każdy objaw i trudno przejść obojętnie obok brązowego śluzu. Ja miałam podobnie — jak tylko pojawiało się plamienie, od razu dochodził stres i uczucie ciągnięcia w dole brzucha.
Na Twoim miejscu próbowałabym się jednak dodzwonić, nawet jeśli lekarz dzisiaj nie przyjmuje, bo przy 11. tygodniu, wcześniejszym poronieniu, bólu podbrzusza i powrocie brązowego śluzu lepiej mieć jasną decyzję, czy Duphaston faktycznie odstawić, czy jeszcze chwilę kontynuować. Szczególnie że odstawiłaś go niedawno i objaw wrócił po kilku dniach — może to być przypadek, ale rozumiem, że psychicznie trudno to zignorować.
Co do tego, czy oba leki dają „dodatkową ochronę”, to z mojego doświadczenia lekarze różnie do tego podchodzą. Jedni uważają, że przy dużej dawce Luteiny dopochwowej dokładanie Duphastonu nie zawsze ma sens, inni przepisują oba naraz przy plamieniach, wcześniejszych stratach albo niepewnej sytuacji. Ja bym nie odstawiała ani nie dokładała niczego na własną rękę, ale kontakt telefoniczny i prośba o konkretną decyzję w tej sytuacji są jak najbardziej uzasadnione. Zwłaszcza jeśli ból jest wyraźniejszy niż zwykle albo plamienie się powtórzy.
