Co jest lepsze Ozempic, Saxenda, Mounjaro czy Trulicity?

Tutaj 60-letnia kobieta z nadwagą i bolącymi stawami mogę powiedzieć tak: w moim wieku zrzucenie wagi to nie lada wyczyn. Całe życie byłam “przy tuszy”, ale dopiero gdy zaczęły się poważne problemy z kolanami i kręgosłupem, lekarz zaproponował konkretną pomoc farmakologiczną. Najpierw dostałam Saxendę, bo oficjalnie jest ona przeznaczona na leczenie otyłości. Przyznam, że podchodziłam do tego pomysłu jak pies do jeża – trochę się bałam skutków ubocznych i generalnie perspektywy eksperymentowania z takim lekiem. Ale chęć odzyskania zdrowia była silniejsza. Pierwsze miesiące na Saxendzie dały niesamowite efekty. Schudłam 10 kg w około 5 miesięcy, prawie bez uczucia głodu. Apetyt zniknął do tego stopnia, że musiałam przypominać sobie o jedzeniu – coś niewiarygodnego, bo wcześniej lodówka “wołała” mnie non stop. Poprawiło się też moje ciśnienie, łatwiej mi było wejść po schodach, ogólnie poczułam się lżej jak nigdy. Mąż żartował, że odmłodniałam o dekadę, i faktycznie odzyskałam energię oraz radość życia. Niestety, nie ma róży bez kolców. Im dłużej brałam Saxendę i im wyższą dawkę osiągnęłam, tym bardziej dawały mi się we znaki efekty uboczne. Nudności to pół biedy – najgorzej, że mój pęcherzyk żółciowy zaczął strajkować. Szybka utrata wagi chyba sprawiła, że uaktywniły się kamienie żółciowe i zaczęły mi dokuczać. Skończyło się niestety operacją usunięcia woreczka żółciowego kilka miesięcy temu. Lekarze nie powiedzą wprost, że to wina Saxendy, ale gdzieś z tyłu głowy mam przekonanie, że gdyby nie tak gwałtowne odchudzanie “na wspomaganiu”, to może by do tego nie doszło. Po tej przygodzie zrobiłam przerwę od wszelkich takich leków. Trochę się wystraszyłam i stwierdziłam, że spróbuję utrzymać wagę zmianą diety i ruchem na miarę moich możliwości. Na szczęście na razie nie przytyłam z powrotem – trzymam te -10 kg, choć łatwo nie jest i muszę stale pilnować, co mam na talerzu. Myślałam o Ozempicu, bo to jednak rzadsze zastrzyki i podobno łagodniej się go toleruje przy dłuższym stosowaniu, ale na razie nie mam odwagi. Czy Saxenda jest lepsza czy gorsza od Ozempicu czy Mounjaro – trudno mi powiedzieć, bo innych nie próbowałam. Wiem jedno: to działa, ale ma swoją cenę (dosłownie i w przenośni) i ryzyko. Każdy organizm jest inny. Ja się cieszę, że schudłam i trochę poprawiłam zdrowie, ale zastanowię się dwa razy, zanim znów sięgnę po igłę. Może gdybym znowu miała ogromny problem i nic innego by nie pomagało, spróbuję Ozempic lub czegoś nowszego – ale z dużo większym respektem niż wcześniej.