U nas w rodzinie był temat obu leków, więc coś mogę napisać tak po ludzku. Tata miał kiedyś Pradaxę, a później była rozmowa o zmianie na Xarelto, bo właśnie chodziło o wygodę brania. Pradaxa u niego była dwa razy dziennie i największy problem był taki, że trzeba było pamiętać o godzinach. Rano jeszcze jakoś szło, ale wieczorem czasem zapominał i potem było nerwowe liczenie, czy brał, czy nie brał.
Przy Xarelto wygoda jest większa, bo w wielu przypadkach jest jedna tabletka dziennie. Dla osoby starszej albo roztrzepanej to naprawdę ma znaczenie. Ja sama widzę po sobie, że im mniej dawek w ciągu dnia, tym mniejsza szansa, że coś pomylę. Przy takich lekach to nie jest witamina, że jak się zapomni, to trudno — człowiek od razu się stresuje.
Jeśli chodzi o samopoczucie, to tata po Pradaxie trochę narzekał na żołądek. Mówił, że miał odbijanie i takie dziwne pieczenie, nie zawsze, ale dość często. Nie wiem, czy u każdego tak jest, ale u niego akurat to było zauważalne. Przy Xarelto bardziej trzeba było pilnować siniaków i krwawień, ale to w sumie przy obu lekach jest temat, bo oba działają przeciwzakrzepowo.
Moim zdaniem nie da się powiedzieć, że jeden jest zawsze lepszy. Xarelto jest wygodniejsze, bo często bierze się je raz dziennie. Pradaxa może komuś pasować, ale u części osób żołądek może gorzej ją znosić i trzeba bardziej pilnować dawkowania. Tak ja to widzę z domowego doświadczenia, bez mądrzenia się.
Gdybym miała patrzeć tylko praktycznie, to dla mnie Xarelto wygląda prościej w codziennym życiu. Ale wiadomo — jeden będzie dobrze funkcjonował na Pradaxie, drugi na Xarelto, a trzeci będzie miał skutki uboczne po jednym i drugim. Najważniejsze to obserwować krwawienia, siniaki, żołądek i to, czy człowiek regularnie bierze lek, bo przy takich tabletkach systematyczność jest chyba najważniejsza.