U mnie w rodzinie był temat i Eliquis, i Xarelto, więc mogę napisać, jak to wyglądało tak zwyczajnie, z domu. Mama miała Eliquis, a tata przez jakiś czas brał Xarelto. Jak widzę Twoje zdjęcie z dwoma opakowaniami obok siebie, to normalnie jak u nas na blacie w kuchni, bo też kiedyś leżały dwa różne leki i każdy się zastanawiał, czym to się różni, skoro oba są „na krew”.
Z tego, co ja zauważyłam, Xarelto było wygodniejsze, bo tata brał je raz dziennie. Dla niego to był duży plus, bo on jest z tych osób, które jak mają brać coś rano i wieczorem, to zaraz się zastanawiają, czy już wzięli, czy dopiero mieli wziąć. Jedna tabletka dziennie była prostsza. Ustawiony alarm w telefonie, tabletka przy kolacji i koniec tematu.
Przy Eliquisie mama miała trochę więcej pilnowania, bo brała dwa razy dziennie. Rano i wieczorem. Na początku ją to denerwowało, bo mówiła, że całe życie kręci się wokół tabletek, ale po czasie się przyzwyczaiła. Miała pudełko na leki z przegródkami i wtedy było łatwiej. Natomiast jeśli chodzi o tolerancję, to u niej Eliquis był naprawdę dobrze znoszony. Nie miała problemów żołądkowych, nie skarżyła się na jakieś dziwne samopoczucie, tylko wiadomo — siniaki pojawiały się łatwiej.
U taty na Xarelto też nie było dramatu, ale miał więcej takich drobnych siniaków na rękach i nogach. Czy to było konkretnie od Xarelto, czy od wieku, cienkiej skóry i tego, że ciągle gdzieś się obijał, trudno powiedzieć. Krwawień dużych nie miał, ale np. jak skaleczył się przy goleniu, to trochę dłużej leciało. Przy takich lekach chyba po prostu trzeba się pogodzić, że krew nie krzepnie tak szybko jak wcześniej.
Moim zdaniem różnica jest taka: Xarelto jest wygodniejsze, bo często bierze się raz dziennie, a Eliquis ma opinię lepiej tolerowanego pod kątem krwawień u części osób, ale za to trzeba pamiętać o dwóch dawkach. Czyli coś za coś. Jednej osobie bardziej pasuje prostota, drugiej bardziej zależy na profilu bezpieczeństwa. Nie da się powiedzieć, że jeden jest zawsze lepszy dla każdego.
U nas mama była zadowolona z Eliquisu, bo czuła się po nim spokojnie i nie miała większych skutków ubocznych. Tata na Xarelto też funkcjonował normalnie, tylko bardziej pilnował siniaków i uważał na leki przeciwbólowe. Oboje unikali ibuprofenu, ketonalu, naproksenu i takich rzeczy, bo przy przeciwzakrzepowych to podobno może zwiększać ryzyko krwawień. Jak bolała głowa albo coś, to raczej szli w paracetamol.
Ja bym na Twoim miejscu patrzyła na kilka rzeczy: czy pamiętasz o dawkach, czy masz skłonność do krwawień, czy masz problemy z nerkami, żołądkiem, anemią, czy bierzesz inne leki. Bo samo pytanie „które lepsze” jest trochę za proste. Dla mojego taty lepsze było Xarelto, bo raz dziennie i nie zapominał. Dla mojej mamy lepszy był Eliquis, bo dobrze go znosiła i miała po nim spokój.