Anticol, czyli disulfiram, jest jednym z leków stosowanych w terapii uzależnienia od alkoholu. Jego skuteczność zależy od kilku czynników.
Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/anticol/czy-anticol-jest-skuteczny/
Anticol, czyli disulfiram, jest jednym z leków stosowanych w terapii uzależnienia od alkoholu. Jego skuteczność zależy od kilku czynników.
Czy Anticol faktycznie działa? Czy pomaga w utrzymaniu abstynencji? Wiem, że to lek awersyjny, ale czy to naprawdę działa w praktyce? Macie jakieś doświadczenia – swoje albo kogoś bliskiego?
U mnie to działało. Na początku byłem sceptyczny – myślałem, że to tylko „straszak” i jakoś dam radę wypić mimo wszystko. Ale po pierwszym razie… nie próbowałem więcej. Po 3 dniach bez alkoholu wziąłem Anticol, a potem – wiadomo, człowiek głupi – chciałem przetestować. Wypiłem małe piwo. To był błąd. Twarz mi spłonęła, serce waliło jak szalone, miałem dreszcze, bełkotliwą mowę i wymiotowałem przez pół nocy. I wiesz co? To wystarczyło.
Brałem go przez 4 miesiące. W tym czasie nie tknąłem alkoholu ani razu. To nie jest cudowny lek, który rozwiąże problem, ale jak ktoś naprawdę chce przestać pić, to Anticol pomaga się trzymać w ryzach. Taki wewnętrzny „alarm”. Ale bez chęci i motywacji – nie zadziała. Trzeba chcieć. Sam.
Mój mąż pił przez lata. Było wszystko: leczenia, obietnice, odwyki, płacz dzieci. Dopiero jak lekarz zaproponował Anticol, coś ruszyło. Ja się bałam, bo to jednak silny lek. On się zgodził, był trzeźwy trzy dni, dostał tabletkę… i po tygodniu coś go tknęło – wypił kieliszek wódki u kolegi.
Nie wrócił od razu do domu. Po dwóch godzinach przyjechał – blady, spocony, całą noc zwijał się z bólu. Nigdy więcej nie spróbował.
Minęły już dwa lata. Oczywiście były trudne momenty, ale Anticol to był przełom. Wiem, że sam lek nic nie zmieni, ale u niego to był impuls – taki strach, który trzymał go z dala od alkoholu, gdy silna wola słabła. Może nie dla każdego, ale nam pomógł.
Mój brat próbował Anticolu, ale kombinował. Brał nieregularnie, sam sobie dawkował, raz wziął, raz nie. Oczywiście wypił i mówił, że „nic mu nie było”. Tylko że tydzień później trafił na SOR z dusznością i drgawkami – bo okazało się, że disulfiram działa dłużej niż się ludziom wydaje, a on myślał, że już “przeszło”. To nie gumka do mazania – jak weźmiesz, to musisz uważać przez dłuższy czas.
Dlatego uważam, że lek działa, ale tylko jeśli człowiek stosuje go zgodnie z zaleceniem i nie szuka furtek. Mój brat niestety nie był gotowy. Ale u innych widziałam, że działa – mój sąsiad jest trzeźwy od 8 miesięcy, bierze Anticol i mówi, że to był jego „ostatni ratunek”.