Jeśli nie spożywa się alkoholu, samopoczucie po Anticolu zazwyczaj jest stabilne i dobre, choć u niektórych mogą wystąpić łagodne skutki uboczne – np. uczucie zmęczenia, senność lub lekki dyskomfort psychiczny.
Cześć wszystkim. Mam pytanie do osób, które stosują lub stosowały Anticol – jakie mieliście samopoczucie po tym leku? Chodzi mi o to, jak się czuliście na co dzień, bez alkoholu. Czy są jakieś skutki uboczne? Czy można normalnie funkcjonować? Trochę się boję zaczynać, bo nie wiem, czego się spodziewać.
a może nie brałam tego osobiście, ale mój mąż bierze Anticol już drugi raz w życiu, więc widzę z boku jak to wygląda, dzień w dzień. I powiem Ci uczciwie – jak nie pije, to funkcjonuje normalnie. Idzie do pracy, robi zakupy, pojeździ samochodem, pogada jak człowiek. Nie widać po nim, żeby coś mu dolegało. Ale… no właśnie. To ale jest ważne. Bo na początku miał taki czas, że był trochę rozdrażniony, senny, no i mówił, że mu dziwnie smakuje jedzenie – jakby metal w ustach. Ja myślałam, że sobie wkręca, ale potem doczytałam, że to normalny objaw. Minęło po paru tygodniach.
Mówił też, że cały czas miał w głowie to, że “nie wolno” – że nawet jakby chciał, to nie może. I to niby dobrze, ale jak się komuś przewinęło 20 lat picia, to taka blokada powoduje stres. Czasem miał zjazdy psychiczne – mówił, że nie wie, co z sobą zrobić.
Dlatego ja powiem tak – sam lek jest okej, naprawdę. Ale trzeba mieć coś poza nim. Terapię, grupę, księdza, kogokolwiek – bo Anticol nie uleczy duszy. On tylko blokuje, a z tym, co w głowie, trzeba sobie jakoś poradzić.
Trzymam za Ciebie kciuki, to nie jest łatwa droga. Ale warto. Jak mąż miał 4 miesiące trzeźwości, to pierwszy raz od lat widziałam, jak się śmieje szczerze. I to mi wystarczyło.
Siema. Brałem Anticol jakieś 7 miesięcy temu. Na początku dzień w dzień, potem co drugi. Brałem z pełną świadomością, bo już nie mogłem sam się zatrzymać. I powiem Ci: samopoczucie zależy od Ciebie, nie od tabletki.
Jak nie pijesz – jest ok. Przez pierwsze 2–3 tygodnie miałem zmęczenie, spałem długo, ale ogólnie nic wielkiego. Trochę metal w ustach i miałem taką dziwną pustkę w głowie. Ale to nie przez lek, tylko przez to, że nie miałem rytuału picia. Wcześniej każda wolna chwila to była flaszka, a nagle zostało “nic”. I to “nic” przytłacza bardziej niż te wszystkie skutki uboczne razem wzięte.
Raz zaryzykowałem i wypiłem pół kieliszka wódki – tak dla „testu”. Nie polecam. Serio. Zrobiło mi się gorąco, serce waliło, żołądek się przewracał jak bęben w pralce. Żona chciała dzwonić po karetkę.
To działa. Nie jako psychoterapia, ale jako strach. I jak masz coś w głowie poukładane, to ten strach pomaga. Jak nie – to będziesz kombinować.
Ja już nie biorę Anticolu, ale nadal nie piję. Pomogło mi wtedy, żeby wystartować, złapać rytm. Ale potem to już ja sam musiałem się trzymać. Wiesz, dzieci, wnuki, praca – to mnie trzyma przy życiu.
Powiem tak – na samopoczucie nie narzekaj, tylko myśl, co dalej zrobisz ze swoim życiem, bo tabletka nie zrobi za Ciebie roboty. Ona tylko daje czas. Co z nim zrobisz – Twoja sprawa.