No hej, ja starsza od Ciebie trochę, mam 66 lat. U mnie Atoris od… 11 lat. I powiem tak: z początku też myślałam, że to „na chwilę”. Że „zmienię dietę, więcej warzyw, zero smalcu, siemię lniane” – wiesz, jak to człowiek sobie zakłada. Ale niestety – u mnie cholesterol był taki uparty, że nawet jak schudłam, to tylko trochę spadł, a potem znowu skakał.
Mój lekarz rodzinny – zresztą bardzo fajny, konkretny facet – powiedział mi wprost: “Pani Bożeno, to nie jest tak, że Pani sobie to wyhodowała dietą. To Pani organizm ma fabrykę cholesterolu, która działa dzień i noc. Tabletka to nie kara, tylko zawór bezpieczeństwa”.
I ja się z tym pogodziłam. Raz próbowałam odstawić – na własną rękę, głupio. Po pół roku badania – cholesterol znów poszybował, trójglicerydy też. No i znów wróciłam na Atoris, tym razem już na spokojnie.
Mam koleżankę, która też bierze, tylko ona to w ogóle nic nie zmienia w diecie, a wyniki ma świetne. Inna z kolei nie bierze leków, ale musi mieć dietę jak królik i codziennie 10 tysięcy kroków. Ja wolę tabletkę i spokojną głowę.