Dziewczyny, od razu powiem – zmagam się z lękiem, a moja bezsenność to głównie przez to. Na co dzień biorę bupropion i wenlafaksynę (na stany lękowe), no i jestem w ciąży. Gdybym mogła, to bym nie brała żadnych leków, ale niestety – muszę. W zeszłym roku, zaraz po świętach, wróciła mi bezsenność razem z lękami, i znowu miałam te koszmarne noce bez snu. Przez 8 miesięcy prób i błędów wyszło, że ten zestaw (bupropion + wenla) w końcu zadziałał i wszystko się uspokoiło. Spałam, żyłam.
Ale teraz znowu mamy grudzień, zbliżają się święta, no i… wraca temat. Wydaje mi się, że to przez to, że za dużo o tym myślę – że w zeszłym roku tak cierpiałam, więc teraz też pewnie będzie źle. I jak to zwykle bywa – nakręcam się, i znów nie mogę spać. Normalnie wystarczyło pół tabletki Aviomarinu, i było okej. A teraz? NIC nie działa.
W lecie moja psychiatra przepisała mi Ketipinor, żebym miała „na wszelki wypadek” na sen – tak doraźnie. I faktycznie – przez ostatni tydzień to jest JEDYNE, co mnie usypia. Jak nie wezmę, to się kręcę do 3 nad ranem, i dopiero wtedy łapię za tabletkę – i zasypiam dosłownie po pół godzinie.
I teraz pytanie: czy można się uzależnić od Ketipinoru na sen już po tygodniu-dwóch? Boję się, że jak przestanę go brać, to znowu wróci ta cała bezsenność i lęki. Wiem, że teraz go potrzebuję, ale boję się tego „efektu odbicia”, że jak przestanę, to będzie jeszcze gorzej. Ktoś z Was tak miał? Macie jakieś rady?