Ojoj, Klacid… znam, pamiętam, do dziś mi się śni. Mój średni – Kubuś – miał zapalenie płuc w przedszkolu. Dostał najpierw syropek, potem antybiotyk… nie działało. Gorączka 40, już ręce opadały. Dostał Klacid w zawiesinie i po dwóch dawkach dziecko wstało i powiedziało, że chce kakao. To był moment, kiedy wiedziałam, że lek działa. Ale uwaga – ten gorzki smak w ustach trzymał się go tygodniami. Ja próbowałam wszystkiego – jogurty, lody, gumy, sok z arbuza… Pomagało na chwilę. Ale wiecie co? Jak potem sama miałam zapalenie płuc i też wzięłam Klacid, to miałam dokładnie to samo – metal, szkło, jakiś dziwny gaz w ustach. Tego się nie da opisać. ALE – działa. U nas w rodzinie mówimy: „paskudny, ale skuteczny”. Więc jak się boisz – to pamiętaj, nie jesteś sama. Nas wszystkich coś kiedyś wypaliło od środka