Dzień dobry, mam pytanie, bo trochę się pogubiłam po dzisiejszej wizycie. Przez kilka dni bolał mnie ząb i ból był na tyle mocny, że brałam Skudexę, bo zwykłe tabletki praktycznie nie dawały rady. Na początku byłam przekonana, że boli mnie czwórka, bo tak to odczuwałam — ból był taki rozlany, momentami promieniujący i trudno było dokładnie wskazać jeden ząb. Dopiero przy opukiwaniu u stomatologa wyszło, że problem bardziej dotyczy piątki.
Wrzucam zdjęcie RTG, chociaż wiem, że jest słabej jakości, bo zrobiłam je telefonem z monitora. Mimo tego pani stomatolog spojrzała i właściwie od razu powiedziała, że trzeba zaczynać leczenie kanałowe. Trochę mnie to zaskoczyło, bo od wczoraj ból praktycznie ustąpił i nie musiałam już brać Skudexy. Teraz nie wiem, czy lek po prostu tak mocno wyciszył stan zapalny, czy faktycznie ząb może wymagać kanałówki mimo tego, że chwilowo przestał boleć.
Najbardziej zastanawia mnie właśnie ta Skudexa — czy ktoś miał tak, że po kilku dniach brania ból zęba całkiem się wyciszył, ale na zdjęciu i tak wyszło, że ząb nadaje się do leczenia kanałowego? Bo z jednej strony ulga jest ogromna, ale z drugiej boję się, że to tylko zamaskowanie problemu. Brałam ją głównie dlatego, że ból był momentami nie do wytrzymania, szczególnie wieczorem i w nocy. Po tabletce dało się normalnie funkcjonować, ale wiadomo, to mocny lek i nie chciałam go brać dłużej niż muszę.
Czy ze zdjęcia można coś wywnioskować, nawet jeśli jest niewyraźne? Czy przy takim obrazie i historii bólu rzeczywiście kanałowe jest oczywistym kierunkiem? Zastanawia mnie też, czy brak bólu po Skudexie albo po kilku dniach sam z siebie może coś znaczyć, czy to w przypadku zębów bywa złudne. Może ktoś miał podobnie: kilka dni ostrego bólu, Skudexa pomagała, potem nagle cisza, a stomatolog i tak stwierdził stan zapalny i leczenie kanałowe?