Aż tak źle to wygląda? Wrzucam zdjęcie z rezonansu, bo już sam nie wiem, czy panikuję, czy faktycznie coś jest na rzeczy. Ból kręgosłupa mam praktycznie od góry do dołu, ale najgorzej jest w odcinku lędźwiowym. Do tego rwa kulszowa trzyma mnie właściwie codziennie — nie ma dnia bez promieniowania, ciągnięcia w nodze i takiego bólu, że czasem nie wiadomo, czy stać, siedzieć czy leżeć. W nocy boli, w dzień boli, a najgorsze jest to, że człowiek nie może się normalnie zregenerować, bo sen też jest przerywany przez ból.
Na razie czekam na ortopedę i neurologa, ale terminy wiadomo jakie są. Doraźnie biorę Skudexę i muszę przyznać, że pomaga — po niej ból jest wyraźnie mniejszy i mogę jakoś funkcjonować. Tylko mam świadomość, że to raczej nie rozwiązuje problemu, tylko go wycisza. Jak lek działa, jest lepiej, ale jak puszcza, to znowu wraca lędźwiowy ból, ciągnięcie i ta rwa. Trochę mnie to martwi, bo nie chcę skończyć tylko na tabletkach przeciwbólowych bez konkretnej diagnozy, co dalej.
Najbardziej mnie zastanawia, czy przy takim obrazie z rezonansu i takich objawach Skudexa to normalny etap leczenia „na przeczekanie”, czy powinienem szybciej szukać neurochirurga/fizjoterapeuty, zamiast czekać spokojnie na wizyty. Nie mam dnia, żebym normalnie nie czuł pleców, a lędźwie potrafią dawać tak, że promieniuje do nogi i człowiek automatycznie zaczyna chodzić krzywo. Czy ktoś miał podobnie, że na zdjęciach „nie wyglądało tragicznie”, a ból był ogromny?
Nie ukrywam, że Skudexa ratuje mi teraz dzień, ale trochę się boję, że za bardzo przykrywa objawy. Z jednej strony dobrze, bo mogę wstać i coś zrobić, a z drugiej nie wiem, czy przez to nie przeciążam bardziej kręgosłupa, bo ból jest chwilowo mniejszy. Jak długo ktoś z Was brał Skudexę przy rwie kulszowej albo bólu lędźwi? Pomogła tylko doraźnie, czy po kilku dniach faktycznie stan się uspokoił?