Tak, przyjmowanie Lafactin może prowadzić do przyrostu masy ciała u niektórych pacjentów. Jest to efekt uboczny związany z wieloma lekami przeciwdepresyjnymi, w tym z inhibitorami wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny (SNRI), do których należy Lafactin. Przyrost masy ciała może wynikać z kilku czynników, w tym zmian w metabolizmie, apetycie, a także z poziomu aktywności fizycznej i nawyków żywieniowych pacjenta podczas terapii.
Mam pytanie do osób, które brały albo biorą Lafactin. Czy po tym leku się tyje? Trochę się tego boję, bo już raz miałam taką sytuację przy innym antydepresancie i przytyłam prawie 8 kg w kilka miesięcy. Strasznie mnie to wtedy dobiło psychicznie, bo człowiek walczy z depresją, a nagle jeszcze patrzy w lustro i nie poznaje siebie.
U mnie historia jest taka, że od kilku miesięcy mam bardzo kiepski okres. Ciągłe napięcie, brak energii, problemy ze snem i takie uczucie jakby wszystko było ciężkie. W końcu poszłam po pomoc i dostałam właśnie Lafactin. Jeszcze go nie zaczęłam brać, bo trochę czytam w internecie i jedni piszą, że schudli, inni że przytyli. I teraz sama nie wiem czego się spodziewać.
Z jednej strony wiem, że zdrowie psychiczne jest ważniejsze niż kilka kilogramów, ale z drugiej strony nie chcę znowu wpaść w taką spiralę jak kiedyś. Mam też trochę skłonność do tycia, więc trochę mnie to martwi.
Jak to było u Was? Przytyliście, schudliście czy nic się nie zmieniło? Będę wdzięczna za każdą opinię, bo wiadomo jak to jest – człowiek się trochę uspokaja jak poczyta doświadczenia innych.
U mnie było dokładnie odwrotnie niż się bałam. Też się nakręcałam, że po lekach przytyję, bo koleżanka po innych antydepresantach przytyła chyba z 10 kg i strasznie to przeżywała. A ja po Lafactinie na początku nawet trochę schudłam.
Pierwsze tygodnie miałam mniejszy apetyt. Nie wiem czy to od leku czy po prostu od tego, że organizm się przyzwyczajał. Pamiętam, że często jadłam mniej niż zwykle, bo po prostu nie byłam głodna. Chyba z 3 kg mi wtedy spadły.
Potem wszystko się ustabilizowało. Teraz biorę go ponad rok i moja waga jest praktycznie taka sama jak wcześniej. Może +1 kg albo coś takiego, ale to raczej normalne wahania.
Z tego co też czytałam i pytałam znajomej farmaceutki, to wenlafaksyna raczej nie należy do leków, które bardzo tuczą. Wiadomo, każdy organizm reaguje inaczej, ale nie jest to taki klasyk jak niektóre starsze antydepresanty.
U mnie największa różnica była taka, że jak nastrój się poprawił to zaczęłam znowu wychodzić z domu, spacerować i trochę żyć. I to chyba bardziej wpływało na wagę niż sam lek.
Ja mam trochę inną historię, ale może Ci się przyda. Biorę Lafactin od około pół roku. Na początku byłam przekonana, że przytyłam przez lek, bo nagle zobaczyłam +4 kg na wadze i trochę spanikowałam.
Ale potem jak się tak uczciwie zastanowiłam, to wyszło coś innego. Przed leczeniem miałam taką depresję, że prawie nie jadłam. Potrafiłam zjeść jogurt i kanapkę w cały dzień. Schudłam wtedy chyba z 6 kg.
Jak zaczęłam brać lek i trochę się psychicznie podniosłam, to wrócił normalny apetyt. Zaczęłam jeść normalne posiłki, czasem nawet coś słodkiego, bo wcześniej nie miałam na nic ochoty. I ta waga wróciła.
Dlatego czasami ludziom się wydaje, że lek tuczy, a w rzeczywistości po prostu wraca normalne jedzenie i organizm nadrabia to, co stracił wcześniej.
Mój brat też brał kiedyś wenlafaksynę (nie pamiętam nazwy leku, ale ta sama substancja) i u niego waga się w ogóle nie zmieniła. Więc chyba dużo zależy od człowieka.