Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Lafactin w leczeniu depresji lub zaburzeń lękowych? Czy zauważyliście poprawę nastroju, zmniejszenie napięcia nerwowego, ograniczenie napadów lęku albo większą motywację do codziennych aktywności po rozpoczęciu terapii? Interesuje mnie też, jak szybko pojawiły się pierwsze efekty działania leku i czy poprawa była stopniowa czy raczej odczuwalna po kilku tygodniach stosowania. Czy podczas przyjmowania Lafactin pojawiły się u Was skutki uboczne, takie jak nudności, zawroty głowy, bezsenność, nadmierna potliwość, suchość w ustach albo spadek libido? A może przeciwnie – organizm dobrze tolerował lek i nie zauważyliście większych problemów w trakcie terapii? Wasze doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które rozważają rozpoczęcie leczenia Lafactin albo dopiero zaczynają terapię i zastanawiają się, czego mogą się spodziewać w pierwszych tygodniach stosowania tego leku.
Biorę Lafactin od bardzo dawna, ponad 25 lat. Już od pierwszego dnia zauważyłam ogromną różnicę – zniknęła ta ciągła potrzeba „skakania komuś do gardła”, czyli reagowania nerwowo i ostro na wszystko wokół. Zdiagnozowano u mnie depresję i zaburzenia lękowe po urodzeniu dzieci i wtedy zaczęło się leczenie. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że ten lek dosłownie uratował mi życie.
U mnie akurat nie pojawiły się żadne skutki uboczne, a co ciekawe nawet schudłam kilka kilogramów w trakcie stosowania. Ogólnie czuję się stabilnie, spokojniej reaguję na stres i nie mam już tych nagłych wybuchów irytacji jak kiedyś.
Trzeba jednak powiedzieć jedną ważną rzecz – odstawienie Lafactinu może być bardzo trudne. Ja sama próbowałam kilka razy i niestety nie udało mi się go całkowicie odstawić. W pewnym momencie musiałam zmienić psychiatrę nowy lekarz chciał trochę „poeksperymentować” z leczeniem. Zaproponował, żeby powoli odstawić Lafactin i przejść na nowszy lek przeciwdepresyjny.
Niestety w moim przypadku to kompletnie się nie sprawdziło. Bardzo szybko okazało się, że to był zły pomysł i wróciłam do poprzedniego leczenia. W końcu skoro coś działa i człowiek dobrze się czuje, to po co to zmieniać.
Dziś mogę powiedzieć jedno – jestem spokojniejsza, szczęśliwsza i nie reaguję już tak nerwowo jak kiedyś. Lafactin naprawdę bardzo mi pomógł wrócić do normalnego życia.
Mimo że w internecie można znaleźć sporo negatywnych opinii, warto pamiętać o jednej rzeczy – najczęściej komentarze zostawiają osoby, które są niezadowolone. Ci, u których wszystko działa dobrze, rzadziej mają potrzebę pisania opinii. U mnie akurat doświadczenie z Lafactinem jest bardzo dobre. Lek naprawdę mi pomógł i ogólnie dobrze go toleruję. Jedyna rzecz, którą zauważyłem, to że nie za bardzo łączy się u mnie z kofeiną. Gdy wypiję więcej kawy, czuję się trochę bardziej pobudzony albo niespokojny, więc po prostu staram się ograniczać kofeinę. Zdarzyło mi się też kilka razy zapomnieć wziąć tabletki i wtedy faktycznie odczuwałem różnicę, więc pilnuję, żeby brać go regularnie. Poza tym naprawdę nie mam większych problemów.
Zaczynałam od 75 mg Lafactinu, a po około miesiącu dawka została zwiększona do 150 mg. To właściwie jedyny lek, który naprawdę pomógł mi na lęk, z którym zmagam się już prawie 20 lat. Poza tym, że trochę przytyłam, jestem bardzo zadowolona z efektów i szczerze mogę polecić ten lek osobom, które długo walczą z podobnymi problemami. W moim przypadku poprawa była naprawdę zauważalna – przede wszystkim jeśli chodzi o napięcie i codzienny lęk. Próbowałam też kiedyś zmniejszyć dawkę. Przez kilka miesięcy brałam mniej i wtedy zaczęłam też dużo czytać o tym, jak łagodzić skutki uboczne. Pomogło mi wtedy włączenie różnych witamin i suplementów, które trochę złagodziły niektóre objawy. Jeśli ktoś robi research i podchodzi do tego rozsądnie, można znaleźć sporo przydatnych informacji. Ostatecznie jednak wróciłam do wyższej dawki, bo po prostu przy niej czułam się najlepiej i najbardziej stabilnie.
Biorę Lafactin już około 10 lat. Jakieś 5 lat temu musiałam zwiększyć dawkę, bo zaczęły pojawiać się zawroty głowy i takie uczucie oszołomienia. Teraz jestem mniej więcej w 10 roku leczenia i ostatnio mam spory problem ze snem. Wieczorem bardzo trudno jest mi zasnąć, mam wrażenie jakby myśli w ogóle nie chciały się wyłączyć. Głowa cały czas pracuje i ciężko się uspokoić. A kiedy już w końcu zasnę, to z kolei rano bardzo trudno mi się obudzić. Mam już umówioną wizytę, żeby to skonsultować. Zauważyłam też jedną rzecz – od razu wiem, kiedy zapomnę wziąć tabletkę. Pojawia się wtedy uczucie zawrotów głowy, takie dziwne wrażenie jakby „oderwania od siebie”, trochę jakby ciało nie było do końca moje. Do tego dochodzi ból głowy. Mimo tych problemów lek przez wiele lat naprawdę mi pomagał i dzięki niemu funkcjonowałam dużo lepiej niż wcześniej.
Lafactin bardzo mi pomógł w walce z przewlekłą depresją, PTSD, napadami paniki i silną fobią społeczną. Zanim zaczęłam go brać, zwykłe wyjście do sklepu było dla mnie ogromnym stresem – często kończyło się to paniką i szybkim powrotem do domu.
Teraz jest zdecydowanie lepiej. W większości przypadków jestem w stanie normalnie pójść na zakupy i nie wpadać w panikę jak kiedyś. Oczywiście nadal zdarzają się gorsze dni, ale różnica jest naprawdę duża.
Zauważyłam też, że mój nastrój jest bardziej stabilny niż wcześniej. Nie mam już takich gwałtownych wahań emocji i łatwiej mi funkcjonować na co dzień.
Największa zmiana jest chyba w kontaktach z ludźmi. Kiedyś praktycznie rozmawiałam tylko z najbliższą rodziną, bo każda rozmowa z kimś obcym była dla mnie bardzo stresująca. Teraz jestem w stanie normalnie rozmawiać z innymi ludźmi, co wcześniej było dla mnie prawie niemożliwe.
Mam okropną bezsenność i przepisano mi Effexor, ale w aptece dostałam jego odpowiednik, czyli wenlafaksynę. Po jednej tabletce miałam potworny ból głowy. Czułam się strasznie senna, ale jednocześnie w ogóle nie mogłam zasnąć.
Dzisiaj rano zaczęłam czytać różne opinie w internecie i teraz sama już nie wiem, czy powinnam dalej brać Lafactin. Z jednej strony chciałabym dać mu szansę, ale z drugiej po tej pierwszej dawce trochę się przestraszyłam.
Czy ktoś brał Lafactin właśnie na problemy ze snem i naprawdę był zadowolony z efektu? Czy komuś faktycznie pomógł przy zaburzeniach snu? Bo szczerze mówiąc, po przeczytaniu tylu historii o odstawianiu i objawach po pominięciu dawki, trochę się wystraszyłam. Nie chciałabym potem mieć wrażenia, że muszę brać to już zawsze.
Zastanawiam się, czy po prostu powinnam dać temu lekowi więcej czasu, czy jednak taka reakcja już na początku to zły znak. Strasznie mnie to wszystko męczy i już sama nie wiem, co robić.
Biorę Lafactin od wielu lat w dawce 75 mg. U mnie ten lek przede wszystkim pomaga mi utrzymać większą równowagę psychiczną i sprawia, że nie czuję się już tak krucha i rozbita jak wcześniej.
Lęk czasem nadal się pojawia, ale nie jest już aż tak przytłaczający jak kiedyś. Da się z nim normalniej funkcjonować i nie przejmuje całego dnia.
Jeśli chodzi o skutki uboczne, to u mnie zdarzały się problemy z przyrostem masy ciała i czasami też problemy seksualne, zwłaszcza w sferze wytrysku. Nie było to może cały czas tak samo nasilone, ale zauważalnie się pojawiało.
Zauważyłem też, że jeśli pominę kilka dawek, to bardzo szybko zaczynam to odczuwać. Pojawia się takie dziwne uczucie „waty w głowie”, rozkojarzenie i większy niepokój.