Czy po Venlectine się tyje?

Venlectine, podobnie jak wiele innych leków psychotropowych, może powodować przyrost masy ciała u niektórych osób. Mechanizm ten może być związany z kilkoma czynnikami.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/venlectine/czy-po-venlectine-sie-tyje/

Mam 22 lata i od pół roku biorę Venlectine. Początkowo wszystko było w porządku – nawet miałam wrażenie, że trochę lepiej się czuję, mniej tych czarnych myśli itd. Ale zaczęłam bardzo szybko tyć… W ciągu pół roku +12 kg, i to nie takiego “normalnego” tycia, tylko jakby całe ciało napuchło – twarz, ramiona, brzuch, uda, pośladki… Czuję się jak balon. Nawet jak próbuję coś zmienić w diecie, jem regularnie, mniej słodyczy, więcej warzyw – waga stoi jak zaklęta.

Do tego doszły ogromne rozstępy na udach i pośladkach, takie fioletowo-czerwone, wcześniej nigdy ich nie miałam. Mam też wrażenie, że często sikam – naprawdę w sporych ilościach, nawet jak nie piję dużo. Zmęczenie mam straszne, robię dwa schody i już jestem spocona. Od dwóch lat biorę też tabletki antykoncepcyjne, ale nigdy wcześniej nie miałam po nich żadnych skutków ubocznych, dopiero teraz wszystko się rozjechało.

Czy któraś z was też tak miała po Venlectine? Czy to może być wina leku? Bo nie wiem już, czy to depresja, czy te skutki uboczne jeszcze bardziej mnie dobijają…

Jakbym czytała o sobie sprzed kilku lat… Naprawdę! Ja miałam identycznie po wenlafaksynie, tylko u mnie to się zaczęło już po 2 miesiącach. Też miałam wtedy 20-parę lat, cieszyłam się, że w końcu może coś pomoże, bo z głową już było naprawdę źle. Ale potem zaczęłam puchnąć z tygodnia na tydzień. Najpierw twarz, potem brzuch, ręce, no i uda jak u słonicy – przepraszam za słowo, ale serio tak się czułam. A jeszcze ludzie dookoła: „Ale ci dobrze, przytyłaś, to znaczy że zdrowiejesz”… No kurczę, tylko że ja nie tyłam zdrowo, tylko jakby mnie ktoś nadmuchał.

Też miałam rozstępy – takie grube i bolące na początku, aż się bałam że skóra mi pęknie. Nie miałam ich nigdy wcześniej, nawet jak jako nastolatka miałam skoki wagi. Do tego opuchnięte nogi, stopy wieczorem jak bańki. I sikaniem to samo – budziłam się nawet w nocy, żeby lecieć do łazienki, a przecież nie piłam jakiegoś morza wody.

U mnie lekarz najpierw mówił, że to może tarczyca, może coś z hormonami. Też brałam tabletki anty – przez wiele lat – i NIGDY nie miałam po nich takich jazd. Dopiero po tej wenlafaksynie organizm się całkiem rozregulował.

Nie chcę cię straszyć, ale ja zeszłam z leku właśnie przez te skutki uboczne. Z depresją potem walczyłam inaczej – więcej terapii, mniej chemii, ale wiem, że każdy musi znaleźć swoją drogę. Ważne, żebyś siebie słuchała – bo jak ty się źle czujesz w swoim ciele, to już coś znaczy. I ja wiem, że lekarze potrafią czasem bagatelizować – “a to tylko woda”, “a to przejściowe”… Tylko że my potem wstajemy rano i nie możemy się poznać w lustrze, prawda?

Może spróbuj pogadać z lekarzem o zamianie na coś innego albo chociaż o zmniejszeniu dawki. I sprawdź jeszcze hormony – ja miałam podwyższony kortyzol i prolaktynę. Trzymaj się, i pamiętaj – nie jesteś sama.