Cześć @toriczek ! Ja brałam Propranolol przez ponad rok, bo miałam problem z nadciśnieniem i atakami paniki. Mogę Ci powiedzieć, że uzależniający to on raczej nie jest, ale na początku miałam podobne myśli jak Ty. Wiesz, jak coś działa i człowiek czuje się lepiej, to pojawia się strach, co będzie, jak przestanie się to brać.
U mnie Propranolol działał świetnie – serce przestało walić, ciśnienie się unormowało, a nawet w stresujących sytuacjach byłam spokojniejsza. Tylko raz miałam akcję, że zapomniałam wziąć tabletki rano, i w ciągu dnia czułam, jakby coś było nie tak. Serce szybciej biło, zaczęłam się trochę pocić, no i panika w głowie: “O nie, to chyba uzależnienie!”. Ale potem lekarz mi wytłumaczył, że to bardziej reakcja organizmu na nagły brak leku niż prawdziwe uzależnienie. On mówił, żeby nigdy nie odstawiać tego z dnia na dzień, tylko stopniowo zmniejszać dawki.
W końcu, po roku, doszłam do momentu, że przestałam brać. Trochę się bałam, ale robiłam to zgodnie z zaleceniami i było OK. Szczerze, największy stres był w mojej głowie. Jak człowiek wie, że ma coś, co pomaga, to ciężko uwierzyć, że bez tego też można dać radę. Ale po kilku tygodniach bez leku poczułam, że jestem w porządku. Nawet teraz, po dwóch latach, ciśnienie mam w normie, a paniki nie wróciły.
Więc spokojnie, Propranolol to nie jakieś uzależniające świństwo. Ważne, żebyś miała dobrego lekarza, który Cię pokieruje, jak kiedyś będziesz chciała przestać go brać. I pamiętaj, że czasem strach w głowie robi więcej zamieszania niż sam lek.
Trzymam za Ciebie kciuki!