Spożywanie alkoholu w trakcie terapii Formeticem jest wysoce niewskazane. Alkohol ma zdolność do obniżania poziomu cukru we krwi, co w kombinacji z działaniem Formeticu może prowadzić do niebezpiecznie niskich stężeń glukozy w organizmie, czyli hipoglikemii. Co więcej, alkohol może wpływać na funkcję wątroby, a Formetic jest metabolizowany właśnie przez ten narząd. Stąd też, spożywanie alkoholu może wpłynąć na efektywność i bezpieczeństwo leku.
Biorę Formetic od kilku miesięcy (cukier trochę się uspokoił, brzuch na początku buntował, ale już jest lepiej) i mam takie zwykłe, życiowe pytanie. Czy przy tym leku można normalnie wypić alkohol? Nie mówię o jakimś piciu do nieprzytomności, tylko kieliszek wina do kolacji, piwo na grillu, jakieś rodzinne uroczystości. W necie jedni piszą, że absolutnie nie, inni że „wszystko dla ludzi”. Jak to wygląda u Was w praktyce?
Ja też biorę Formetic i powiem tak – żyję normalnie. Na początku byłam strasznie zestresowana, bo wszędzie straszą tą kwasicą i w ogóle. Przez pierwsze miesiące nie tknęłam alkoholu wcale. Potem przyszły święta, urodziny mamy, jakaś kolacja u znajomych… No i wypiłam lampkę wina do jedzenia. Nic się nie stało. Ani cukier mi nie poleciał, ani brzuch nie bolał, ani głowa nie pękała. Ale raz popełniłam błąd – piwo na pusty żołądek, bo „zaraz obiad będzie”. I wtedy czułam się dziwnie słabo, jakaś senność, taka „rozjechana”. Od tamtej pory mam zasadę: jak piję, to tylko do jedzenia i w małej ilości. O imprezowym piciu nawet nie myślę, bo to proszenie się o kłopoty. Moim zdaniem klucz to umiar i zdrowy rozsądek.
U mnie temat alkoholu przy Formetic wyszedł trochę bokiem. Też myślałam, że „jedno piwko nie zaszkodzi”, bo przecież wszyscy piją. No i raz na weselu wypiłam kilka kieliszków wina, zjadłam mało, bo stres, tańce, zamieszanie. Następnego dnia byłam totalnie rozbita – mdłości, osłabienie, serce jakby szybciej, ogólnie dramat. Może zbieg okoliczności, a może nie. Od tamtej pory piję albo wcale, albo symbolicznie. Znam też osobę, która bierze Formetic i w ogóle nie pije, bo mówi, że nie warto ryzykować. Każdy organizm reaguje inaczej, ale z tego co widzę po sobie i innych, największy problem jest wtedy, jak się pije za dużo albo bez jedzenia. Kieliszek wina raz na jakiś czas – ok, ale „zakrapiane imprezy” to już inna bajka.